OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 22 Wrzesień, 2018

Nowy Ford Transit będzie wyposażony w 10-biegową skrzynię biegów. Czy coś takiego ma sens?

Jakiś czas temu producenci samochodów osobowych rozpoczęli “wyścig” na ilość przełożeń w automatycznych skrzyniach biegów. Jeszcze na początku lat dwutysięcznych powszechnie spotkało się automatyczne skrzynie o zaledwie czterech, czy pięciu przełożeniach. Z czasem jednak zaczęły się pojawić “szóstki”, czy “siódemki”, a dzisiaj nawet w niewielkich autach można trafić na skrzynię 9-biegową.

Teraz ten sam trend zaczyna pojawiać się w autach dostawczych. Ledwie wiosną Mercedes-Benz zaprezentował nową generację Sprintera, w wersjach przednionapędowych mogącego mieć skrzynię 9-biegową. Tym samym Niemcy ustanowili więc nowy branżowy “rekord”, pobijając 8-biegowego Volkswagen Craftera. Nie trzeba było jednak długo czekać, aż ktoś pobije także Mercedesa. Oto bowiem Ford zaprezentował 10-biegowego Transita.

10-biegowa skrzynia automatyczna ma być wyposażeniem opcjonalnym. Będzie ona dostępna w zmodernizowanym Transicie, zaprezentowanym na targach IAA 2018 w Hanowerze i mającym trafić do sprzedaży w połowie 2019 roku. Z tym jednak zastrzeżeniem, że na 10-biegową skrzynię będzie trzeba poczekać jeszcze trochę dłużej, aż do roku 2020.

Do czego ktoś miałby potrzebować aż tylu przełożeń? Zdaniem Forda, duża ilość biegów ułatwi jazdę w rozmaitych warunkach. Dla przykładu, najwyższy bieg użyjemy tylko w jeździe autostradowej. Poza tym łatwiejsze ma być rozpędzanie się pod dużym obciążeniem, a wszystko powinno skutkować niższym zużyciem paliwa.

Z drugiej strony, osobiście obawiam się problemów z hamowaniem silnikiem. 10-biegowa skrzynia ma być bowiem połączona z zaledwie 2-litrowym silnikiem diesla. Ten, by jakkolwiek wyhamowywać 3,5-tonowy pojazd, potrzebuje zredukowania do wysokich obrotów. Przy tak dużej ilości biegów, będzie to jednoznaczne z redukowaniem o trzy, czy nawet cztery przełożenia jednocześnie. A takie redukcje potrafią już swoje trwać.

Jako ciekawostkę jeszcze dodam, że fordowski automat wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych. Ku powszechnemu zdziwieniu, Ford opracował go wspólnie ze swoim największym, odwiecznym konkurentem, czyli z firmą Chevrolet. Z tego też powodu znajdziemy ją na pokładzie prawdziwych, sportowych legend, mianowicie Forda Mustanga oraz Chevroleta Camaro. Poza tym obaj producenci montują je do swoich “trucków”, jak Ford F-150, czy Chevrolet Suburban. To swoją drogą zapowiada, że nie trzeba się tutaj martwić o wytrzymałość.

Poza 10-biegową skrzynią, nowy Transit otrzymał też nowe wnętrze, przeprojektowane reflektory przednie oraz “łagodny układ hybrydowy”. Ten ostatni szerzej tłumaczyłem tutaj.

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Tomasz napisał(a):

    10 biegow moze byc bardzo prosto rozwiazane zwykla skrzynia 5 i splitter jak w ciezarowkach . mamy 5 biegow i jak w ciezarowkach polowki. w sumie mamy 10 biegow bez specjalnego kombinowania i tak przypuszczam jest to rozwiazane w fordzie a wiec i zmiany nie beda dlugie bo wszystko bedzie dzialac prawie jak w skrzyni 5-tce

  2. Pawel napisał(a):

    To jest klasyczny automat hydrauliczny, a nie kolejny klon typu DSG. Nie będzie tutaj więc problemów z redukcją przełożeń, ponieważ skrzynia nie musi schodzić z nich po kolei. W tego typu skrzyniach o ich szybkości działania decydują jedynie elektrozawory, w dobrze zaprojektowanej skrzyni tego typu nie ma znaczenia, czy schodzi się w dół o jeden, czy kilka biegów, czas przełączenia będzie taki sam. Dobrze to widać w 6 biegowych konstrukcjach JATCO, czy w 8 biegowych ZFach, redukcja o jeden, lub o kilka biegów w dół trwa praktycznie tyle samo czasu. Mniej jednak zastanawia coś innego, jeżeli skrzynia ma 10 biegów, to trzeba było zmieścić 10 zestawów zespołów z przekładniami oraz sprzęgłami, ich rozmiary będą dość małe, więc ciekawe jak będzie z wytrzymałością.

  3. Fkurff napisał(a):

    Skoro dostępny jest system Mild Hybrid to o hamowanie silnikiem bym się nie obawiał. Alternator w dotychczasowej postaci zniknie a jego miejsce zajmie silnik elektryczny spełniający też rolę prądnicy. Jeśli tylko kierowca zdejmie nogę z pedału przyspieszenia to silnik elektryczny (teraz jako pradnica) zacznie odzyskiwać energię i przetwarzać ją na prąd, a ten z kolei trafi do akumulatora. To już zapewni odczuwalne spowolnienie pojazdu. Doskonałym przykładem, jak to działa jest najnowsza generacja Nissana Leaf. Choć tam konstruktorzy poszli krok dalej i powiązali to bardziej odczuwalnie z efektem hamowania niż tylko delikatnego wytracania prędkości. Z dziennikarskiego obowiązku jeszcze dodam, że podobne systemy są już na pokładach Audi.

  4. Flioer napisał(a):

    Sens by był gdyby zmienili konstrukcje silnika i nie trzeba bylo wymieniac silnika co 80 000 km.

  5. Andrzej napisał(a):

    Jeżdżę MAN-em w automacie 10 biegów. Jak na takie obciążenia wystarczy. Po co do auta 3,5 tony aż tyle biegów? Ciekawe kiedy pojawią się składane kierownice w busach?To by się przydało.

  6. Laksam napisał(a):

    Moj transit ma 14 lat i 750tys przebiegu i nadal jezdzi bez wiekszych problemow
    Mam go 7 lat nigdy nie zawiódł mnie w drodze

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.