OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 15 Październik, 2018

Takimi ciężarówkami wożono rakiety V2, czyli przyczepy Meiller Kipper i 100-konne ciągniki Hanomag

Powyżej: nie znalazłem dobrego zdjęcia całego zestawu, więc dołączam grafikę z opakowania modelu. Mniej więcej tak prezentował się zestaw złożony z Hanomaga SS100, przyczepy “Meillerwagen” oraz rakiety V2.


II Wojna Światowa to bardzo drażliwy okres w historii wielu producentów. Wszyscy wiemy, że na potrzeby hitlerowskich Niemiec masowo działali dzisiejsi giganci z branży motoryzacyjnej. By jednak przekonać się o tych zawiłościach historii, wcale nie trzeba trzymać się takich pojazdów-symboli, jak Opel Blitz. Wystarczy, że spojrzymy na zabudowy ciężarówek, czy też na dostawców głównych podzespołów.

Pewną ciekawostkę na ten temat znalazłem pod koniec ubiegłego tygodnia. Co zapewne zauważyliście po braku artykułów na stronie, wybrałem się wówczas na mały wyjazd. Odwiedziłem między innymi Muzeum Techniki w Londynie, gdzie stoi silnik słynnej rakiety V2. Obok zaś znajdował się poglądowy model, prezentujący rakietę na pełnej instalacji do odpalenia. Główną rolę odgrywały przy tym samochody ciężarowe, jako że była to instalacja mobilna, rozstawiana w lesie.

Zacznijmy od małego wyjaśnienia. Rakieta V2 była pierwszym w historii wynalazkiem, który człowiek zdołał wysłać w przestrzeń kosmiczną. Twórcy V2 odegrali też gigantyczną rolę w wyścigu zbrojeniowym Zimnej Wojny, a nawet w amerykańskich i radzieckich projektach kosmicznych. Co natomiast najważniejsze, V2 było niestety śmiercionośną bronią. Ataki przy użyciu rakiet zabiły około 7 tys. osób, trafiając przede wszystkim w okolice Londynu, a następnie w Antwerpię. Do tego dochodziły też kwestie psychologiczne, jako że sam fakt wysyłania rakiet do Wielkiej Brytanii świadczył o zaawansowaniu technologicznym Niemców.

Wróćmy jednak do ciężarówek, jako że o samym V2 możecie poczytać u innych, naprawdę rozmaitych źródeł. Jak już wspomniałem, rakiety regularnie odpalano z mobilnych wyrzutni, ustawianych w lasach. Wynikało to z faktu, że wojska alianckie zdołały zniszczyć wyrzutnie stacjonarne, ulokowane na północy Francji. Niemcy zostali wówczas zmuszeni, by wysyłać swoje rakiety z Holandii, z okolic Hagi. Wykorzystywano przy tym całe konwoje, które pod osłoną nocy wjeżdżały do lasu i przygotowywały się do ataku.

W ramach konwoju musiał przemieszczać się pojazd dowództwa, cysterna z paliwem, cysterna z ciekłym tlenem oraz ciężarówka przewożąca samą rakietę. Ten ostatni zestaw składał się z ciągnika marki Hanomag oraz przyczepy popularnie zwanej “Meillerwagen”.

Oto “Meillerwagen” w stanie gotowym do jazdy:

Skąd ta nazwa? Na pewno kojarzycie wywrotki niemieckiej marki Meiller Kipper, bardzo popularne także w naszym kraju. Otóż okazuje się, że w czasie II Wojny Światowej firma Meiller Kipper również wytwarzała pojazdy i również parała się zabudowami podnoszonymi w sposób hydrauliczny. Z tym tylko zastrzeżeniem, że “Meillerwagen” unosił rakiety typu V2, przygotowując je do odpalenia.

By formalności stało się zadość, o procesie produkcyjnym trzeba powiedzieć nieco więcej. “Meillerwagen” został opracowany przez wojskowe centrum badawcze w Peenemünde – dokładnie to samo, które pracowało nad samymi rakietami. Następnie firma Meiller Kipper otrzymała zlecenie na budowę przyczep, lecz bez ich końcowego montażu. Ten ostatni, z wykorzystaniem gotowych podzespołów, zapewniała firma Gollnow&Son. Wykorzystała ona w tym celu więźniów z obozu koncentracyjnego Rebstock, a także wytwarzała same rakiety.

Jak wyglądało to w praktyce? W czasie jazdy rakieta po prostu leżała na przyczepie, będąc w odpowiednim stelażu. Następnie, po dotarciu na miejsce, rakieta była tankowana i hydraulicznie podnoszona do pozycji startowej. Pompa hydrauliczna była przy tym podłączona do własnego silnika spalinowego, pochodzącego z pierwszych wersji… Volkswagena Garbusa. Na koniec zaś rakietę ustawiano na stelażu, odłączano od ciężarówki i “Meillerwagen” odjeżdżał w bezpieczne miejsce.

