Pożar przy A2: historyczny zestaw i ciężarówki pozostawione na święta

Zdjęcia: Freiwillige Feuerwehr Lehrte

W świąteczny piątek, 26 grudnia, straż pożarna została wezwana do interwencji na parkingu Lehrter See Süd przy niemieckiej autostradzie A2. W ogniu stanął tam zestaw złożony z zabytkowych pojazdów, tworząc przy tym zagrożenie dla pobliskich ciężarówek.

Pożar zauważono krótko przed zachodem słońca, około godziny 15.30. Wybuchł on w samochodzie dostawczym niemal niespotykanego już dzisiaj typu, mianowicie w Renault Master pierwszej generacji, pochodzącym z lat 1980-1997. Pojazd ten stał zaparkowany w jednej z ciężarowych rajek i miał za sobą lawetę z jeszcze starszym autem osobowym, wyglądającym na konstrukcję przedwojenną. Rajka obok też była zajęta, gdyż zaparkował tam Mercedes-Benz Actros z kurtynową naczepą, należący do niemieckiego przewoźnika. Za nim stało natomiast nowe Volvo FH z polskiej firmy transportowej, tworzące zestaw przestrzenny z centralnoosiową przyczepą. Obie te ciężarówki były pozbawione kierowców, zapewne w związku ze świątecznymi zjazdami, więc niestety nie dało się ich przeparkować.  

Jak ustalili strażacy z miejscowości Lehrte pod Hanowerem, źródłem pożaru była komora silnika w klasycznej „Masterce”. Ogień rozprzestrzenił się jednak na tyle gwałtownie, że szybko objął kompletne nadwozie tego pojazdu, a także przeniósł się na naczepę Actrosa. Co gorsza, ta ostatnia okazała się wypełniona ładunkiem papieru toaletowego oraz ręczników papierowych, a więc towarem, który sprzyjał podtrzymaniu pożaru. Dlatego istniało duże prawdopodobieństwo przeniesienia się żywiołu na kolejne pojazdy.

W szczytowym momencie w akcji uczestniczyło około 60 strażaków, podzielonych na trzy zespoły. Pierwszy z nich zajmował się gaszeniem Renault, drugi gasił Mercedesa i jego naczepę, natomiast trzeci skupił się na schładzaniu plandek Volva oraz jego przyczepy. Ponadto jeszcze w trakcie akcji ratunkowej postanowiono odpiąć lawetę od auta dostawczego, przeciągając ją na bezpieczną odległość.

Zakończenie akcji gaśniczej ogłoszono o godzinie 18.40. Ukazało się wówczas pogorzelisko, w którym Renault oraz naczepa Mercedesa niemal doszczętnie spłonęły. Sam Mercedes doznał poważnych uszkodzeń, które objęły między innymi tylną część kabiny. Zabytek umieszczony na lawecie został uratowany, dzięki wspomnianemu odłączeniu przyczepy. Strażacy wykorzystali też zwolnioną w ten sposób przestrzeń, wyrzucając tam ładunek papieru i dogaszając go już poza pojazdem. Poza tym dobre wiadomości można było przekazać polskiemu przewoźnikowi, gdyż kurtyna wodna pokrywająca jego zestaw skutecznie uchroniła plandeki przed pożarem.

Dla przypomnienia, tak wyglądało pierwsze Renault Master: