Po blisko dwuletniej przerwie powrócił temat projektu o oznaczeniu „UD 18”, wprowadzającego liczne zmiany w przepisach dla branży transportowej. Do Rządowego Centrum Legislacji trafiła znowelizowana wersja, mająca odpowiadać na postulaty przewoźników, a przy tym mogąca mieć wpływ także na pracowników branży transportowej.
Lista zmian zawartych w projekcie jest wyjątkowo długa i można podzielić ją na kilka kategorii. Zacznę tutaj od rozwiązań, które mogą wpłynąć na proces zlecania ładunków lub pośredniczenia w ich obrocie. Projekt przewiduje utworzenie definicji „pośrednictwa przy przewozie rzeczy” i objęcie pośredników wymogiem udokumentowania zdolności finansowej w wysokości 50 tys. euro. Pośrednicy mają być też ewidencjonowani w Krajowym Rejestrze Elektronicznym Przedsiębiorców, a Inspekcja Transportu Drogowego ma być uprawniona do ich kontrolowania. ITD może też nakładać na pośredników kary, jeśli udowodni, że zaistniałe naruszenia przepisów mogły wyniknąć z winy lub przyzwolenia pośrednika.
Zlecenie przewozów – czy to przez bezpośrednich nadawców towaru, czy też przez pośredników – również ma podlegać dodatkowym obostrzeniom. Nowe zasady mają jednoznacznie zakazać zlecania przewozów firmom transportowym spoza UE lub EOG, które nie będą posiadały odpowiedniego dla danej trasy zezwolenia. Jednoznaczny ma być też zakaz zlecania ładunków ponadnormatywnych przewoźnikom, którzy nie posiadają zezwolenia odpowiedniej kategorii. Innymi słowy, każdy nadawca lub pośrednik będzie musiał się upewnić, czy zatrudniany przez niego przewoźnik będzie posiadał właściwe dokumenty. Ponadto rząd chce wprowadzić przepisy, które ograniczą termin płatności za usługi drogowego przewozu rzeczy do maksymalnie 35 dni. Z tym jednak zastrzeżeniem, że ta zasada miałaby mieć charakter tymczasowy, obowiązując przez 12 miesięcy, w ramach doraźnego wsparcia dla firm.
Poza relacjami firma-firma, projekt przepisów ma wpłynąć także na rozliczenia firma-kierowca. Tutaj przewidziano zwiększenie tak zwanej „wirtualnej diety”, która może być naliczana jako nieoskładkowana część przychodu kierowcy na trasach międzynarodowych. Dotychczas mogło to być 60 euro na każdy dzień pobytu w trasie, natomiast po zmianach miałoby to być nawet 90 euro. Coś takiego miało stanowić ukłon rządu w stronę firm transportowych, zmniejszając tę część wynagrodzeń kierowców, od której odprowadzane są dodatkowe opłaty. Jak jednak stwierdziła już organizacja „Transport Logistyka Polska”, komentując omawiane zmiany, w praktyce nie przyniesie to większych zmian. Składki kierowców są też bowiem zależne od średniego wynagrodzenia w gospodarce krajowej, a to wzrosło w ciągu ostatnich dwóch lat na tyle mocno, że z wyższymi „dietami wirtualnymi” składki i koszty powinny uplasować się na dotychczasowym poziomie.
Podkreślam, że wszystko to wciąż stanowi projekt przepisów. Sprawa nie jest więc do końca przesądzona, a potencjalna data wejścia nowych przepisów w życie nie została jeszcze podana.












