Dwa lata temu na holenderskiej drodze N217 doszło do czołowego zderzenia ciężarówki oraz auta dostawczego. Teraz w sprawie zapadł wyrok, a kluczową rolę okazała się w nim odgrywać analiza techniczna wraków, w tym zwłaszcza oględziny zawieszenia.
Wypadek miał miejsce 18 października 2023 roku, pod miejscowością Oud-Beijerland, na jednojezdniowym odcinku drogi. 10-tonowe Iveco Eurocargo gwałtownie zjechało tam na przeciwległy pas ruchu i czołowo zderzyło się z Mercedesem Vito. Kierowca Mercedesa został przy tym ciężko ranny, a kierowcy Iveco postawiono zarzuty spowodowania wypadku i spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym.
Tuż po wypadku podejrzewano, że nagła ucieczka na lewą stronę była związana z wystrzałem ogumienia. Gdy jednak wrakiem zajęli się śledczy, szczególną uwagę przykuł jeden z resorów przedniego zawieszenia. Stwierdzono, że element ten już przed wypadkiem musiał być uszkodzony i częściowo pęknięty. Feralnego dnia musiało natomiast dojść do jego ostatecznego przełamania, co skutkowało gwałtowną zmianą kierunku ruchu i wyrwaniem się ciężarówki spod kontroli kierującego. Taka wersja pokryła się też z zeznaniami samego kierowcy, który twierdził, że najpierw usłyszał głośny huk, a następnie stracił panowanie nad pojazdem.
Kierowca Iveco musiał czekać aż dwa lata, by dowiedzieć się, czy powyższe ustalenia uchronią go przed skazaniem. Proces w sprawie odbył się bowiem dopiero 12 listopada 2025 roku, przed sądem w Rotterdamie. Prokuratura wciąż próbowała doprowadzić tam do ukarania kierowcy, twierdząc, że nawet jeśli nie miał on wpływu na uszkodzenie zawieszenia, to powinien był zapanować nad pojazdem i uniknąć wypadku. Sąd wsłuchał się jednak w wyjaśnienia oskarżonego, który twierdził, że do ostatniej chwili próbował ściągnąć ciężarówkę na prawo, ale nie było to możliwe. W połączeniu ze zdiagnozowaną usterką zawieszenia doprowadziło to sąd do stwierdzenia, że kierowcy nie da się przypisać żadnej winy. Dlatego 36-latek został ostatecznie oczyszczony z obu wymienionych zarzutów.
Czy natomiast odpowiedzialność może zostać teraz przesunięta na właściciela ciężarówki lub na podmiot odpowiedzialny za serwisowanie pojazdu? O tym wyrok sądu z Rotterdamu w żaden sposób nie wspomina.













