Napęd oparty na ogniwach wodorowych rozpoczyna praktyczne testy u kolejnej marki. Tym razem jest to Scania, prezentując swój wodorowy prototyp podczas ubiegłotygodniowych, szwajcarskich targów transportCH 2025.
Program o nazwie Scania Pilot Partner będzie skupiał się na flocie testowych Scanii 40R A 6×2. Mowa o stosunkowo długich, trzyosiowych ciągnikach siodłowych, mających wodorowo-elektryczny napęd. Za kabinami będą one miały wieże na cztery zbiorniki pod ciśnieniem 700 bar, służące do przechowywania wodoru. Pod kabiny trafią ogniwa wodorowe przygotowane wspólnie z amerykańską firmą Cummins, odpowiedzialne za przekształcanie wodoru w energię elektryczną. W podwoziach można się natomiast spodziewać 540-konnego silnika elektrycznego z sześciobiegową przekładnią, który wykorzysta tę energię do napędzania pojazdu. Wszystko to ma zapewniać około 1000 kilometrów zasięgu po jednym tankowaniu na wodorowej stacji.
Pierwszy egzemplarz takiego wodorowo-elektrycznego ciągnika ma trafić na testy w norweskiej firmie Asko. To przedsiębiorstwo znane już z wyjątkowo rozbudowanej floty elektrycznych ciężarówek, wykorzystywanych w ciężkiej dystrybucji. W najbliższych miesiącach mają się natomiast pojawić cztery kolejne wodorowe prototypy, tym razem przeznaczone do przedsiębiorstw szwajcarskich. Będą to firmy Emmi Switzerland, Migros Ostschweiz, Traveco Transporte oraz Retralog, które sprawdzą omawiane ciągniki zarówno w marketowej dystrybucji, jak i w transporcie bardziej uniwersalnym, na średnich dystansach.
Jak już wspomniałem na wstępie, Scania jest już kolejną marką, która zamierza testować ogniwa wodorowe w codziennym, transportowym użytku. Sporo można tutaj powiedzieć między innymi o doświadczeniach marki Mercedes-Benz, która dopiero co podsumowała roczny test wodorowych Actrosów u pięciu różnych klientów (artykuł pod tym linkiem). Tutaj też dodam, że Mercedes-Benz rozwija tę technologię wspólnie z jednym z konkurentów, mianowicie marką Volvo Trucks. Coraz bardziej rozbudowane testy prowadzi także Iveco, między innymi z producentem samochodów osobowych BMW (artykuł pod tym linkiem) oraz ze wspomnianą już, szwajcarską siecią sklepów Migros Ostschweiz (artykuł pod tym linkiem). Poza tym nie możemy zapominać o Hyundaiu, który już od ponad pięciu lat testuje wodorowe ciężarówki Xcient Fuel Cell w Szwajcarii oraz w Niemczech (jeden z wielu artykułów pod tym linkiem).
Czy natomiast ta coraz dłuższa lista marek może oznaczać rychłe pojawienie się wodorowych ciężarówek w normalnej sprzedaży? Odpowiedź na to pytanie nadal nie jest oczywista i eksperci wciąż spierają się w kwestii ewentualnego sukcesu ogniw wodorowych. Z jednej strony mamy tutaj zaletę w postaci znacznie większego zasięgu niż w ciężarówkach czysto elektrycznych. Proces tankowania wodoru jest też znacznie szybszy niż ładowanie baterii. Z drugiej jednak strony ogniwa wodorowe są technologią bardzo skomplikowaną, wrażliwą na zaniedbania, a do tego niezwykle kosztowną. Szacuje się, że jeden wodorowiec może kosztować tyle, co kilkanaście ciężarówek z silnikami diesla, a i tankowanie wodoru jest kilkukrotnie droższe niż tankowanie oleju napędowego.















