Te 98-konne ciężarówki woziły po Polsce dłużycę – Praga na wspomnieniach z Podlasia

fot. Heniek Anielski

Powyżej, dla kontrastu: Renault C520 z firmy Devdrew

W transportach dłużycy, jakie dzisiaj przejeżdżają po polskich drogach, nikogo nie dziwią pojazdy z ponad 500-konnymi silnikami, z atrakcyjnym wyglądem i ze specjalistycznym wyposażeniem. W branży nadal funkcjonuje jednak określenie odwołujące się do zupełnie innych realiów, gdy na pełen ładunek nie przypadało nawet 100 koni mechanicznych. Nadleśnictwo Hajnówka, będące częścią Lasów Państwowych, nawiązało do tego ostatnio w mediach społecznościowych, publikując przy tym bardzo ciekawe, historyczne zdjęcia.

Hajnowscy leśniczy zwrócili uwagę, że po dziś dzień ciężarówki do transportu dłużycy nazywane są w branży „Pragami”. Określenie to wywodzi się jeszcze z czasów, gdy pojazdem bardzo często wykorzystywanym w tego typu pracach była w naszym kraju Praga V3S. Mowa tutaj o czechosłowackiej ciężarówce o terenowym charakterze, wyróżniającej się bardzo prostą konstrukcją. Pojazd ten na pewno nie należał do szybkich i komfortowych, już w okresie PRL-u mogąc uchodzić za skrajnie przestarzałe, ale za to doskonale znosił trudy leśnej eksploatacji. Dlatego też Pragi pozostawiły po sobie dużo sentymentu, do dziś zachowując się w żargonie leśników.

Praga V3S przy podejmowaniu dłużycy ze spływu:

Wciąganie drewna na linach (tu akurat na Stara 244):

Powyżej możecie zobaczyć dwa zdjęcia Pragi V3S właśnie podczas pracy z dłużycą, opublikowane wczoraj przez Nadleśnictwo Hajnówka. Widać tam też proces wciągania drewna na ciężarówkę przy użyciu stalowych lin, co przed pojawieniem się żurawi było powszechnie stosowanym systemem, nie tylko na Pragach, ale też na przykład na Starach. Załadunki tego typu mogły wiązać się z niemałym wysiłkiem fizycznym ze strony pracowników i zwykle obejmowały na około 15-17 m3 drewna na jedną ciężarówkę z doczepianym wózkiem.

Od strony wizualnej Praga V3S mogła przypominać jeszcze pojazdy z okresu wojennego. Było to nieprzypadkowe, gdyż pojazd ten opracowano we wczesnym okresie powojennym, wdrażając go do produkcji w 1953 roku. Za charakterystyczną maskę trafił wówczas 7,4-litrowy silnik diesla, pozbawiony turbodoładowania, chłodzony powietrzem i rozwijający zaledwie 98 KM. 11-tonowy pojazd miał jednak napęd 6×6 i na tyle wysokie przełożenia, by osiągnąć bardzo dobre własności terenowe. Za to na asfalcie było to okupione niską prędkością maksymalną, rzędu 60-70 km/h. Do tego dochodziła bardzo wąska, spartańsko wyposażona kabina kierowcy, gdzie próżno było szukać regulacji fotela czy wspomagania układu kierowniczego. Wszystko to, bez żadnych większych zmian, pozostało w produkcji aż do… 1990 roku, czyniąc Pragę V3S jedną z najdłużej wytwarzanych ciężarówek w historii. W ciągu tych 37 lat na drogi wyjechało łącznie 130 tys. egzemplarzy i wiele z nich do dziś można spotkać w czeskich lub słowackich usługach, zwłaszcza na prowincji.

Film pokazujący warunki pracy w Pradze V3S: