665
Opublikowane 27 Grudzień, 2017

Transport ośmiu żubrów z Polski do Hiszpanii – jedna ciężarówka, 3000 kilometrów i aż pięciu kierowców

transport_zubrow_do_hiszpanii_3

W kwietniu (tutaj) pisałem o transporcie żubra z Łodzi do Poznania, zrealizowanym przez poznańską firmę Luktrans. Teraz natomiast przeczytacie o transporcie aż ośmiu żubrów, i to na dziesięć razy dłuższej trasie. Wszystko zostało opisane przez Luktrans w poniższym tekście, wzbogaconym także o dwa filmy. Zapraszam więc do lektury oraz oglądania:

Transport żubra z ogrodu zoologicznego z Łodzi do Poznania traktowaliśmy jako wyzwanie, wymagające zarówno zdobycia wiedzy o transporcie zwierząt, jak i w aspekcie organizacyjnym. Do dziś pamiętamy zadowolenie z dobrze wykonanej pracy, które nam towarzyszyło, jak Duduś (takie nosi imię żubr) rozpoczął spacer po poznańskim wybiegu.

Minęło kilka miesięcy i zdobyta wówczas wiedza okazała się być ponownie przydatna. Na początku listopada zrealizowaliśmy transport 6 żubrów z Białowieży do miejscowość Kbel w Czechach, a następnie rozpoczęliśmy przygotowania do największego „żubrzego” wyzwania – transportu 8 osobników do Hiszpanii. Trzy miejsca załadunku w Polsce (Niepołomice, Pszczyna, Jankowice), trzy tysiące kilometrów do pokonania, trzy miejsca rozładunku w Hiszpanii (Villagordo del Cabriel, Segovia, Valdehuesa) i świadomość, że transport musi być zorganizowany w sposób, który zredukuje, jak to tylko możliwe, negatywny wpływ na zwierzęta.

Długi czas spędzony nad mapą, kilkanaście scenariuszy transportu, poszukiwanie miejsc odpowiednich na postój, żeby nakarmić i napoić naszych pasażerów, różne konfiguracje obsady samochodu i nieustannie wracająca myśl – musimy dojechać możliwie najszybciej. Mamy trzy miejsca załadunku oraz rozładunku, trzy tysiące kilometrów, więc uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będą trzy obsady kierowców – konfiguracja pozwalająca na utrzymanie pojazdu w ciągłym ruchu, od miejsca załadunku do pierwszego miejsca rozładunku.

Realnie szacowane czasy pokonania poszczególnych odcinków, wybór nieco dłuższej, ale bezpieczniejszej drogi (postanowiliśmy ominąć Czechy i z Pszczyny udać się w kierunku Zgorzelca), sprawdzony sprzęt i doświadczeni kierowcy – wszystko to pozwalało wierzyć, że do Hiszpanii dojedziemy w około 52 godziny. Jednocześnie mieliśmy tylko kilkugodzinny zapas bezpieczeństwa – patrząc na czas pracy kierowców.

Wyruszamy w drogę

3 grudnia nastąpiła chwila, kiedy pieczołowicie tworzony plan miał zostać zweryfikowany przez rzeczywistość i warunki drogowe. Tej niedzieli z naszej bazy wyjechały 3 pojazdy, a w nich 5 kierowców z uprawnieniami konwojenta zwierząt żywych. Pierwszy pojazd skierował się na Niepołomice – ciągnik MAN-a z plandeką ozdobioną żubrami wyruszył na załadunek. Kolejne dwa samochody osobowe skierowały się w kierunku zachodnim – pierwszy z nich jako miejsce docelowe obrał Bolesławiec, drugi Lyon we Francji.

4 grudnia nieco przed 10.00 rozpoczynamy załadunek w Niepołomicach – żubry o imionach Pola III, Polot III i Polmos trafiają na naczepę. Jest dokładnie jak w założeniach, o 14.00 jesteśmy już w Pszczynie – tu już czekają na nas skrzynie z Pleciugą II oraz Plistą II. Załadunek w ekspresowym tempie, woda i pokarm dla żubrów z Niepołomic i uciekamy do ostatniego miejsca załadunku w Jankowicach. Ostatnie trzy zwierzęta (Poluda, Plamalwa oraz Policjantka) dołączają do nas – nie ma już odwrotu, nie ma miejsca na błędy i opóźnienia. Przed nami 2 700 kilometrów do pierwszego miejsca rozładunku.

transport_zubrow_do_hiszpanii_2

W drodze

Kilka minut po północy jesteśmy w Bolesławcu, karmienie oraz pojenie zwierząt i zmiana za kierownicą – melduje się dwóch nowych kierowców z pełnym czasem. Punkt docelowy: Lyon, Francja, w czasie drogi zaplanowane 4 przerwy na karmienie zwierząt.

Przez kiepskie warunki drogowe mamy małe opóźnienie, więc ostatnia zmiana kierowców swoją podróż rozpoczyna już w Mâcon (około 80 km od Lyonu). Jest 21.00, kiedy wyruszają w drogę, a do celu pozostało 1100 kilometrów.

Los nam sprzyja – na drodze nie stają nam żadne korki czy utrudnienia. Od rana rozpoczynamy wsteczne odliczanie, które trwa do 15.47. Wtedy to w Reserva Natural de las Hoces del Cabriel w Villargordo del Cabriol zatrzymuje się nasz samochód, a cztery żubry zaczynają poznawać swój nowy dom. Pozostałe na samochodzie zwierzęta po nakarmieniu oraz sprawdzeniu przez weterynarza gotowe są do dalszej drogi.

Dziewięciogodzinna przerwa kierowców i jeszcze przed świtem siódmego grudnia rozpoczynamy ostatni epizod tej podróży – dwa żubry trafiają do rezerwatu w miejscowości Segovia. Do samego końca towarzyszą nam Policjantka oraz Pleciuga II, które po kilkukilometrowej wspinaczce niemal na sam szczyt dostarczamy do Museo de la Fauna Salvaje de Boñar.

Nie było strzelających korków od szampana, było poczucie dobrze wykonanej pracy. Duma z realizacji trudnego planu i zadowolenie, ze żubry zniosły podróż bez jakichkolwiek problemów.

Małe podsumowanie:

Oprócz trudów związanych z pokonaniem trasy zespół kierowców musiał troszczyć się o dobre samopoczucie żubrow – a tym apetyt dopisywał. W czasie drogi zwierzęta:

  • wypiły około 320 litrów wody,
  • zjadły ponad 150 kilogramów pokarmu, w tym zboże, pasze, siano, buraki oraz marchewkę.

A w powyższym nie podajemy karmienia, które miało miejsce w czasie pierwszego postoju w Hiszpanii…

Wspomniane filmy:


WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 14 komentarzy

  1. galonim napisał(a):

    Dlaczego wszystkie żubry mają imię na P? Jest jakaś zasada co do tego?

  2. Andrzej napisał(a):

    Stada żubrów maja imiona które zaczynają sie od odpowiednich liter i jako że Pszczyna historycznie to Pless,imiona żubrów z Pszczyny rozpoczynają się od liter “pl”

  3. asaaa napisał(a):

    No dobra ile zjadły i wypiły, a ile zrobiły kaki?

  4. Hrumol napisał(a):

    Naprawdę chcesz wiedzieć?

  5. Foxkiller napisał(a):

    Czemu żubry jechały w skrzynkach drewnianych na plandece a nie na naczepie do przewozu zwierząt?

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      To standardowy sposób przewozu tych zwierząt, wymagany przez hodowców żubrów. Było to wyjaśniane w poprzednim tekście o żubrach: https://40ton.net/800-kilogramowy-zubr-przejechal-lodzi-poznania-uzyto-tego-platformy-dzwigiem-hds/

    • Luktrans napisał(a):

