Pauzujący kierowca nie wytrzeźwiał od tygodnia – kontynuacja sprawy z parkingu

Powyżej: poglądowy widok na parking Waldmohr

Tekst został zaktualizowany (23.07.2025, godzina 20).

Kilka dni temu pisałem o sprawie z parkingu Waldmohr przy niemieckiej autostradzie A6, gdzie ten sam kierowca ciężarówki przez trzy dni z rzędu nie był w stanie pomyślnie przejść kontroli trzeźwości. Dzisiaj niespodziewanie wracam z kontynuacją tego tematu, gdyż 40-letni kierowca podobno nadal nie wytrzeźwiał, a jego ciężarówka pozostaje w tym samym miejscu.

Ta szokująca historia zaczęła się jeszcze 14 lipca, a więc w poprzedni poniedziałek. Policja otrzymała zgłoszenie o kierowcy ciężarówki, który znajdował się na parkingu i wyglądał na kompletnie pijanego. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce, by poddać 40-letniego mężczyznę profilaktycznej kontroli trzeźwości, a gdy zobaczyli wynik 3,16 promila zdecydowali się na zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, zwrot zapowiadając dopiero po pełnym wytrzeźwieniu. W ten sposób chciano się upewnić, że mężczyzna nie wyjedzie w dalszą trasę.

Jak pisałem w poprzednim artykule, ani 15 lipca, ani 16 lipca mężczyzna nie wykazał się trzeźwością. Najniższy wynik, do jakiego udało mu się zejść, wynosił 2,4 promila. Wszystko wskazywało więc na to, że kierowca spędza swój przymusowy postój na dalszym piciu. Dlatego policja interweniowała w końcu u przewoźnika, który miał sprowadzić na miejsce pracownika zastępczego, usuwając ciężarówkę z parkingu. Na tym też skończyły się poprzednie doniesienia na ten temat, podane w ubiegłotygodniowym komunikacie policji.

Tymczasem wczoraj wieczorem, 22 lipca, niemiecka telewizja „SWR” podała aktualizację tematu. Okazało się wówczas, że polska firma transportowa – zatrudniająca pijanego kierowcę – nadal nie sprowadziła pracownika zastępczego i ciężarówka nadal tkwi w tym samym miejscu. Co więcej, sam 40-latek nadal nie wytrzeźwiał, pomimo codziennych wizyt policji. 17 lipca miał pobić swój niechlubny rekord, wchodząc na poziom 3,7 promila. W kolejnych dniach zaczął już trzeźwieć, ale nigdy nie udało mu się zejść do poziomu pozwalającego na prowadzenie i zwrócenie dokumentów. Mężczyzna miał przy tym otwarcie przyznać policjantom, że zmaga się z chorobą alkoholową.

Jak ustaliła telewizja „SWR”, wspomniany, zastępczy kierowca miał pojawić się na miejscu w miniony weekend, w dniach 19-20 lipca. Ostatecznie firma go jednak nie przysłała, tłumacząc to brakiem wolnych pracowników, a jako nowy termin wskazano dopiero koniec bieżącego tygodnia. Dlatego, jak wynika z najnowszej aktualizacji tematu – podanej przez „SWR” dzisiaj wieczorem, 23 lipca – niemieckim służbom skończyła się cierpliwość. Funkcjonariusze postanowili wziąć sprawy swoje ręce, wezwali pogotowie ratunkowe i zarządzili usunięcie kierowcy z ciężarówki, zabierając go do szpitala w pobliskim mieście Homburg. Tam, z podejrzeniem bardzo silnego zatrucia organizmu, 40-latek rozpoczął dzisiaj leczenie.