Oto nowy Jelcz C642.50 – premiera ciągnika siodłowego do szosowego użytku

Opisywany w poprzednim artykule Star 33.440, stanowiący powrót tej marki po dwóch dekadach nieobecności na rynku, to niejedyna nowość z polskim znaczkiem, która miała swoją premierę na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego 2026 (MSPO 2026) w Kielcach. Niezwykle ciekawej premiery dokonała dzisiaj także firma Jelcz, w postaci nowego modelu C642.50.

Również i tutaj mamy do czynienia z powrotem po około 20 latach. Model C642.50 jest bowiem pierwszym nowym Jelczem do użytku szosowego, jaki został zaprezentowany przez tę markę w ciągu ostatnich dwóch dekad, po całym ciągu modeli o typowo off-roadowym charakterze. To też oznacza, że model C642.50 jest znacznie bliższy ciężarówkom cywilnym niż inne nowe modele tej marki i tym samym może być uznany za pewien powrót do historii Jelcza, przez dekady stojącej przecież pod znakiem ciężkich ciężarówek do użytku szosowego.

Ten drogowy charakter nie zmienia faktu, że mówimy tutaj o ciężarówce do użytku wojskowego, mającej typowo militarny charakter. Samo za siebie mówi tutaj nadwozie, które co prawda nie jest opancerzone, otrzymało część sypialną i pozbyło się charakterystycznej dla Jelcza, dzielonej szyby przedniej, ale nadal wykazuje prostotę, jaką spotkamy dzisiaj już tylko w maszynach wojskowych. Widać to zarówno w spartańskim projekcie wnętrza, jak i w dominacji metalowych elementów nadwozia nad tymi wykonanymi z tworzywa. Od strony technicznej mamy tu też uproszczony osprzęt silnika bez wtrysku AdBlue, część osprzętu przeniesioną za kabinę, natowskie złącza na przednim zderzaku, a także brak elektronicznych systemów bezpieczeństwa, które muszą się dzisiaj pojawiać we wszystkich nowych pojazdach cywilnych, a nawet strażackich.

Z drugiej strony, wśród zastosowanych rozwiązań technicznych widać wiele elementów typowych dla ciężarówek cywilnych. To między innymi fakt, że mamy tutaj napęd 6×4 z tylnymi mostami bez dodatkowej redukcji na zwolnicach. Ponadto obie tylne osie zawieszone są pneumatycznie, mając łącznie cztery poduszki, a i siodło ustawiono na poziomie spotykanym w ciężarówkach cywilnych. Przednią oś zawieszono klasycznie na resorach, a ogumienie otrzymało popularny rozmiar 315/80 R22.5. Pomyślano też o zewnętrznej osłonie przeciwsłonecznej, niespotykanej w terenowych Jelczach.

Co natomiast znajdziemy tutaj pod względem układu napędowego? Jak to we współczesnych Jelczach, w napędzie dominują podzespoły od zewnętrznych producentów. Silnik okazuje się mieć amerykańskie pochodzenie, będąc 12-litrową, 500-konną jednostką marki Cummins. Dodam, że to jednostka znana na wielu kontynentach, a swojej amerykańskiej ojczyźnie występuje ona przede wszystkim w ciężkich budowlanych solówkach lub w lokalnych ciągnikach dla branży dystrybucyjnej (dalekobieżne ciągniki w USA zwykle dostają większego Cumminsa 15-litrowego). Skrzynia biegów to zautomatyzowany, 12-biegowy ZF Traxon drugiej generacji, czyli ponownie bardzo popularna konstrukcja, na europejskich drogach doskonale znana z nowych DAF-ów oraz Iveco. Jeśli natomiast chodzi o osie, to dało się na nich zauważyć oznaczenia „Iveco”, wskazujące na produkt włoskiej marki FPT Industries.

Sprzedaż szosowych Jelczy ma być skierowana do Wojska Polskiego. Może to być sprzęt zamawiany na przykład z myślą o pracy w lżejszych zestawach z naczepami niskopodwoziowymi lub ogólnej logistyce na terenach z dala od stref działań zbrojnych. Tym samym Jelcz C642.50 ma nawiązać konkurencję z produktami „wielkiej siódemki”, które dominują w wojskowych zamówieniach na pojazdy szosowe.

Dla porównania, kilka terenowych Jelczy z MSPO 2026: