
Protesty w szeregach Inspekcji Transportu Drogowego powracają niczym bumerang. Ubiegły tydzień zakończył się kolejną informacją o tego typu akcji, mającą mieć charakter „strajku włoskiego”.
Jak na razie strajk dotyczy wyłącznie funkcjonariuszy GITD, czyli Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Odpowiadają oni za kontrole w ramach systemu elektronicznych opłat drogowych, a także nadzorują system fotoradarów. Tym samym strajk włoski – a więc wyjątkowo dokładne wykonywanie wszystkich obowiązków, czasochłonne prowadzenie działań i kończenie ich pouczeniami zamiast kar – może dotyczyć dwóch powyższych tematów. O proteście funkcjonariuszy WITD, czyli Wojewódzkich Inspektoratów Transportu Drogowego, prowadzących bardziej ogólne kontrole, jak na razie się nie wspomina.
Skąd ten protest? Podobnie jak w latach minionych, sprawa dotyczy statusu formalnego inspektorów. Po pierwsze, inspektorzy sprzeciwiają się propozycji, by cała służba została przeniesiona pod nadzór GITD. Wynika to z faktu, że zarobki w WITD są wyraźnie wyższe. Po drugie, inspektorzy chcą przyspieszenia prac nad projektem, który zaliczyłby ich do grona służb mundurowych. Ta zmiana zapewniłaby szereg przywilejów socjalnych, na czele z wcześniejszymi emeryturami, choć wiązałaby się też z częstszym prowadzeniem kontroli nocami, a także z możliwością przenoszenia inspektorów między oddziałami z całego kraju.











