6,5 tys. kilometrów w ciągu nieco ponad pięciu dni, w wykonaniu pojedynczego kierowcy, to wynik, który nawet w Stanach Zjednoczonych mógłby wymagać pewnego łamania przepisów. A pamiętajmy, że Amerykanie porzucili ideę ograniczników prędkości i w wielu miejscach wciąż pozwalają ciężarówkom na osiąganie 120 lub 130 km/h. Tymczasem pewien słowacki kierowca – jeżdżący w firmie z ewidentnie nieprzypadkowym słowem „Expres” w nazwie – został ostatnio przyłapany na osiągnięciu takiego wyniku w Europie.
Słowacka Scania 460S Super z naczepą typu mega została zatrzymana przez czeską inspekcję transportową INSID. Jak ustalono w trakcie kontroli, pojazd ten kończył akurat kółko ze Słowacji do Portugalii i z powrotem, pokonując w ramach tego przejazdu dokładnie 6520 kilometrów. I choć wspomniany kierowca wykonywał tę trasę w pojedynkę, zrobił to w rekordowo krótkim czasie, w momencie zatrzymania mając za sobą dopiero piątą noc w drodze.
Przebieg trasy odtworzony w oparciu o tachograf:
Scania była wyposażona w tachograf najnowszej generacji, jakie wymagane są obecnie w transporcie międzynarodowym. Pozwoliło to odtworzyć kompletny przejazd, włącznie z położeniem geograficznym. Na tej podstawie ustalono, że kierowca notorycznie wylogowywał swoją kartę, by następnie kontynuować jazdę bez zatrzymywania. Łącznie przejechał tak bez karty 3035 kilometrów, a więc blisko połowę całej omawianej trasy. Wyliczono też, że w ciągu całych pięciu dób żaden z odpoczynków nie trwał dłużej niż 5 godzin 26 minut, a w dobie poprzedzającej kontrolę pauza liczyła zaledwie 3 godziny i 43 minuty.
W związku z tymi ustaleniami, czeska inspekcja INSID wszczęła oczywiście postępowanie administracyjne. Na poczet przyszłej kary pobrano kaucję w wysokości 150 tys. koron. To równowartość około 26 tys. złotych.














