Rolnicze protesty na polskich granicach? Jest już pomysł na blokadę Kołbaskowa

Od końca ubiegłego tygodnia na południu Europy znowu trwają protesty rolników. Na drogi wyszli nie tylko Francuzi, ale także Hiszpanie, w wyniku czego trasy na Półwysep Iberyjski odbywają się z wyraźnymi opóźnieniami. Przewoźnicy towarów żywnościowych muszą się też liczyć ze szczególnym niebezpieczeństwem, gdyż zwłaszcza Francuzi znani są z plądrowania naczep z mięsem lub warzywami (przykład z końca grudnia w tym artykule). Czy natomiast podobne akcje mogą rozlać się na kolejne regiony Europy, w tym także na Polskę? Istnieje takie prawdopodobieństwo, o czym świadczy sytuacja na polsko-niemieckim pograniczu.

Urzędnicy z niemieckiego powiatu Vorpommern-Greifswald otrzymali od rolników wniosek o możliwość zorganizowania blokady na autostradzie A11 przy granicy z Polską. Akcja miałaby być nastawiona na zablokowanie pojazdów jadących do oraz z Kołbaskowa, w tym przede wszystkim ciężarówek wykonujących przewozy międzynarodowe. Do działań mieli się przyłączyć także rolnicy z Polski, a jako planowany termin blokady podano okres od 11 do 17 stycznia. Ruch miał być więc zablokowany przez niemal cały bieżący tydzień, mogąc doprowadzić do ogromnego paraliżu w transporcie i wzmożonych korków przed innymi przejściami.

Akcja w ostatniej chwili została zatrzymana przez Sąd Administracyjny z Greifswald. Nie zgodził się on na zorganizowanie protestu, uznając, że autostrada nie jest bezpiecznym i właściwym miejscem do prowadzenia protestów. Niemniej niemiecka organizacja rolnicza LSV już odwołała się od tej decyzji, w związku z czym zostanie ona poddana ponownej analizie. Jeśli wówczas sąd uzna inaczej, blokada Kołbaskowa może stać się faktem.

Skąd tak duże poruszenie w europejskiej branży rolniczej? To efekt zawiązania umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a południowoamerykańską organizacją Mercosur (Argentyna, Boliwia, Brazylia, Paragwaj oraz Urugwaj). W założeniu porozumienie to ma korzystnie wpłynąć między innymi na europejską branżę motoryzacyjną, ale może też skutkować masowym importem żywności do Europy, w czym rolnicy dopatrują się bardzo poważnego zagrożenia.