OFERTY PRACYKONTAKT
rekrutuj 40ton665
Opublikowane 28 Kwiecień, 2018

Star 742 jako samochód używany – wady, zalety, ceny oraz dane techniczne w artykule sprzed dekady

Star 742 produkowany był od 1993 do 1999 roku. Pojazd ten nigdy nie zdobył większej popularności, więc dzisiaj można uznać go za ciekawostkę. Dlatego też, właśnie w formie ciekawostki, poniżej zamieszczam artykuł na temat tego modelu, opublikowany w 2008 roku. Tekst ten pochodzi z archiwum magazynu “Truck.pl” – wiodącej polskiej gazety z ogłoszeniami sprzedaży samochodów ciężarowych i dostawczych. Stronę internetową magazynu “Truck.pl” można odwiedzić tutaj, natomiast część ogłoszeniowa znajduje się tutaj.


Ostatni w pełni polski pojazd ze Starachowic kusi niską ceną zakupu i niskimi cenami części zamiennych. Na jego niekorzyść przemawia jednak duża awaryjność i niewiele egzemplarzy w dobrym stanie na rynku. Większość Starów napędzana jest polskim silnikiem Andoria o pojemności 4,4 litra i mocy 105 KM, który powstał na licencji Leylanda. To przeciętnie odporna jednostka napędowa, która do naprawy głównej wytrzymuje zazwyczaj około 250 tys. km. Awaryjny bywa jej osprzęt, sprzęgła i skrzynie biegów. Na osłodę pozostaje umiarkowane zużycie ON – według użytkowników od 15 do 18 litrów na 100 km. Niższą awaryjnością charakteryzuje się spotykany rzadko silnik Perkinsa o pojemności 4 litrów i mocy 109 KM.

Star 742 pojawił się w sprzedaży przed 15 laty jako lżejsza, niemal 7-tonowa (stąd siódemka w nazwie) wersja 11-tonowego Stara 1142. Przeznaczony głównie do dystrybucji pojazd ma niżej zabudowaną kabinę i skrzynię oraz mniejszy silnik. Sprzedawano go z zabudowami skrzyniowymi oraz jako podwozia. Star 742 ma trzy rozstawy osi: 2.780, 3280 i 4.100 mm.

Producent ze Starachowic montował do swego najmniejszego pojazdu tylko jeden typ dziennej szoferki z trzema siedzeniami. Pod względem wielkości nie jest ona mistrzynią nawet jak na ówczesne standardy. Użytkownicy narzekają także na jej wykończenie i niską skuteczność ogrzewania. Słabe jest także zabezpieczenie antykorozyjne. Przed zakupem radzimy dokładnie sprawdzić stan blachy, o ile bowiem bez trudu kupimy podłogę i obrzeża błotników, o tyle już zakup nowych drzwi może sporo kosztować. Wśród mankamentów wymienia się także awaryjny drążek skrętny odchylania kabiny.

Większość Starów napędzana jest polskim silnikiem Andoria o pojemności 4,4 litra i mocy 105 KM, który powstał na licencji Leylanda. To przeciętnie odporna jednostka napędowa, która do naprawy głównej wytrzymuje zazwyczaj około 250 tys. km. Awaryjny bywa jej osprzęt, sprzęgła i skrzynie biegów. Na osłodę pozostaje umiarkowane zużycie ON – według użytkowników od 15 do 18 litrów na 100 km. Niższą awaryjnością charakteryzuje się spotykany rzadko silnik Perkinsa o pojemności 4 litrów i mocy 109 KM.

Opinię dość trwałego ma mechaniczne zawieszenie pojazdu. Zdarza się, że tylne resory piórowe pękają, dzieje się tak jednak głównie w przeciążanych pojazdach. Rdza dotyka ramy pojazdu. Niezbyt odporna na wilgoć jest instalacja elektryczna.

Części zamienne są tanie, jeżeli jednak przyjdzie nam wymienić element, który rzadziej się psuje, może się np. okazać, że trzeba na niego poczekać tydzień. Niską cenę auta tłumaczyć należy przede wszystkim spadającą popularnością, co przekłada się na utrudnioną odsprzedaż.

Plusy

Atrakcyjna cena zakupu. Niskie spalanie. Prosta budowa. Dość tanie i łatwo dostępne są podstawowe części.

Minusy

Duża awaryjność. Rdza kabiny i ramy. Mało wygodna kabina.

ekspert: Krzysztof Wróbel z serwisu samochodów ciężarowych Max TIR w Lublinie:

– To maksymalnie prosta, łatwa w naprawie konstrukcja. Części zamienne są tanie i łatwo dostępne. Przestrzegam przed nadmiernym przeciążaniem auta, bo pęknięcia piór czy defekty drążków skrętnych zdarzają się często. Rygory serwisowe nie są wyśrubowane. Radzę regularnie (co 10 tys. km) smarować przednie zawieszenie.

