Niderlandzki oddział Scanii pochwalił się przekazaniem wyjątkowej ciężarówki. Co jednak ciekawe, na samochodzie sprawa się tutaj nie kończy. Mowa będzie także o koronawirusie, nagłej zmianie sytuacji na rynku, a także o pomocy dla znajomych z branży.
Odbiorcą ciężarówki jest Jarno van Leent – zupełnie nowy przewoźnik, dopiero wchodzący na rynek. Już w wieku 14 lat dorabiał on w firmie transportowej, następnie został zawodowym kierowcą, a w ostatnich miesiącach zamówił swoją pierwszą, własną ciężarówkę. Tym samym miał więc dołączyć do grona kierowców-przewoźników.
Samochód miał być spełnieniem marzeń i tak też go skonfigurowano. Scania serii S otrzymała 650-konny silnik V8, pneumatyczne przednie zawieszenie, pełne wyposażenie wewnętrzne i wyjątkowy wygląd. Da się tutaj zauważyć aluminiowe felgi, wyprowadzony na boki wydech, spojler pod zderzakiem oraz wyjątkowe malowanie.
To malowanie okazuje się być hołdem dla dawnych ciężarówek marki Scania. Właśnie bowiem w takich barwach, na targach RAI 1992 w Amsterdamie, zaprezentowano Scanię serii 3 Streamline. Na upamiętnienie tego wydarzenia przygotowano nawet limitowane modele marki Tekno, właśnie w takich różowo-fioletowych barwach.
Zamawiając tak kosztowny pojazd, trzeba oczywiście dysponować odpowiednimi zleceniami. I tak też było w tym przypadku – Jarno van Leent miał uzgodnioną pracę u przewoźnika, u którego pomagał jeszcze jako nastolatek. Miało to być ciąganie naczep chłodniczych, robiąc z nimi około 150-160 tys. kilometrów rocznie.
Tutaj też wyjaśnię, że Scania miała trafić na podwójną obsadę. Partnerka Jarno van Leenta też bowiem prowadzi ciężarówki, dotychczas jeżdżąc w transporcie dystrybucyjny. Wraz z odbiorem własnego pojazdu para miała natomiast jeździć razem, wspólnie wykonując przewozy międzynarodowe.
Aż tu nagle przyszła pandermia koronawirusa. Gdy Scanię odebrano z salonu, 28 marca, już było wiadomo, że praca jednak na nią nie czeka. Zleceniodawca musiał odwołać trasy, gdyż po prostu stracił na nie zamówienia. Sytuacja ma wrócić do normy w połowie kwietnia, choć i to nie jest całkowicie pewne.
W tej sytuacji Jarno van Leent postanowił szukać pomocy na wszelkie możliwe sposoby. Swoją historię, wraz z numerem telefonu i prośbą o zlecenia, przedstawił nawet w okolicznych mediach. Sprawa dotarła też do kolejnego z jego byłych pracodawców. I tutaj można przytoczyć stwierdzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Ów były pracodawca postanowił zatrudnić Jarno van Leenta, a także jego świeżo odebraną ciężarówkę. Zamiast więc międzynarodowych tras z chłodnią, wyjątkowa Scania rozpoczęła karierę w transporcie kontenerów. W tej branży ma przeczekać na ponowne rozpoczęcie wcześniej zakontraktowanych zleceń.













