Nowe Jelcze na testach terenowych – 6×6 oraz 8×8, z niezależnym zawieszeniem

Jelcz kontynuuje prace nad nową generacją ciężarówek wojskowych, wyposażoną w niezależne zawieszenie. Właśnie opublikowano zdjęcia z testów terenowych, poprzedzających wdrożenie do produkcji, a przy okazji zapowiedziano jakie będzie przeznaczenie poszczególnych wariantów.

Pierwsze zapowiedzi Jelczy nowej generacji pojawiły się jeszcze w ubiegłym roku. Jak ustaliła wówczas „Rzeczpospolita”, pojazdy te wyposażono w 11-tonowe osie amerykańskiej marki Axle Tech, z niezależnym zawieszeniem każdego koła, opartym na podwójnych sprężynach śrubowych z amortyzatorami. To wymusiło też opracowanie zupełnie nowej ramy, a przy okazji pierwsze prototypy otrzymały hydraulicznie odchylaną kabinę nowego typu oraz hydrauliczną, w pełni automatyczną przekładnię niemieckiej marki ZF, oferującą 7 biegów do przodu.

8×8 na pierwszym planie, 6×6 w tle:

Przechodząc do wspomnianych na wstępie zdjęć, Jelcz pokazał na nich dwa warianty: 663.45 z napędem 6×6 oraz 883.57 z napędem 8×8. Wyjaśniono, że pierwszy z tych pojazdów przygotowywany jest między innymi pod kątem wyrzutni rakietowych Homar-A, szerzej znanych pod amerykańską nazwą Himars. Za to wariant czteroosiowy ma pracować w wojskowej logistyce, przewożąc na przykład kontenery hakowe. Docelowo oba warianty mają stać się podstawowymi ciężarówkami Wojska Polskiego, a przynajmniej tak zapowiada producent.

Co jeszcze zwraca tutaj uwagę, to rozróżnienie mocowe. Zgodnie z nomenklaturą Jelcza, cyfry 663.45 wskazują na około 450-konny silnik natomiast w modelu 883.57 można spodziewać się jednostki około 570-konnej. Kto dostarczy oba silniki, na ten temat najnowsza informacja nie wspomina. Niewykluczone jednak, że Jelcz przedłuży współpracę z niemiecką firmą MTU, produkującą silniki dla dotychczasowej generacji ciężarówek tej marki. Mowa tutaj o jednostkach bardzo blisko spokrewnionych z ciężarowymi Mercedesami, jako że MTU było przez lata powiązane własnościowo z Daimlerem.