Autor tekstu: Adam Włodarz

Autor zdjęć: Przemysław Dziendziela

Ten wpis ma 12 komentarzy

  1. Strasznylis napisał(a):

    Łezka w oku się kręci. Moja pierwsza “daleka”, samodzielna trasa jaką przejechałem w 1999 roku z Radomia do Złotowa i z powrotem na strzała była właśnie tym autem .Dość miło wspominam ten pojazd Może dlatego że człowiek młodszy był o 20 lat i to był pierwszy tak poważnie duży pojazd który miałem okazję prowadzić samodzielnie . Co do wielkości kabiny To nie było tak źle Moim skromnym zdaniem w 7 było nawet ciut więcej miejsca niż w 11 – mniejszy silnik to mnimalny tunel.. Ech,to se ne vrati …

  2. dono napisał(a):

    Na papierze osiągi ok. Jakość i toporna kabina zniechęca. Teraz wejście na rynek jest bardzo trudne. Masa wymogów.

  3. Pawel napisał(a):

    Fajnie sobie było przypomnieć to auto, ale nie oszukujmy się, nie miało ono szans, żeby konkurować z zagraniczną konkurencją, bo już w chwili wprowadzenia do sprzedaży było po prostu przestarzałe. W tym samym okresie sprzedawane były np. Iveco TurboDaily 59-12 i Renault B110 6,5T, które miały prawie taką samą ładowność, bo mimo mniejszego DMC były też sporo lżejsze. Silniki były o wiele dynamiczniejsze, oszczędniejsze i wytrzymalsze. Ciężarówki o DMC poniżej 7,5 tony zaczęły znikać z rynku już w połowie lat 90, w cennikach były dostępne, ale w rzeczywistości mało kto się na nie decydował. Nikt nie widział sensu, żeby kupować Iveco EuroCargo 60E120 (w tabelce jest błąd 60E miało DMC 6t, a dopiero 65E ma DMC 6,7t), skoro za cenę 15-20% niższą mógł kupić TurboDaily, które przy takim samym DMC miało wyższą ładowność. Zresztą “ciężkie dostawczaki” w chwili obecnej praktycznie już wyparły z rynku “lekkie ciężarówki”, ze względu na lepszą cenę i wyższą ładowność przy tym samym DMC w stosunku do klasycznych ciężarówek.

  4. Kier napisał(a):

    Jak to starzy kierowcy mowia, to byly auta. Naprawil sam i pojechal dalej. A nie to dziadostwo co dzisiaj. Wszędzie elektronika i samemu nic nie naprawi.

  5. brzydal napisał(a):

    Faktycznie łezka się w oku kręci. Ja wspominam dobrze te autko, było super do jazdy po mieście, krótkie, zwrotne – do dystrybucji jak znalazł wsiadanie do kabiny niskie jeden stopień, na pakę podobnie można było się dostać bez dodatkowych drabinek – stopni normalnie super. ma awaryjność to inna historia, palące się silniczki wycieraczek, urywające się łapy trzymające silnik na ramie. I tak bym teraz pojeżdźił bez chwili zastanowienia.

  6. Mateusz napisał(a):

    Proszę Pana, jak nie zdobył popularności?

    Przed wejściem M.A.N 1142 i 742 były liderami sprzedaży w segmencie mini i MIDI.

    Każdy czytelnik świata ciężarówek od 1996 do lat 2tysoecznych może to potwierdzić – publikowano bowiem tam rankingi sprzedaży samar.

  7. Mateusz napisał(a):

    1142 – MIDI, 742 – mini

    Ilościowo pokonywaly głównego konkurenta czyli iveco eurocargo.

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Rynek pojazdów nowych, zwłaszcza lekkich, był wówczas tak mały, że bycie jego liderem nie świadczyło o popularności na drogach.
      Pamiętajmy, że na jeden samochód nowy przypadało wówczas kilka samochodów używanych przywiezionych z zagranicy.

      • Mateusz napisał(a):

        “że bycie jego liderem nie świadczyło o popularności na drogach.” Podobny wniosek można by wysnuć dla segmentu ciężarówek o średniej ładowności, gdzie 1142 był liderem sprzedaży przed Iveco i Renault – co mocno sugeruję, że priorytetem była cena.

        1142 to model o DMC12 ton i ładowności ok 6ton. Gdzie każdy zachodni konkurent z tego okresu jaki i naturalnie mocno wiekowy oferował większą ładowność, przestrzeń ładunkową, moc silnika, ergonomie / komfort pracy kierowcy…

        Jednak rynek chłonął te samochody…

        1142 i 742 to właściwie trzon produkcji STARa, 744 – sprzedawał się w śladowych sztukach a 266 – tu odbiorcą głownie wojsko.

        sądzę, że gdyby 742 nie było popularne, to M.A.N nie zainteresowałby się STAREM, bo po cóż inwestować w fabrykę, która dysponuję jedynym modelem na rynek cywilny – mocno przestarzałym?

  8. Mateusz napisał(a):

    “Rynek pojazdów nowych był wówczas tak mały, że bycie jego liderem nie świadczyło o popularności na drogach.
    Pamiętajmy, że na jeden samochód nowy przypadało wówczas kilka samochodów używanych przywiezionych z zagranic”

    To już wierutne bzdury Pan piszę. Na “oko” obserwując polskie ulice lat90/2000 można było zauważyć że średnich ciężarówek marki star jest pełno, wszędzie. Po co koncern man miałby interesować się starem gdyby ich produkty wypełniały skrawek rynku?
    Dla modelu 266 kupowanego de facto przez wojsko?

  9. Mateusz napisał(a):

    Proszę też zerknac w starym”trucku” na ilość ogłoszeń używanych starow i zachodnich konstrukcji

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.