OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 3 Kwiecień, 2018

Tę Scanię przez 18 lat wysyłano na tereny wojenne lub dotknięte głodem – teraz ciągnik trafił do muzeum

Muzeum marki Scania w szwedzkim Södertälje wzbogaciło się o wyjątkowy ciągnik z serii 4. Samochód ten ma co prawda tylko 18 lat, a więc nie zasługuje na miano prawdziwego klasyka. Jego historia jest jednak o tyle wyjątkowa, że miejsce w muzeum wydaje się jak najbardziej zasadne.

W 2000 roku Scania przygotowywała się do wyprodukowania milionowej ciężarówki. Jubileusz ten chciano odpowiednio uczcić, przekazując milionową ciężarówkę organizacji charytatywnej. W tym celu samochód został więc odpowiednio skonfigurowany, otrzymując napęd 6×4 oraz niską kabinę CP19. Co też ciekawe, Scania symbolicznie zaangażowała w produkcję fabryki z rozmaitych krajów. Większość elementów podwozia oraz napędu pochodziła z kilku fabryk w Szwecji, blok silnika wytworzono w Brazylii, tylne osie w Argentynie, końcowy montaż odbył się w Holandii, a przygotowanie do wydania obsłużyła fabryka we Francji.

Tak umiędzynarodowiona Scania 124 360 została przekazana Międzynarodowemu Ruchowi Czerwonego Krzyża. Ciężarówka miała służyć mu na całym świecie, tam, gdzie akurat zajdzie taka potrzeba. I tak też się stało – przez ostatnie 18 lat ciężarówka przejechała 250 tys. kilometrów, głównie na terenach dotkniętych głodem oraz będących miejscem działań wojennych. Dostarczała dary do potrzebujących między innymi w byłej Jugosławii, Jordanii, Strefie Gazy oraz wielu krajach Afryki Wschodniej. Nierzadko były to konwoje prowadzące po bezdrożach, w których od miejsca załadunku do odbiorców darów jechało się przez dwa tygodnie.

Po 18 latach takiej pracy uznano, że Scanii należy się odpoczynek. Została ona więc przetransportowana do Szwecji, w celi doprowadzenia do stanu fabrycznego. Zajął się tym warsztat Ljungby Trucks, na co dzień odnawiający typowe klasyki. Stamtąd ciężarówka pojechała natomiast do muzeum marki przy fabryce w Södertälje. Można ją tam oglądać od 28 marca.

Ten wpis ma 5 komentarzy

  1. mack napisał(a):

    i to są siofery, a nie nasi co to do UK nie pojadą albo do Rumka.

    • de napisał(a):

      Jazda zestawem do i po UK jest dzisiaj gorsza, niż jazda po strefie głodu czy wojny.

    • Pangia napisał(a):

      Jestem przekonany, że każdy „siofer” rzuciłby robotę, którą ma obecnie, i przesiadł się na takie jeżdżenie po światowych zadupiach z pomocą humanitarną. Przynajmniej rzeczywiście masz poczucie, że robisz coś naprawdę z pożytkiem dla kogoś innego i ważniejsze jest, żebyś dojechał w jednym kawałku, a nie bił rekordy szybkości. No i naprawdę tam się ktoś ucieszy na twój widok. Nie mówiąc już o tym, że szczerze wątpię w zabawę z tachografami w takich przejazdach.

  2. abc napisał(a):

    Co ty byś jechał!? ,taki siofer .

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.