Trzy zestawy z Kosowa zatrzymane na trasie S19 – kary na blisko 55 tys. złotych

Samochody ciężarowe z Republiki Kosowa to ogromna rzadkość na międzynarodowych trasach. Nic w tym dziwnego, skoro mowa o państwie uznawanym przez tylko część Europy, wciąż nieposiadającym wielu umów międzynarodowych i przez lata będącym obiektem rejestracyjnego zamieszania, włącznie z nakazem wymieniania tablic w celu przekroczenia granicy. Jeśli ktoś więc pauzował w miniony czwartek przy trasie S19, na MOP-ie Obroki Zachód, mógł być wyraźnie zaskoczony ściągniętym tam konwojem.

Właśnie na trasie S19 zatrzymano ostatnio trzy zestawy zarejestrowane w Kosowie, należące do tego samego, kosowskiego przewoźnika, jadące jeden za drugim, a przy tym na wiele różnych sposobów łamiące przepisy. Były to dwa MAN-y TGX oraz jeden MAN TGS, we wszystkich trzech przypadkach podpięte do cystern paliwowych i wiozące do Kosowa ładunek paliwa lotniczego.

Jak się okazało, żaden z tych transportów nie został zgłoszony do Rejestru Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, a więc systemu śledzenia pozaunijnych ciężarówek, uruchomionego w Polsce pod koniec 2024 roku. Już samo to oznaczało trzy kary po 12 tys. złotych.

Kolejnym problemem był fakt, że aż dwóch z trzech kierowców dopuściło się prowadzenia bez zalogowanych kart w tachografach. Miało to miejsce na Litwie, skąd ciężarówki wjechały do Polski, a finansowym następstwem tej sytuacji były dwie kolejne kary administracyjne po 5 tys. złotych, a także mandaty karne dla kierowców na łącznie 6,4 tys. złotych.

Uzupełnieniem wszystkiego były nieprawidłowości w zakresie transportu towarów niebezpiecznych (ADR). Stwierdzono tutaj kilka różnych wykroczeń, jak gaśnice z uszkodzonymi plombami, niekompletne wyposażenie obowiązkowe, a także niewłaściwie przygotowane oznakowania pojazdów, listy przewozowe oraz instrukcje pisemne.

Wszystko to łącznie dało kary administracyjne dla przewoźnika na 48,5 tys. złotych. Po dodaniu wspomnianych mandatów dla kierowców, następstwa sięgnęły niecałych 55 tysięcy. Można przyjąć, że w Polsce to równowartość mniej więcej… dwóch skontrolowanych ciągników.

Oryginalna treść komunikatu WITD Lublin:

Podczas czwartkowej kontroli na S19, inspektorzy transportu drogowego zatrzymali trzy jadące w kolumnie cysterny z paliwem lotniczym. Wszystkie należały do tego samego przewoźnika z Kosowa, a skala naruszeń przepisów – od rejestracji w systemie RMPD po regulacje ADR – doprowadziła do nałożenia kar przekraczających 48 tysięcy złotych. Sprawa ta przypomina, że w transporcie towarów niebezpiecznych lekceważenie zasad jest zagrożeniem nie tylko dla rynku, ale przede wszystkim dla ludzi.

W czwartek, 4 grudnia, na drodze ekspresowej S19 – na MOP Obroki Zachód – inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie zatrzymali do rutynowej kontroli trzy cysterny przewożące paliwo lotnicze UN1863. Pojazdy jechały jeden za drugim, a jak ustalono, wszystkie były zarejestrowane w Kosowie i należały do tego samego przewoźnika. Transport paliw w cysternach podlega restrykcyjnym przepisom międzynarodowym ADR, które precyzyjnie regulują zasady przewozu towarów niebezpiecznych. Mimo tego podczas kontroli ujawniono liczne i poważne naruszenia.

Najistotniejszym z nich był brak zgłoszenia któregokolwiek z pojazdów do Rejestru Międzynarodowych Przewozów Drogowych (RMPD). Za takie uchybienie przewoźnikowi grozi kara w wysokości aż 12 000 zł za każdy pojazd. W dwóch przypadkach stwierdzono także brak rejestrowania czasu pracy kierowców na terenie Litwy, co skutkuje kolejnymi karami po 5 000 zł. Dodatkowo wykryto szereg nieprawidłowości związanych z przewozem towarów niebezpiecznych, m.in. nieprawidłowo sporządzony dokument przewozowy, niewłaściwie oznakowane cysterny, niewłaściwe instrukcje pisemne, braki w obowiązkowym wyposażeniu oraz uszkodzone plomby gaśnic. Łączna suma kar administracyjnych wyniosła 48 500 zł, natomiast na kierowców nałożono mandaty karne na kwotę 6 400 zł. Dopiero po uiszczeniu kaucji na poczet kar, opłaceniu mandatów oraz usunięciu stwierdzonych naruszeń pojazdy będą mogły kontynuować podróż.

Takie zdarzenia pokazują, jak łatwo lekceważenie przepisów może doprowadzić do realnego zagrożenia. Cysterna z paliwem to nie zwykły transport – to mobilny ładunek o ogromnym potencjale ryzyka. Błędy w dokumentacji, braki w wyposażeniu czy nieprzestrzeganie regulacji ADR mogą w krytycznym momencie kosztować zdrowie lub życie nie tylko kierowców, lecz także innych uczestników ruchu i osób postronnych.

Warto też przypomnieć, że uczciwa konkurencja w transporcie drogowym opiera się na przestrzeganiu tych samych zasad przez wszystkich. Ci, którzy próbują omijać przepisy, nie tylko zagrażają bezpieczeństwu publicznemu, ale też psują warunki pracy przewoźnikom działającym zgodnie z prawem.