      Nieco o skrzyniach więcej… Jechało z nami osiem żubrów i każdy miał skrzynię idealnie dopasowaną do swoich wymiarów- głównie chodzi o brak możliwości podjęcia próby obrócenia się.
      Inna kwestia przemawiająca za skrzyniami- przekonanie żubra do wejściado klatki nie jest łatwe. W praktyce skrzynie ustawiane są kilka dni wcześniej na wybiegu oraz otwierane z obu stron, żeby zwierzęta się z nimi oswoiły. W dniu załadunku do skrzyni trafia pokarm, co przekonuje je do wejścia.
      Skrzynie mają jeszcze jedną zaletę- można je łatwo przeładować na mniejsze auto, z czego skorzystaliśmy w Villargordo, gdzie cztery skrzynie przeładowane zostały na solówkę, bo nie było szans na wjazd zestawem (a i solówka miała olbrzymi problem z pokonaniem trasy).
      Ostatnia już kwestia- każdy podejmie się wprowadzenia krowy… ale znajdź człowieka, który odważy się na wprowadzanie żubra.
      Ostatecznie sprawę rozwiązuje decyzja Lekarza Weterynarii wskazująca, że żubr jako zwierzę nieudomowione oraz niebezpieczne (zgodnie z Rozporządzenien Ministra Środowiska z 10 grudnia 2003 roku) grożące stratowaniem lub atakiem rogami może być przewożony tylko w skrzyniach.

  6. Tut-Nick napisał(a):

    ,,karmione podczas przewozu”, a to nie przesada, czy nie lepiej byłoby oszczędzać zwierzętom felernego trawienia z powodu stresu podróżnego? Samo siano powinno wystarczyć (przeżuwaczom dla zapełnienia żołądka).

    • Luktrans napisał(a):

      Trudno nam na to odpowiedzieć- za przygotowanie żywności odpowiadali koordynatorzy projektu z ramienia Stowarzyszenia Przyjaciół Żubrów oraz ośrodek w Pszczynie. Nie czuliśmy odpowiednio przygotowani, żeby negować pokarm, który od nich otrzymaliśmy. Postaram się dowiedzieć skąd wynikało urozmaicenie diety i odezwę się jeszcze.

  7. Marco napisał(a):

    a niemcy zubra zastrzelili i na grill 🙁

  8. r 500 napisał(a):

    te zubry beda zyc na wolnosci w espanie czy raczej do parku dzikich zwierzat ????

  9. Luktrans napisał(a):

    Dwa miejsca rozładunku (5 sztuk żubrów) to były rezerwaty, ostatnie 3 trafiły do zagrody zarządzanej przez muzeum. Mogę się mylić, ale o pełnej wolności nie możemy mówić.

  10. dono napisał(a):

    Chwila, chwila, a kwarantanny? Ile czasu moze jechac zwierzak?

  11. Luktrans napisał(a):

    Tak, wiemy o istnieniu rozporzadzenia rady WE 1/2005, ale:
    1. Nie ma w niej slowa o zwierzetach dzikich, choc zgodnie z poczatkowa definicja dotyczy ziwerzat kregowych. Poczatkowo sugerowalismy sie przepisami doryczacymi bydla. Okazalo sie jednak, ze zupelnie nieslusznie.
    2. Zubr, jak wczesniej pisalem, zaliczany jest do zwierzat niebezpiecznych- trudne (zeby nie powiedziec niewykonalne) jest jego wypuszczenie i ponowne wprowadzenie do klatki po 12-sto godzinnym odpoczynku. Zgodnie z informacjami od opiekunow- po wypuszczeniu zubra z klatki nie bedzie sposobu przez kilka/kilkanascie dni na “przekonanie” go do ponownego wejscia.
    3. Brak infrastruktury gotowej na przyjecie zubrow. Punkty kontroli (dawniej nazywane miejscami postoju) nie sa przystosowane do przyjecia zubrow.
    Wspomniane wczesniej rozporzadzenie za cel nadrzedny stawia dobrostan zwierzat- wiedzacy wiecej od nas (przedstawiciele: Inspektoratow Weterynarii, Ministerstwa Srodowiska, osob ze Stowarzyszenia Milosnikow Zubrow) uznali i potwierdzili swoimi urzedowymi pieczeciami, ze to jedyny sluszny i minimalizujacy negatywny wplyw na zwierzeta sposob. Jednoczesnie stan zubrow byl sprawdzany w czasie drogi- gdyby weterynarz uznal, ze dzieje sie z nimi cos zlego przygotowanych bylo kilka wariantow ratunkowych.
    Swoja droga- wszystkie zubry w Hiszpanii maja sie dobrze, po podrozy nie mialy zadnych problemow, a i kuz powoli zaczynaja sie triszczyc, zeby pula genetyczna ulegla zwiekszeniu.

Odpowiedz