Nowe „euro trójki” z bardzo dalekiej Francji, dla unijnych klientów spoza Unii

Powyżej: Nowa Kaledonia na mapie

Wczorajsza relacja z militarnych targów MSPO 2025 dostarczyła nam całą galerię nowych pojazdów z silnikami Euro 3. Dzisiaj przyjrzymy się natomiast takiej ciężarówce ze świata pojazdów cywilnych i jakby tego było mało, będzie ona pochodziła z Francji. No, w pewnym sensie z Francji…

Cała sprawa dotyczy Nowej Kaledonii, wyspy porównywalnej wielkościowo z województwem łódzkim, położonej na Oceanie Spokojnym, około 1500 kilometrów na wschód od Australii. Z administracyjnego punktu widzenia jest to zamorskie terytorium Republiki Francuskiej, stanowiące część tego kraju. Mieszkańcy Nowej Kaledonii, których jest około 300 tysięcy, są przy tym obywatelami Francji, a nawet obywatelami Unii Europejskiej, do tego stopnia, że mogą oni głosować w wyborach do Europarlamentu i swobodnie podróżować do wszystkich krajów unijnych . Co jednak ciekawe, z uwagi na olbrzymie oddalenie geograficzne od naszego kontynentu, Nowa Kaledonia jako terytorium nie jest zaliczana bezpośrednio do Unii Europejskiej i nie podlega pod wszystkie unijne normy. Dlatego sprzedawane tam samochody ciężarowe podlegają pod bardzo nietypową mieszankę przepisów. Muszą mieć francuskie naklejki informujące o „martwym polu”, otrzymują francuskie rejestracje bez niebieskiego „eurobandu”, a jednocześnie nadal mogą być sprzedawane w wersjach bez wtrysku AdBlue i bez wielu systemów elektronicznych.

Potwierdzeniem tej nietypowej sytuacji są nowe ciągniki siodłowe, zaprezentowane w ubiegłym miesiącu przez nowokaledońskiego dealera marki Renault Trucks, z oczywistych względów cieszącej się tam olbrzymią popularnością. Podobnie jak w Europie, są to pojazdy po ostatniej modernizacji, przeprowadzonej dla roczników 2024 oraz 2025. Rozpoznamy je po nowych emblematach, nowych deskach rozdzielczych z tabletami, a także nowych kierownicach. W pierwszej chwili można by więc pomyśleć, że to taki sam sprzęt, jak u nas. Gdy jednak przyjrzymy się konfiguracjom, zauważymy bardzo specyficzne różnice.

Zacznijmy od tego, że z uwagi na trudniejsze uwarunkowania terenowe, w roli ciągników siodłowych nie oferuje się tam Gamy T, lecz wzmocnioną podwoziowo Gamę C, łączoną z dalekobieżnymi kabinami. Po drugie, oferta silnikowa przewiduje zupełnie inne wersje mocowe, nadal łączone z osprzętem Euro 3, bez wtrysku AdBlue. Na zdjęciach możemy zobaczyć tego dwa przykłady: biały ciągnik z 13-litrowym, 460-konnym silnikiem Euro 3, a także niebieski ciągnik z 11-litrowym, 440-konnym silnikiem Euro 3. Trzecia sprawa to natomiast wyposażenie w tylko przedni radar, bez bocznych radarów „martwego pola”. Ewidentnie mamy tu więc pojazdy, które nie posiadają wszystkich elementów z ubiegłorocznej, unijnej listy obowiązkowego wyposażenia.