Oparł telefon na kierownicy, by patrzeć na nawigację – sąd utrzymał karę dla kierowcy

Grafika ma charakter przykładowy.

Czy kierowca ma prawo oprzeć telefon na kierownicy, by dzięki temu łatwiej obserwować wskazania nawigacji satelitarnej? Takie pytanie pojawiło się ostatnio w holenderskim sądzie, w następstwie kontroli przeprowadzonej przez tamtejszą policję.

Wyrok opublikowany pod koniec stycznia dotyczył sprawy jeszcze z 18 października 2022 roku. Właśnie wtedy policja z holenderskiego miasta Lelystad zatrzymała lekką ciężarówkę, której kierowca w widoczny sposób trzymał telefon na kierownicy, przytrzymując go tam dłonią. Funkcjonariusze postanowili więc ten pojazd zatrzymać i oskarżyli kierującego o korzystanie z urządzenia elektronicznego w czasie jazdy. Sprawa miała zakończyć się mandatem na 350 euro, ale kontrolowany postanowił nie przyjmować kary.

Kierowca twierdził, że w momencie zatrzymania korzystał z telefonu wyłącznie w celu obserwowania nawigacji satelitarnej. Przyznał, że urządzenie było oparte na kierownicy i dotykało jego dłoni, ale ograniczało się to do dociskania telefonu do wieńca. Podkreślił też, że telefon był dociśnięty wyłącznie kciukiem, a więc pozostałe palce mogły obejmować kierownicę. Wszystko to zdaniem kierującego nie stanowiło typowego obsługiwania telefonu w czasie jazdy i dlatego też zdecydował się on na nieprzyjęcie mandatu i udanie się do sądu.

Trzy i pół roku później sprawa w końcu doczekała się rozprawy. Rozstrzygnięciem zajął się Sąd Rejonowy dla Środkowych Niderlandów, a opublikowany 29 stycznia wyrok niestety był niekorzystny dla kierowcy. Sąd powołał się bowiem na wcześniejsze orzeczenia, według których każda forma trzymania telefonu podczas jazdy jest równoznaczna z korzystaniem z tego urządzenia. Podkreślono też, że dotyczy to nawet tych sytuacji, w których jedyny fizyczny kontakt z telefonem polega na trzymaniu go w jednym miejscu. Fakt, czy wszystko to ma na celu dzwonienie, pisanie wiadomości, czy też obserwowanie wskazań nawigacji, nie ma natomiast konkretnego znaczenia. Dlatego też mandat uznano za uzasadniony.

Jedna korzyść z odwołania się do sądu była taka, że kierowcy zasądzono 25 procent obniżki od pełnej kwoty mandatu, z uwagi na przekroczenie regulaminowych terminów wydania wyroku. W efekcie kara została zmniejszona z 350 do dokładnie 262,50 euro. Z tego samego powodu sąd nakazał pokrycie kosztów procesowych przez skarb państwa.