OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 4 Luty, 2019

Używane ciężarówki z Wenezueli – czym wozi się tam ładunki i jak słynny kryzys wpłynął na rynek?

Jeśli tekst nad zdjęciem ma kolor pomarańczowy, przekierowuje on do artykułu na temat danej marki lub modelu. Dociekliwych zapraszam więc do klikania.

Wenezuela jest na ustach całego świata. Dwie osoby uznają się obecnie za jej prezydenta, w wojsku doszło do buntu, setki tysięcy ludzi wyszły na ulice ,a ponadto możliwa jest interwencja zagranicznych wojsk. Wszystko natomiast związane jest z niesamowitym kryzysem gospodarczym, który już od sześciu lat zamienia kraj w ruinę.

Jeszcze w ubiegłym roku wenezuelski boliwar został ogłoszony najmniej wartościową walutą na świecie. Mieszkańcom brakuje wody, żywności oraz prądu, a tania pozostaje tylko jedna rzecz – paliwo, będące w tym kraju niemal za darmo. Według “globalpetrolprices.com”, litr jednego litra benzyny kosztuje obecnie 0,01 dolara amerykańskiego, a wszystko dzięki wenezuelskim złożom ropy naftowej.

Na tym jednak skończymy ogólny opis sytuacji w Wenezueli, jako że jesteśmy przecież na 40ton.net, a nie na portalu ogólnoinformacyjnym. Przejdziemy więc do spraw branżowych, przyglądając się wenezuelskiemu rynkowi samochodów ciężarowych. W formie ciekawostki, zobaczymy czym się w tym kraju jeździ, jakie marki są najpopularniejsze, a także z jakimi można spotkać się cenami.

No dobrze, z tymi cenami trochę przesadziłem. Gdy bowiem wejdziemy na popularny serwis „Mercado Libre”, do kategorii samochodów ciężarowych, nie znajdziemy tam praktycznie żadnych cen. Przy każdym ogłoszeniu widnieje tylko informacja, że cena jest do uzgodnienia. Trudno się jednak temu dziwić, jako że Wenezuelczycy mają do czynienia z ciągła utratą wartości pieniądza. Cena podana w jednym tygodniu, w drugim mogłaby już być całkowicie nieadekwatna.

Jeśli chodzi o marki, to odnotowałem dwie szczególnie popularne. Pierwsza z nich to Chevrolet (oraz bliźniacze GMC), co dla tej części świata jest akurat bardzo typowe. Z „muchą” na masce można w Wenezueli zobaczyć pełen przekrój pojazdów, od trzyosiowych ciągników siodłowych, poprzez ciężarówki z japońskimi kabinami od Isuzu, aż po pickupy z różnego rodzaju zabudowami.

Sporo jest na przykład Chevroletów Silverado 3500 z generacji 2007-2014. Samochody te często prezentują się naprawdę pięknie i wręcz nie pasują do krajobrazu tak bardzo upadłego państwa. Wszystko da się jednak łatwo wytłumaczyć. Auta te zostały zakupione tuż przed wybuchem kryzysu, gdy Wenezuelczyków było jeszcze stać na fabrycznie nowe, amerykańskie pojazdy. Jeśli natomiast poszukamy nowszych roczników, po prostu żadnych nie znajdziemy.

I co ważne, dotyczy to wszystkich marek. Większość sprzedawanych ciężarówek pochodzi z lat 2007-2014. Następnie, z 2015 roku, mamy tylko 12 ogłoszeń, natomiast z kolejnych lat nie ma po prostu żadnego. Ani jednego, żadnej marki! Zresztą, ogólnie ogłoszeń jest w Wenezueli bardzo mało, jako że Wenezuelczycy po prostu nie wymieniają swoich aut. Ludności nie stać ani na samochody nowe, ani na używane, a ponadto problemem jest dostęp do jakichkolwiek części zamiennych.

Silverado:

Ciągnik siodłowy Chevrolet z kabiną amerykańską (Kodiak):

Ciągnik siodłowy Chevrolet z kabiną japońską (EXZ): 

Wróćmy jednak do najpopularniejszych pojazdów. Poza Chevroletem, w oczy rzuciła mi się też ogromna oferta ciężarówek marki Iveco. To akurat rzeczy, która w Ameryce Południowej może już zaskakiwać. Wszystko da się jednak łatwo wytłumaczyć, jako że Włosi od 1954 roku mieli w Wenezueli swoją fabrykę. Budowała ona ciężarówki oraz autobusy różnych klas, działając aż do 2014 roku. Wtedy też, w związku z kryzysem gospodarczym, produkcja musiała zostać zawieszona. Według oficjalnego oświadczenia marki – zakład nie mógł dalej funkcjonować, gdyż został odcięty od podstawowych dostaw.

Wenezuelskie Iveca pełne są ciekawostek. Dla przykładu, bardzo dużo jest Trakkerów oraz Stralisów pierwszej generacji, które okazują się mieć wnętrza z poprzedniego modelu EuroTech. Dopiero egzemplarze drugiej generacji mają nowe wnętrza, znane z rynku europejskiego. Wśród takich pełnowymiarowych ciężarówek, można też znaleźć starsze z kabinami z serii Turbo, a nawet i kilkudziesięcioletnie Fiaty. Swoją drogą, te ostatnie mają w Ameryce Południowej niemal kultowy wizerunek, będąc cenionym za ogromną wytrzymałość.

Inaczej wygląda także wenezuelski model Daily, który można opisać jako TurboDaily z przeszczepionym nowszym przodem. Do złudzenia przypomina to TurboDaily z rynku chińskiego, szerzej opisywane tutaj. Najciekawsze jest jednak Iveco Veris, które w Europie nigdy nie było oferowane. Samochód ten jest ofertą typowo na rynek południowoamerykański, a jego kabina i podwozie powstały przy współpracy z chińską firmą SAIC.

Iveco Vertis:

Iveco Daily:

Iveco Trakker oraz Stralis:

Fiat:

Skoro o Chinach mowa – widać, że jeszcze przed kryzysem Chińczycy rozpoczęli w Wenezueli swoje podboje. Są wśród ogłoszeń różnego rodzaju Dongfengi, JAC-e, czy Sinotruki. Szczególną ciekawostką może być wywrotka Sinotruk z 2007 roku, wyposażona licencyjną kabinę Steyra. Przyznam, że chyba jeszcze nigdy nie widziałem ogłoszenia sprzedaży kilkunastoletniej ciężarówki z Chin. I faktem też jest, że po 12 latach Sinotruk nie wygląda najlepiej.

Sinotruk, JAC oraz Dongfeng:

Wśród mniej popularnych marek można zauważyć swoistą mieszankę Ameryki Północnej oraz Południowej. W ofertach znajdziemy zarówno Macki, Fordy serii F oraz Freightlinery z Północy, jak i niewielkie Fordy, Volva, Volkswageny oraz Mercedesy z Południa. Wspomniane Macki reprezentowane są między innymi przez model Midliner, będący ciężarówką średniej wielkości, o francuskim pochodzeniu. Poza tym, są też pewne ilości amerykańskich Dodgów, a nawet kilka ciężarówek hiszpańskiej marki Pegaso. Te ostatnie mogą przypominać, że Wenezuela była niegdyś hiszpańską kolonią.

Fordy serii F:

Ford Cargo:

Volkswagen Worker:

Pegaso:

Mercedes Atron:

Mack serii R:

Mack Vision:

Mack Midliner:

Jedna jedyna Scania serii 4:

Interionational:

A na koniec pojawia się zupełna ciekawostka, w formie pojedynczych ciężarówek marki MAZ, pochodzących z lokalnej fabryki MazVen. Obiekt ten zaczęto budować w 2010 roku, gdy Wenezuela była jeszcze względnie dostatnim krajem. Plany przewidywały, by dostarczać na rynek nawet 5 tys. ciągników i wywrotek rocznie. Niestety jednak nie wypaliły. Fabryka była bowiem gotowa dopiero w 2012 roku, a przed wybuchem kryzysu produkcja ledwie się rozkręciła.

MAZ:

WYKOP ten tekst!