Na początku stycznia w Trójmieście odbył się wielki protest przewoźników kontenerowych. Akcja zakończyła się podpisaniem specjalnej deklaracji, w której zarząd Baltic Hub – największego terminala kontenerowego w kraju – zadeklarował działania poprawiające obsługę ciężarówek, a jednocześnie zrezygnował z wprowadzenia nowych opłat za wjazd. Mogłoby się więc wydawać, że cała sprawa zakończyła się sukcesem. Dzisiaj wygląda jednak na to, że radość z porozumienia była przedwczesna, a wśród firm transportowych znowu mówi się o proteście. Zapowiada to poniższy tekst, który otrzymałem dzisiaj od jednej ze stron związanych ze styczniową akcją:
Ze środowiska przewoźników kontenerowych docierają nieoficjalne, ale coraz częstsze sygnały o możliwości wznowienia protestów przeciwko funkcjonowaniu terminalu.
Przewoźnicy, w szczególności niezrzeszeni, zgłaszają narastającą frustrację związaną z:
– masowym anulowaniem slotów,
– blokowaniem okien czasowych pod pretekstem warunków atmosferycznych,
– brakiem realnej alternatywy i komunikacji ze strony operatora terminalu.
Według relacji z „zakulisowych rozmów” w branży transportowej, rozważane są kolejne formy protestu, włącznie z czasową blokadą dojazdów do portu, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie.
Przewoźnicy podkreślają, że obecne praktyki pozostają w sprzeczności z deklaracjami terminalu, który promuje się jako jeden z najnowocześniejszych portów kontenerowych na Morzu Bałtyckim. W ich ocenie nowoczesność nie idzie w parze z przewidywalnością i stabilnością operacyjną.
Na ten moment nie ma oficjalnego komunikatu o rozpoczęciu protestu, jednak napięcie w środowisku wyraźnie rośnie, a cierpliwość przewoźników jest na wyczerpaniu.
Sytuacja jest dynamiczna i może eskalować w najbliższych dniach.












