Z Bliskiego Wschodu docierają informacje, które dają nadzieję na wyraźny spadek cen paliw. Są to doniesienia o zawieszeniu broni w konflikcie z Iranem, prowadzącym do przynajmniej tymczasowego otwarcia Cieśniny Ormuz.
Stany Zjednoczone oraz Iran zawarły warunkowe porozumienie, prowadzące do dwutygodniowego zawieszenia broni. Wśród uwzględnionych w dokumencie warunków znalazło się między innymi odblokowanie Cieśniny Ormuz, czyli wyjątkowo istotnego szlaku morskiego, stanowiącego dla krajów arabskich bramę do oceanu. To właśnie tam ma przepływać około 25 procent światowych transportów ropy naftowej i to właśnie w związku z tą blokadą ceny oleju napędowego odnotowywały w ostatnich dniach historyczne rekordy.
Światowa reakcja na zawieszenie broni była natychmiastowa. Cena ropy naftowej typu Brent spadła o około 20 procent, ze 110 dolarów za baryłkę do 90 dolarów. To nadal znacznie więcej niż pod koniec lutego, gdy ropa typu Brent miała „siódemkę” z przodu, ale daje to nadzieję na stopniowy powrót do normy. Decydujące będą zapewne kolejne dni, gdy okaże się, czy obie strony dotrzymają warunków zawieszenia broni. Pod znakiem zapytania stoi też to, w jaki sposób Iran będzie regulował ruch statków przez Cieśninę Ormuz. Irańskie władze zapowiedziały bowiem pewne ograniczenia techniczne, a także eskortowanie statków przez wojsko.
Na reakcję krajową trzeba niestety jeszcze poczekać. Gdy bowiem spojrzymy na hurtowy cennik koncernu Orlen, przy dzisiejszej dacie wciąż znajdziemy wyjątkowo wysoką kwotę. Jest to 6950 złotych netto za 1 m3, a więc jedna z najwyższych stawek od początku konfliktu. Jeśli więc nie musicie pilnie tankować, warto wstrzymać się z tym do jutra, czekając na rozwój zdarzeń. Może się wówczas okazać, że cena hurtowa – od której często zależne są ceny dla kart paliwowych – również ulegnie zauważalnemu obniżeniu.












