Pożar elektrycznego ciągnika z ładunkiem ADR – wielka akcja na A46 w Niemczech

Powyżej: film z akcji gaśniczej oraz usuwania wraku

Strażacy z sześciu niemieckich miejscowości stanęli wczoraj przed nowym typem zagrożenia. Ich zadaniem było zabezpieczenie miejsca wypadku, w którym w ogniu stanął elektryczny ciągnik siodłowy z naczepą pełną łatwopalnego ładunku.

W zdarzeniu uczestniczył ciągnik szwajcarskiej marki DesignWerk. To firma, która specjalizuje się w budowie elektryków ze szczególnie dużymi bateriami, jako bazę wykorzystując seryjne ciężarówki marki Volvo Trucks. Ten konkretny egzemplarz, zbudowany na bazie Volva FM, od lata 2023 roku jeździł u niemieckiego przewoźnika spod Düsseldorfu, a w dniu wypadku ciągnął akurat naczepę kurtynową z ładunkiem substancji chemicznych w beczkach. Jak poinformowali strażacy, były to substancje łatwopalne oraz toksyczne.

W czwartkowe popołudnie, około godziny 14, zestaw znajdował się na autostradzie A46 między Wuppertalem a Düsseldorfem, gdy jego kierowca nagle stracił panowanie nad kierownicą. Ciężarówka gwałtownie zjechała na lewą stronę, uderzyła w betonowe bariery rozdzielające jezdnie, a następnie odbiła w przeciwnym kierunku, położyła się na prawym boku i ustawiła w poprzek jezdni. Dodatkowo zestaw zderzył się z autem osobowym marki Seat, a gdy już się położył, z uszkodzonego układu napędowego zaczął wydobywać się dym.

Zdjęcia wykonane krótko po wypadku:

Fot. Feuerwehr Haan

Gdy strażacy przybyli na miejsce, stwierdzili pożar przy bateriach trakcyjnych, odpowiedzialnych za główne zasilanie pojazdu. Co charakterystyczne dla tych elementów, pożar ten nie dał się po prostu ugasić, lecz wymagał długotrwałego schładzania. Dlatego do akcji włączyły się zastępy straży pożarnej z aż sześciu miejscowości, dysponujące między innymi cysterną do wody oraz Iveco Daily z wysokociśnieniowym systemem Cobra. Ten ostatni pozwalał podać nawet 58 litrów wody na minutę przy ciśnieniu 300 bar, ale strażacy mieli ostatecznie obawy przed skierowaniem tak silnego strumienia na baterie. Ponadto służby ratunkowe musiały wydać ostrzeżenie do okolicznych mieszkańców, nakazując im albo pozostanie w domach, albo oddalenie się z okolicy na większą odległość. Istniało bowiem realne zagrożenie, że pożar przeniesie się na naczepę i łatwopalna substancja zacznie wydzielać szkodliwe opary.

Na szczęście zagrożenie udało się opanować, pożar nie rozprzestrzenił się na ładunek i nie odnotowano osób poważnie rannych. Zarówno 65-letni kierowca DesignWerka, jak i 59-letni kierowca Seata o własnych siłach opuścili wraki i mieli tylko lekkie obrażenia. Za to utrudnienia na trasie A46 okazały się rekordowe, gdyż trasa musiała pozostać zamknięta aż do piątku rano. W tym czasie strażacy kontynuowali chłodzenie baterii, zabezpieczali ładunek i przygotowywali wrak ciężarówki do podniesienia. Wymowny jest fakt, że na miejsce trzeba było wręcz ściągnąć przedstawicieli Niemieckiego Czerwonego Krzyża, którzy udzielali wsparcia osobom stojącym w wielokilometrowych korkach, często nieprzygotowanym do wielogodzinnego postoju.

Dla dociekliwych wyjaśnię jeszcze pewną rzecz. Otóż elektryczne ciężarówki mają ograniczone możliwości przewożenia ADR-ów, zwykle nie mogąc uzyskać certyfikatu FL, pozwalającego na transport łatwopalnych substancji w cysternach. Gdy jednak certyfikat FL nie jest wymagany, przewóz ADR-ów elektrykiem zwykle okazuje się możliwy. Pisałem o tym między innymi w następującym artykule: Elektryczny ciągnik do przewozu materiałów niebezpiecznych – co na to zasady ADR? Co więcej, firma MAN pochwaliła się niedawno sposobem na dopuszczenie elektrycznych modeli eTGX oraz eTGS także do ciągania cystern, właśnie z certyfikatem FL, o czym pisałem w tym tekście: MAN Power Days, czyli diesel D30, elektryczny eTGX i związane z tym ciekawostki. Może się więc okazać, że zagrożenia takie jak opisywane przestaną być w najbliższych latach czymkolwiek zaskakującym.