transfactor3665
Opublikowane 12 Luty, 2018

Sprzedaż ciężarówek Tesli w 4 lata osiągnie 100 tys. sztuk rocznie – szef firmy nie bardzo wie co mówi

tesla_ciezarowka_1

Elon Musk, czyli założyciel firmy Tesla, przez wiele osób uważany jest za geniusza. Nie da się jednak ukryć, że swoim piątkowym stwierdzeniem pan Musk okazał się kompletnym oderwaniem od rzeczywistości…

Zdaniem swojego założyciela, Tesla w ciągu zalewie czterech lat wejdzie na poziom 100 tys. ciężkich ciężarówek sprzedawanych rocznie. Seryjna produkcja ciągników siodłowych marki Tesla rozpocznie się w 2019 roku, natomiast już w roku 2022 roku uda się osiągnąć ten poziom 100 tysięcy. Jak twierdzi Elon Musk, to plany jak najbardziej rozsądne, a być może uda się osiągnąć nieco więcej.

A teraz małe starcie z rzeczywistością – roczna sprzedaż całego koncernu Paccar to obecnie 159 tys. ciężarówek rocznie, w tym około 129 tys. tych najcięższych. Marki DAF, Peterbilt oraz Kenworth dostarczają te pojazdy na całym świecie, od Europy, poprzez Afrykę, aż po Azję, Amerykę i Australię. Są w tym rozmaite konfiguracje, jak ciężarówki budowlane, ciągniki pod pociągi drogowe, czy samochody typowo długodystansowe. Ponadto każda z tych marek ma dziesiątki lat doświadczenia na poszczególnych rynkach, dysponuje licznymi serwisami i ma grono wiernych klientów. Tymczasem Tesla ma osiągnąć 100-tysięczną sprzedaż wyłącznie przy udziale samych ciągników siodłowych bez kabin sypialnych, bez ciężarowych serwisów i bez doświadczenia w branży.

Zauważcie coś jeszcze. Tesla jest firmą z USA i to właśnie Ameryka Północna ma być główną odbiorcą jej ciężarówek. Problem jednak w tym, że cały amerykański, kanadyjski oraz meksykański rynek ciężkich ciężarówek to dzisiaj łącznie 280 tys. pojazdów. Prognozy na rok 2022 mówią natomiast około 310 tysiącach. Żeby więc Tesla sprzedawała w 2022 roku coś bliskiego 100 tys. egzemplarzy rocznie, musiałaby mieć blisko 1/3 udziałów w północnoamerykańskim rynku. A to wynik, którego osiągnięcie w ciągu czterech lat byłoby prawdziwym cudem.

Ile kosztuje ciężarowe Tesla i jakie ma osiągi? Odpowiedzi tutaj.

Poniżej: przedpremierowy egzemplarz w ruchu

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. Szejk z Katarem napisał(a):

    Ale Musk zawsze rzuca liczbami i datami oderwanymi od rzeczywistości. To taki marketing.

  2. Tomq napisał(a):

    Niech powie że w elektrykach nie będzie tacho…:)

  3. Stefan napisał(a):

    Dzięki ci drogi kochany nasz panie prowadzący ten portal za :: rozsądek ; w tych artykułach zza wielkiej wody

  4. Obsrwator napisał(a):

    Liczby które padły z ust Elona Muska mają prawdopodobnie uspokoić rozchwiane nadzieje inwestorów. Gdyby nie federalne dopłaty do “elektryków” Tesla musiałaby ogłosić bankructwo. Problemy z realizacją planowanych dostaw modelu 3 nie wróżą dobrze. 100 tys. ciągników siodłowych rocznie to albo żart, albo mrzonka.

  5. Jeremi napisał(a):

    Taaa, tylko ten prezes zapomniał dodac kilka faktów:
    1) Aby ciężarówka miała ok 1000km zasiegu będzie potrzebować 7,5 tony baterii czyli przewiezie 7 ton mniej (po prostu gratulacje)
    2) Tankowanie-ładowanie to nie wiem, gdzie? Bo obecnie standardem tzw. szybkich ladowarek jest 50 kW/h a tu bateria ma 1000kWh (czyli ladowanie w okolicach doby). Coz z tego, ze juz gdzieniegdzie mysla o ładowarkach na 350kW, jesli:
    a) miejsc, gdzie mozesz pobrać 350kW na raz (a nich przyjedzie kilka ciagnikow, hehe) praktycznie nie ma
    b) nawet jakby pobudowac infrastrukture to 350kW to 3-4h ladowania jednego ciagnika – szybkosc ladowania spada i powyzej 80% juz jest bardzo wolno (fizycznie niemozliwe dogranie tego z tacho i tak dalej jak sie zrobi kolejka a jeden klient jest zalatwiany w kilka godzin zamiast w kilka minut)
    c) nawet jakby a) i b) jakims cudem byly rozwiazane to tak wysoka moc ladowania zniszczy baterie w krotkim czasie (optymalne ladowanie jest raczej w okolicach 3-5kW, 50kW stosowane w osobowkach to raczej jedynie awaryjnie, Tesla czesto chwali sie, ze te ich superchargery laduja powyzej 100kW, tyle, ze osobowki sa krotko na rynku i juz byly przypadki, ze jak ktos przejechal niecale 400 tys km w 1.5 roku to bateria padla, a menager stwierdzil, ze “taka chemia”)
    3) Sama bateria (przy obecnej cenie bedzie kosztowac $200tys, Musk z gory zaklada, ze baterie grubo stanieja to i jakos tam bedzie zarabial)
    4) Obecnie Tesla produkuje ok 100 tys aut (o 10 razy mniejszych bateriach niz w tych niby ciezarowkach), nie sa w stanie dostarczyc obiecanych 500 tys modelu 3 (ludzie czekaja juz blisko 2 lata i wyjechalo ich z fabryki i tu trzymajcie posmiejemy sie 1500 szt). Penetracja rynku przez tesle w osobowkach wynosi 1 promil rynku (100 tys Tesli kontra blisko 100 mln osobowek wyprodukowanych w 2017). Tak, bez problemu tesla wrecz zje caly rynek a nie marne 1/3 tortu.
    5) Ekonomia, tak ekonomia. Obecnie male auto typu leaf kosztuje 150 tys zl, gdzie podobnej wielkosci auto to wydatek 50-70 tys, reszta to bonus za baterie (jakies 40 tys) i za produkcje w malej skali. I jest to konfortowa sytuacja, bo Tesla to kosztuje w okolicach 100 tys dolcow (z wyjatkiem modelu 3, ktorego tak jakby nie produkowali). Tenze leaf zuzywa ok 20kWh/100km. Co w taryfie nocnej za prad daje jakies 8zl, a w normalnej 12-14zl. Tyle, ze sa to ceny bez akcyzy (ktora stanowi >50% ceny paliwa na stacji). Niech mi teraz ktos powie, ze nagle Panstwo zrezygnuje z podatkow na paliwie. Jak tylko elektrykow zacznie byc wiecej to zaraz sie wprowadzi jakas oplate przesylow-transportowa i bedzie odpowiednia korekta cen w punktach ladowania. A wtedy moze sie szybko okazac, ze cala ta impreza z wielogodzinnym ladowaniem, slabym zasiegiem, niska trawaloscia bateri polaczona z cenami jak za diesla moze srednio sie kalkulowac
    6) ergonomia tego czegos wola o pomste do nieba, centralne polozenie kierowcy to najgorsze co moze byc (slaba widocznosc na drodze i w czasie manewrow, a papiery to chyba na takim kiju do robienia selfie bede podawal)
    7) oczywiscie punkt 5) jest przygotowaniem do calkowitego pozbycia sie kierowcy, bo te auta to wkrotce same beda jezdzic. Tu pedze uspokoic, ze pewnie przez najblizsze 30-50 lat tak sie nie stanie jesli w ogole, bo:
    a) to co dumnie szumnie nazywane jest autonomicznymi samochodami (w szczegolnosci w wykonaniu Tesli) to jest jedynie bardziej rozwinieta forma asystenta jazdy (ostatnio bylo glosno jak to jedna z tych osobowek od Tesli w biały dziń została oślepiona przez … słońce i skasowala w inny samochod), jestesmy na poziomie 2 (uzyteczne pod pelnym nadzorem kierowcy, w zamknietych strefach typu lotnisko itd) a calkowity brak kierowcy to poziom 5 (nikt nie zrobil aut poziomu 3)
    b) kierowca wbrew pozorom nie jest jakims szczegolnym wydatkiem w calej tej transportowej zabawie (ciagnik kosztuje potrafi lekko kosztowac milion, towar na pace czesto warty jest kilka razy tyle, a jak juz sie zliczy ile w ciagu miesiaca tego sie wozi to koszt pensji kierowcy to jakies drobniaki)
    c) mina lata zanim ktokolwiek dopusci autonomiczne ciezarowki do ruchu

  6. Abc napisał(a):

    Propaganda jak za komunistycznych rządów.

Odpowiedz