Pożar Forda Transita objął 1500 hektarów – ogień rozprzestrzenił się z autostrady

Materiały filmowe znajdują się pod tekstem.

Gdy na autostradzie dochodzi do pożaru ciężarówki lub uszkodzenia transportu z ładunkiem ADR, służby często ogłaszają blokadę drogi, wyznaczają strefę bezpieczeństwa i wydają ostrzeżenia dla okolicznych mieszkańców. Wszystko to powoduje oczywiście olbrzymie utrudnienia w ruchu, więc wiele osób może się zastanawiać, czy działania tego typu nie są całkowitą przesadą. Dlatego teraz przyjrzymy się sprawie w Hiszpanii pokazującej, do czego może prowadzić pożar auta dostawczego przy zbiegu odpowiednio niekorzystnych warunków.

Ford Transit z kontenerową zabudową stanął w ogniu na hiszpańskiej autostradzie A-66 pod miejscowością Grimaldo, nieopodal granicy z Portugalią. Pojazd prawdopodobnie doznał samozapłonu, a miało to miejsce w sobotnie popołudnie, 1 sierpnia, około godziny 15, przy wysokich temperaturach i silnym wietrze. W połączeniu z utrzymującą się od dłuższego czasu suszą skutkowało to przeniesieniem się ognia na pobliską roślinność i rozprzestrzenieniem pożaru na olbrzymi teren obejmujący las oraz zarośla. Wszystko to wydarzyło się tak szybko, że służby nie miały możliwości podjęcia skutecznej interwencji.

Ustabilizowanie pożaru nastąpiło dopiero następnego dnia, w niedzielę, 2 sierpnia. Do tego czasu żywioł strawił teren o powierzchni nawet 1500 hektarów, uszkadzając nie tylko lasy, ale też linie energetyczne, sieci wodociągowe, elementy infrastruktury na autostradzie A-66 oraz fragment linii kolejowej. Służby musiały prewencyjnie ewakuować z domów około 800 osób zamieszkałych w Grimaldo oraz Casas de Millán, a branża rolnicza poinformowała o utracie całych stad zwierząt oraz budynków gospodarczych. Opanowanie ognia wymagało też użycia znacznych sił i środków, w tym 14 śmigłowców, 4 samolotów oraz 3 pojazdów gąsienicowych. I co więcej, nawet po niedzielnym ustabilizowaniu sytuacji około 50 strażaków musiało pozostać w akcji, dogaszając pogorzelisko i szukając ukrytych zarzewi ognia.

Lokalne media nie wspominają, by kierowca spalonego samochodu odniósł jakiekolwiek obrażenia. Nie ma też mowy o żadnych innych osobach rannych. Wygląda więc na to, że cała sprawa skończyła się na stratach materialnych. Niemniej były to straty naprawdę olbrzymie i aż trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od awarii jednego wiekowego Transita…

Widok na samochód, od którego zaczął się pożar:

Film z późniejszej fazy pożaru oraz ewakuacji mieszkańców: