O metr dłuższy ciągnik z burtofiranką – to ma być coraz popularniejsza konfiguracja

Przez lata pojawiały się stwierdzenia, że dłuższe ciągniki siodłowe nie zmieściłyby się na europejskich drogach. W ten sposób wyjaśniano ograniczone wymiary kabin sypialnych. Dzisiaj narracja uległa jednak bardzo wyraźnej zmianie i wiele wskazuje na to, że najbliższe lata przyniosą popularyzację bardzo długich ciągników do użytku w typowo autostradowym transporcie.

Jak wspominałem już w połowie września, targi IAA Transportation 2026 w Hanowerze (relacja pod tym linkiem) okazały się obfitować w prezentacje bardzo długich ciągników. Można było je spotkać na stanowiskach marek Scania, MAN, Volvo Trucks oraz Renault Trucks, a wszystkie te oferty wykazywały wspólne cechy: połączenie układu 6×2 z bardzo długim rozstawem osi, ze skrętną osią wleczoną oraz z około 7,5-metrową długością całkowitą. W przypadku Scanii oraz Volva poszło do też w parze ze specjalnie powiększonymi spojlerami.

Elektryczne ciągniki z IAA Transportation 2026:

Dotychczas takie układy można było kojarzyć ze staraniami o lepsze parametry trakcyjne (jak w ciągnikach w Skandynawii) lub o wyższe DMC zestawu (jak w ciągnikach do transportu ponadnormatywnego). W tych nowych ofertach chodzi jednak o coś innego, mianowicie o wygospodarowanie nowych możliwości w zakresie napędów alternatywnych. Wydłużenie rozstawów osi ma zwiększać przestrzeń na baterie lub tworzyć miejsce dla zbiorników na wodór, zapewniając po 700 kilometrów zasięgu bez korzystania z oleju napędowego. Za to obecność skrętnej osi wleczonej ma zapobiegać przeciążaniu osi napędowej oraz pozwalać na spełnienie oficjalnych norm zwrotności. Ta ostatnia cecha, zgodnie z unijnymi przepisami z 2020 roku, pozwala przekraczać także standardową, 16,5-metrową długość zestawu.

I tutaj też dochodzimy do pytania, jak mogą wyglądać zestawy tworzone przez takie ciągniki. W ostatnich dniach pojawiła się bardzo symboliczna odpowiedź na to pytanie, w postaci nowego zestawu należącego do holenderskiej firmy G. van Doesburg. Jest to wodorowo-spalinowy MAN hTGX, właśnie z układem 6×2 i zbiornikami wodoru za kabiną, podpięty do klasycznej, pełnowymiarowej naczepy burtowo-kurtynowej. Taka konfiguracja ma jeździć na trasach między Holandią a Niemcami, przewożąc głównie ładunki drobnicowe, a pod względem wymiarów zewnętrznych i stosunku długości ciągnika do długości naczepy na pewno będzie zwracała uwagę. Mamy tutaj bowiem 7,3 metra długości samego ciągnika, o metr więcej niż w standardowym TGX-ie, a siodło znajduje się blisko 6 metrów za przednim zderzakiem.

Wodorowy MAN z burtofiranką:

Więcej na temat spalinowo-wodorowego MAN-a hTGX możecie przeczytać w tym artykule. W dużym skrócie podam, że to ciężarówka z dużym silnikiem spalinowym, rozwierconym z 15,2 do 16,8 litra, doposażonym w układ zapłonowy i przystosowanym do spalania wodoru w cylindrach.