Hanomag SS100, jeszcze w wydaniu cywilnym:

Jaki natomiast stosowano przy tym wszystkim ciągnik? Ten, dla odmiany, był konstrukcją o bardzo szerokim spektrum zastosowań. “Meillerwagen” został bowiem połączony z Hanomagiem SS100, będącym jednym z najlepszych ciężkich ciągników z lat 30-tych. Ciężarówkę tę wdrożono do produkcji jeszcze przed II Wojną Światową, prezentując ją głównie jako pojazd do transportu cywilnego. Co też ciekawe, również po wojnie model SS100 pozostawał w szerokim użytku, będąc wytwarzanym aż do 1951 roku. Niemiecki ciągnik trafiał wówczas nawet do powojennej armii francuskiej.

Pod względem technicznym, mamy tutaj oczywiście mnóstwo ciekawostek. Choć SS100 było pojazdem naprawdę ciężkiej klasy, często zwanym Hanomag “Gigant”, napęd przekazywano wyłącznie na tylną oś. Jednostką napędową był diesel własnej konstrukcji Hanomaga, mający 8,5 litra pojemności i rozwijający dokładnie 100 KM. Skrzynia biegów okazywała się natomiast konstrukcją marki ZF, podobnie jak w wielu ciężarówkach dzisiejszej “wielkiej siódemki”. Biegi były przy tym cztery do przodu i tylko jeden do tyłu.

Maksymalny uciąg opisywanej ciężarówki wynosił 20 ton. Jak na zaledwie 100 KM mocy maksymalnej, 7 ton masy własnej oraz jedną oś napędową, to naprawdę niemało. Trzeba zaś zaznaczyć, że załadowany “Meillerwagen” niemal całkowicie tę wartość wykorzystywał. Przyczepa wraz z układem hydraulicznym ważyła nieco ponad 11 ton. Do tego dochodziły cztery tony pustej, niezatankowanej rakiety. Zbiorniki tej ostatniej uzupełniano dopiero na miejscu działania, jako że samego alkoholu oraz płynnego tlenu było tutaj 9 ton. Ile natomiast wynosiła prędkość maksymalna? Opisywany Hanomag SS100, wraz z przyczepą oraz rakietą V2, mógł osiągnąć do 45 km/h.

Na koniec jeszcze dodam, że ciężarówki marki Hanomag wytwarzano aż do lat 70-tych. Dokładnie w 1971 roku samochodowy dział firmy został przejęty przez Mercedesa.

Na poniższym filmie, od 5:20, zobaczycie przejazd ciężarówek dostarczających paliwa na miejsce odpalenia rakiety. Następnie, od 11:25, możecie zobaczyć przeładunek rakiety z ze zwykłej lawety na pojazd typu “Meillerwagen”. Ustawienie rakiety do strzału jest zaś widoczne od 16. minuty.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 10 komentarzy

  1. Inco29 napisał(a):

    No no Panie Filipie , wielki szacunek za włożony wysiłek w stworzenie takiegoż historycznie wzbogaconego artykułuaż miło się czyta

  2. marek napisał(a):

    pare lat temu tez bylem w tym mozelum maja bardzo ciekawy zbior silnikow lotniczych… oraz Hariera ktury okazal sie bardzo maly wrzeczywistosci … na filmach zawsze wiekrzy mi sie wydawal

  3. JacekKaszuby napisał(a):

    Filip, szacun za prace

  4. M&M napisał(a):

    http://www.rp.pl/artykul/91653-Ostatni-port-zaginionej-floty-Hitlera.html

    Niestety nie umiem znaleźć nazwy używanych do przewozu okrętów podwodnych na kołach ale używano ich w zestawach po trzy do jednego u boota. Jeden ważył ok 200 ton.

    Z tego co pamiętam silniki ciągników miały po ok 180 koni

  5. Biolka napisał(a):

    Swietny artykul. Dzieki !!

  6. HOBO napisał(a):

    Kawał roboty ten artykuł. Chciałem tylko dodać ze większość producentów z chęcią czy bez, przestawiła swoją produkcje na wojskową. ALe jest taka marka która powstała jako idea szmatławca który zaczął 2 wojne światową i niestety sprzedawana jest na całym świecie, Również w Polsce a nie powinna. Mowa o Volkswagenie. Powinna być zapomniana tak jak i on.

  7. kolega tadka napisał(a):

    wszystkie koncerny bardzo wzbogaciły sie na wojnie , stalowe ,hutnicze motoryzacyjne , a także niemieckie koleje db , wg planów nazistów polska miała razem z niemcami wystapić przeciw rosji , zresztą taki był tez plan agenta niemieckiego j. piłsudskiego

  8. ukasz napisał(a):

    Mały błąd w art:

    “Do tego dochodziły też kwestie psychologiczne, jako że ataku V2 nie można było zatrzymać.”

    – 5158 szt V2 zostało zestrzelonych przez myśliwce, artylerię przeciwlotniczą, lub w wyniku wpadnięcia w linki balonów zaporowych

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.