Truckstar Festival 2025: nowe ciężarówki typu torpedo, ich historia i reprezentacja

Zdjęcia: Marcin Szot z Trucksfoto.com

Zebrawszy ponad 2 tysiące pojazdów w jednym miejscu, Truckstar Festival 2025 został okrzyknięty największym zlotem ciężarówek w Europie. Przedstawić coś takiego to rzecz naprawdę trudna, dlatego zdecydowałem się na trzy bardziej konkretne artykuły, zamieszczane na stronie po jednym dziennie. Zobaczymy w nich szczególnie ciekawy tuningowy projekt, szczególnie ciekawe stanowisko, a także szczególnie ciekawe zjawisko grupowe.

W pierwszym artykule z tej serii mogliście przeczytać o francuskim Actrosie w skandynawskiej konfiguracji, pozbawionym wszystkich emblematów i zmodyfikowanym wewnątrz na wzór Scanii serii 4 Topline. Drugi, wczorajszy artykuł przedstawiał stanowisko firmy JB Trading, na którym obok siebie zaparkowały aż cztery klasyki w dokładnie tych samych barwach: DAF 3600 ATI, Renault R420 Turboliner, Iveco TurboStar 190-48 oraz Mercedes-Benz SK 1938. Dzisiaj przyjrzymy się natomiast zjawisku, które kilkanaście lat temu zakiełkowało w Holandii, natomiast dzisiaj rozszerza się na inne kraje.

Cała sprawa zaczęła się pod koniec 2005 roku, gdy Scania poinformowała wówczas o całkowitym zakończeniu produkcji serii T. Tym samym z europejskiego rynku zniknęła ostatnia szosowa, dalekobieżna ciężarówka, która miała kabinę montowaną za silnikiem, kończąc wieloletnią tradycję. Szwedzi tłumaczyli to w bardzo prosty sposób, mianowicie malejącym zainteresowaniem klientów. Wyliczano, że od połowy lat 90-tych europejski popyt na ciągniki o klasycznym nadwoziu skurczył się o 50 procent, z uwagi na brak możliwości pracowania z pełnowymiarowymi naczepami. Jeszcze większy, 90-procentowy spadek odnotowano w Ameryce Południowej, przez lata będącej głównym rynkiem na takie pojazdy. W efekcie w 2004 roku światowa sprzedaż Scanii serii T nie przekroczyła nawet tysiąca sztuk.

Jedna z ostatnich oryginalnych Scanii serii T:

Dwa lata później, w 2007 roku, miało miejsce kolejne istotne wydarzenie. Firma Charles Feijts Groep, będąca autoryzowanym, holenderskim dealerem marki Iveco, zaprezentowała wówczas pierwszy egzemplarz pojazdu o nazwie Strator. Było to zmodyfikowane Iveco Stralis, w którym ramę zamówiono w dłuższym wariancie, kabinę niefabrycznie przesunięto o około metr do tyłu, a silnik przykryto klasyczną maską z australijskiego Iveco PowerStar, wówczas produkowanego w pełni seryjnie. Projekt ten wywołał na tyle duże zainteresowanie, że dealer postanowił wprowadzić Stratora do komercyjnej sprzedaży, jako pojazd dostępny na specjalne zamówienie. Bazowano przy tym na fabrycznie nowych Stralisach, które następnie przebudowywano w dealerskim warsztacie, oferując przy tym gwarancję i serwisowanie (przykład tutaj).

Z biegiem lat podobne pomysły zaczęły pojawiać się także z udziałem Scanii. Co jakiś czas można było usłyszeć o warsztacie, który próbował przerobić serię R na serię T, a szczególnie poważnie podeszła do tego tematu holenderska firma tuningowa Vlastuin Truckopbouw. Do tego stopnia, że początku poprzedniej dekady Holendrzy zaczęli przerabiać fabrycznie nowe R-ki, robiąc to w taki sposób, by również dało się zachować fabryczną gwarancję. Firma zaczęła też we własnym zakresie przygotowywać przednie maski, wzorując się na elementach oryginalnych, ale dołączając do tego własne atrapy chłodnicy. Łącznie firma przygotowała w ten sposób 74 różne projekty, z czego pierwsze jeszcze w wersjach Euro 5, a późniejsze z silnikami Euro 6.

Kolejny kamień milowy miał miejsce w roku 2017. Wówczas na rynku były już Scanie serii R oraz S z nowymi kabinami, popularnie zwane „NextGen”, natomiast zamówienia na stary model były wygaszane. Dla Vlastuin Truckopbouw była to sprawa o tyle problematyczna, że stary wzór przednich masek, wywodzący się jeszcze z oryginalnej serii T, nie pasował wizualnie do nowych nadwozi. Dlatego holenderska firma postanowiła pójść o kolejny krok dalej i opracować zupełnie własny wzór przedniej maski, wykorzystując go w przy przeróbce Scanii serii S. Projekt ten ujrzał światło dzienne w 2017 roku, od tamtego czasu powstał w ponad 100 egzemplarzach i do dzisiaj utrzymuje się w ofercie. Niedawno doszło wręcz do wyjątkowej sytuacji, w której Vlastuin Truckopbouw wysyłało jedną z przebudowanych Scanii aż do Nowej Zelandii (zobaczycie ją tutaj).

Najnowsze wydarzenia w tym temacie jeszcze bardziej nabrały tempa. Z uwagi na ogromne zainteresowanie klientów, w 2022 roku Vlastuin Truckopbouw rozszerzyło swoją ofertę, wprowadzając tego typu przeróbki także na bazie Volva FH. Powstał w ten sposób pojazd, który nieoficjalnie nazwano Volvo VT5. W 2024 roku Holendrzy doczekali się też konkurenta, w postaci norweskiego warsztatu Tuft CustomService. Ten również opracował własny wzór maski dla Scanii „NextGen”, inspirując się przy tym wąskim przodem z klasycznej Scanii serii 3. Wyszło to Norwegom naprawdę zgrabnie, a klientów szybko zaczęło przybywać (przykład tutaj).

Już na początku bieżącego roku Vlastuin Truckopbouw pokazało kolejną nowość, mianowicie Volvo VT5 Aero. To przeróbka na bazie nowego Volva FH Aero, z bardziej zaokrąglonym przodem, która pozwala się załapać pod długościowy wyjątek dla bardziej aerodynamicznych ciężarówek. To przywróciło ciągnikom typu torpedo możliwość prowadzenia pełnowymiarowych naczep (przykład tutaj). Za to kilka miesięcy później, w maju, temat przerabiania ciągników na klasyczny układ pojawił się także w Polsce. Na drogi wyjechał bowiem jednostkowy projekt Jacka Gaja ze Środy Wielkopolskiej, powstały na bazie Scanii S500 Highline. Również i tutaj kabinę przesunięto do tyłu i przykryto nieoryginalną maską, ale wszystko wykonano w zupełnie innym stylu niż w Holandii oraz Norwegii. Tutaj zamysł ewidentnie był bowiem taki, by upodobnić się do ciężarówek jeżdżących po Stanach Zjednoczonych.

A teraz, skoro już to wszystko omówiliśmy, zapraszam do zdjęć z Truckstar Festival 2025. Zobaczycie na nich kilkanaście Scanii serii R oraz S przebudowanych przez Vlastuin Truckopbouw, dwa Volva VT5, trzy Volva VT5 oraz Scanię S500 Jacka Gaja.