Powyżej: omawiany film, zawierający nagrania oraz zdjęcia
Muzeum z czeskiego miasta Mnichovo Hradiště, w którym przez dekady produkowano samochody ciężarowe marek Skoda oraz Liaz, opublikowało w sieci bardzo ciekawy materiał. Jest to wspomnienie połowy lat 90-tych ubiegłego wieku, gdy grupa zapalonych inżynierów pracowała nad zupełnie nowym Liazem 400, później znanym jako Skoda Xena.
Materiał zawiera szereg autentycznych zdjęć oraz filmów, udostępnionych przez inżyniera Pavla Záleskiego, jednego z uczestników projektu. Możemy na nich śledzić niemal cały proces rozwoju nowej ciężarówki, od niewielkiego modelu wykonanego w skali (około 9. minuty), po premierę na niemieckich targach IAA Nutzfahrzeuge1996 w Hanowerze (około 36. minuty). Stadia pośrednie przewidywały spawanie bazowego szkieletu z aluminium (około 14. minuty), projektowanie na laptopach o grubości encyklopedii (około 19. minuty), a także wykonywanie i składanie paneli nadwoziowych z tworzywa (około 20. minuty). Następnie pojawiają się prace nad wyposażeniem wnętrza (około 24. minuty), aż w końcu widać zakładanie ostatnich detali i przygotowanie pojazdu do drogi (około 29. minuty). Cały ten proces miał trwać zaledwie 8 miesięcy, co jak na tak nowoczesny pojazd było zaskakująco krótkim okresem. Zwieńczeniem wszystkiego była zaś nie tylko premiera w Hanowerze, ale też odsłonięcie pojazdu przed pracownikami firmy (około 31. minuty). Tutaj można sobie tylko wyobrażać, jakie wrażenie Skoda Xena zrobiła na osobach, które przez dekady składały Liazy serii 100, 110 oraz 300.
Wszystkich zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z firmowym materiałem. Jest to bowiem piękny fragment transportowej historii naszej części Europy, pokazujący jak Czesi do końca walczyli o utrzymanie się na rynku dalekobieżnych ciągników siodłowych. Osoby szukające więcej informacji o Skodzie Xenie zapraszam natomiast do kontynuowania lektury, gdyż poniżej, pod kilkoma zdjęciami zamieszczam fragment bardzo długiego artykułu o tym modelu. Mowa tutaj o tekście dostępnym pod następującym linkiem: Uratowana Skoda Xena, jedna z 30 sztuk „weryfikacyjnych” – Sesja Miesiąca 09/23
[…] Liaz był czechosłowackim producentem ciężarówek, swego czasu uznawanym za dostawcę najlepszych pojazdów dalekobieżnych w naszej części Europy. Kierowcy, którzy przesiedli się na Liaza chociażby z Jelcza zapewne szybko to potwierdzą. Niemniej i ta firma nie uniknęła ekonomicznego kryzysu, który w połowie lat 80-tych pojawił się krajach bloku wschodniego. Jeszcze przed upadkiem komunizmu przedsiębiorstwo cierpiało więc na brak funduszy, a nadejście lat 90-tych i starcie z gospodarką wolnorynkową tylko tę sytuację pogorszyło. Dlatego w 1995 roku chylący się ku upadkowi Liaz został sprywatyzowany, a nowym właścicielem zostało przedsiębiorstwo Skoda z Pilzna. To firma działająca między innymi w ciężkim przemyśle i branży kolejowej, pomimo nazwy niezwiązana ze Skodą od aut osobowych.
Gdy Skoda kupowała Liaza, firmowi inżynierowie prowadzili już prace nad nową serią 400. Pojazd ten miał zastąpić przestarzałe Liazy serii 300, pod względem konstrukcyjnym wywodzące się jeszcze z lat 60-tych. I co ważne, miał to być następca na miarę zbliżającego się XXI wieku, o nowoczesnym wyglądzie, z komfortową kabiną oraz napędem zdolnym dogonić produkty „wielkiej siódemki”. Czesi zdali sobie bowiem sprawę, że czas państwowo regulowanych zamówień bezpowrotnie już minął i teraz o klientów trzeba będzie walczyć z ciężarówkami zachodnimi. I co ważne, nowy właściciel firmy nie tylko poparł ten projekt, ale też postanowił sygnować go własnym znacznikiem, a także zdecydował się na bardzo głośną premierę. Tym samym Liaz serii 400 stał się więc Skoda Xeną, a pierwszy egzemplarz został zaprezentowany w Niemczech, na prestiżowych targach samochodów użytkowych IAA 1996 w Hanowerze.
Pierwsze reakcje po premierze były naprawdę obiecujące. Nawet zachodni dziennikarze nie kryli swojego uznania dla nowego nadwozia, zwracając uwagę nie tylko na futurystyczny wygląd, ale też na bardzo ciekawą budowę. Nadwozie bazowało bowiem na aluminiowym korpusie, na który nałożono panele z aluminium oraz z tworzyw sztucznych. Innymi słowy, nadwozie miało być lekkie, a w przyszłości też wolne od korozji. Za to w elementach układu napędowego Czesi postawili na sprawdzoną, amerykańską technologię, mogącą zapewnić naprawdę świetną dynamikę. Mowa tutaj o silniku Detroit Diesel serii 60, mającym 12,7 litra pojemności, rozwijającym moc do 470 KM i działającym na zasadzie czterosuwowej (starsze Detroity były dwusuwowe, więc postanowiłem to podkreślić). Za nim zamontowano niezsynchronizowaną 16-biegową przekładnię Eaton Fuller, a zwieńczeniem wszystkiego był most napędowy marki Rockwell. Warto tu podkreślić, że podobny napęd trafił już wcześniej do starego Liaza serii 300, opcjonalnie podwyższając jego cenę o blisko 100 procent. Xena z założenia miała być jednak droższa i przeznaczona dla bardziej wymagających klientów.
Za udaną prezentacją targową poszły kolejne prototypy, a w 1998 roku ogłoszono rozpoczęcie produkcji tak zwanej „serii weryfikacyjnej”. Miało to być 30 egzemplarzy, wytworzonych jeszcze nieseryjnie, ale przeznaczonych już na sprzedaż, do normalnego użytku. Pierwszy taki pojazd opuścił fabrykę 18 marca 1998 roku, na trzydziesty trzeba było czekać aż do 24 stycznia 2000 roku i na tym historia Skody Xeny… niestety się skończyła. Bezpośrednią przyczyną tak wolnej produkcji, a następnie też wycofania tego modelu, okazał się po prostu brak zainteresowania ze strony klientów. Ten natomiast tłumaczy się w bardzo prosty sposób – ciężarówki zagraniczne zwyczajnie okazały się bardziej sensowną ofertą. Faktem bowiem jest, że jeśli ktoś zamierzał kupić Xenę, to musiał zaakceptować cenę na niemal zachodnim poziomie, dokonać przedpłaty w wysokości niemal całej wartości samochodu, a także pogodzić się z brakiem rozpoznawalności marki w branży, niepewnym trzymaniem wartości oraz okrojoną ofertą usług posprzedażnych. Choć więc Xena wzbudzała wśród Czechów duży entuzjazm, niewielu chciało oprzeć na tym modelu swój codzienny biznes.















