Producent zapłaci 240 mln dolarów za błąd autopilota – wyrok w sprawie Tesli

Powyżej: przebieg zdarzenia widoczny od 30. sekundy

Automatyczne hamowanie, samokręcąca się kierownica i tempomat dobierający prędkość do zakrętów lub skrzyżowań – już dzisiaj wszystkie te rozwiązania można znaleźć w samochodach, w tym także w europejskich ciężarówkach. Gdzie natomiast kończy się w tych systemach odpowiedzialność producenta, a gdzie rozpoczyna się odpowiedzialność kierowcy? Pewną odpowiedzią na to pytanie może być wyrok, który zapadł ostatnio w Stanach Zjednoczonych.

Wyrok nie dotyczył ciężarówki, lecz auta osobowego. Niemniej wyjątkowo postanowiłem opisać ten temat, z uwagi na jego przełomowy charakter i znaczenie dla rozwoju technologii. Wszystko dotyczy wydarzeń z 25 kwietnia 2019 roku, z miejscowości Key Largo na Florydzie, gdzie Tesla Model S, mająca aktywną funkcję automatycznego prowadzenia, spowodowała wypadek na skrzyżowaniu w kształcie litery „T”. Samochód zignorował znak „stop” oraz tablice nakazujące skręt w lewo lub w prawo. Następnie kontynuował jazdę prosto, wpadając na plac, na którym stał zaparkowany Chevrolet Tahoe. Niestety, tego ostatniego komputer również nie zauważył, choć Tahoe to potężny SUV na pełnej ramie, mający blisko 2 metry wysokości. Tesla uderzyła w prawy bok tego pojazdu, a także potrąciła dwie stojące obok osoby. Była to 22-letnia pasażerka Chevroleta, która zginęła na miejscu, a także jej 33-letni partner, który doznał ciężkich obrażeń. Kierowcy i właścicielowi Tesli nic poważnego się nie stało.

W trakcie dochodzenia ustalono, że kierowca nie spoglądał na drogę, gdyż chwilę wcześniej spadł mu telefon i postanowił podnieść go z podłogi. Potwierdzono też, że w trakcie wypadku Tesla poruszała się z włączonym trybem autopilota, który według technicznych założeń i zapowiedzi producenta nie powinien był dopuścić do takiej sytuacji. Mówiąc więc krótko, kierowca Tesli w pełni zaufał technologii, a ta z jakiegoś powodu zawiodła. Dlatego Sąd Federalny z Południowej Florydy wydał wyrok, w którym odpowiedzialność została podzielona na dwie strony. 67 procent winy za wypadek przypisano kierowcy Tesli, który powinien był nieustannie nadzorować ruch pojazdu. Pozostałe 33 procent przypisano producentowi Tesli, w związku z błędnym działaniem wyposażenia pojazdu.

Podział odpowiedzialności znalazł swoje odzwierciedlenie w finansowych zadośćuczynieniach. Łącznie sąd zasądził aż 129 milionów dolarów odszkodowania dla bliskich ofiar, z tego 86,5 miliona dolarów ma wypłacić kierowca Tesli, a 42,5 miliona dolarów producent pojazdu. Ponadto na Teslę nałożono dodatkową karę finansową w wysokości 200 milionów dolarów, którą firma będzie musiała uiścić w całości, bez jakiegokolwiek podziału. Łączne konsekwencje finansowe dla firmy wyniosły więc 242,5 miliona dolarów, równowartość ponad 890 milionów złotych. Producent już zapowiedział, że będzie się od tego wyroku odwoływał.

To pierwszy wyrok, w którym producent seryjnego samochodu został pociągnięty do odpowiedzialności za wadliwe działanie autopilota. Stąd przełomowy charakter omawianej sprawy. Jednocześnie warto podkreślić, że sprawa z Key Largo była jednym z wielu wypadków, do których doszło z udziałem autopilota Tesli. W 2021 roku w Stanach Zjednoczonych wszczęto wręcz państwowe dochodzenie, które badało problemy tego systemu z dostrzeganiem samochodów ciężarowych. Było to następstwem aż 11 zdarzeń z 7 lat, takich jak między innymi najechanie na wóz strażacki, autotransporter z niskim pokładem, autolawetę, a także skręcający zestaw z naczepą.