
Niemiecka straż pożarna poinformowała o tragicznym zdarzeniu, do którego doszło w trakcie weekendowego postoju. Śmierć poniósł w nim kierowca ciężarówki, zaskoczony przez ogień podczas snu w kabinie.
Wszystko rozegrało się w miejscowości Zeitz nieopodal Lipska, na parkingu między zakładem odlewającym metale a myjnią dla cystern. Wśród pauzujących tam zestawów znajdowało się między innymi Volvo FH z cysterną do przewozu materiałów niebezpiecznych, należące do sporej, austriackiej firmy transportowej. To właśnie z kabiny tego pojazdu zaczął wydobywać się dym, zauważony przez przypadkowego świadka około 20 minut po północy, w nocy z soboty na niedzielę.
Dymiąca się kabina pozostawała zamknięta, więc strażacy musieli najpierw włamać się do wnętrza, rozcinając drzwi po stronie pasażera. Następnie rozpoczęli akcję gaśniczą, w trakcie której zauważyli niestety jedną ofiarę śmiertelną. Wszystko wskazuje na to, że był nią sam kierowca ciężarówki, w momencie wybuchu pożaru śpiący wewnątrz pojazdu.
Wiadomo, że pożar wybuchł wewnątrz kabiny, gdy ciągnik nie znajdował się w ruchu. Jakie jednak były jego dokładne przyczyny, to musi zostać ustalone w oficjalnym dochodzeniu, które rozpoczął kryminalny wydział lokalnej policji. Informacje na temat tożsamości kierowcy nie zostały podane, więc nie wiadomo z jakiego mógł pochodzić on kraju. Orientacyjnie tylko podam, że mowa tutaj o austriackim przewoźniku posiadającym swoje oddziały w Czechach oraz Rumunii.












