Chińska marka Windrose jest dopiero na etapie przygotowywania produkcji seryjnej, a mimo to już stała się obiektem bezprecedensowego sporu między właścicielem firmy a jego pracownikami. Z demonstracyjnej floty zniknął bowiem przedseryjny ciągnik siodłowy, a byli pracownicy odmawiają pomocy w jego odnalezieniu.
Elektryczne ciężarówki marki Windrose możecie kojarzyć z europejskich dróg, a nawet z ruchu na polskich, testowych rejestracjach. Założyciel tej firmy, Wen Han, wywodzi się z Chin, ale ukończył studia w Stanach Zjednoczonych, sprawnie obraca się wśród inwestorów z całego świata i jednocześnie przygotowuje ekspansję na europejskim oraz północnoamerykańskim rynku. Dlatego też firma otworzyła biuro w Stanach Zjednoczonych i zatrudniła tam menadżerów o dużym doświadczeniu z branży motoryzacyjnej. Wszystko skomplikowało się jednak jesienią 2025 roku, gdy amerykańscy pracownicy publicznie, za pośrednictwem mediów społecznościowych, weszli w spór z prezesem. Nagłośnili wówczas poważne problemy z wypłacalnością firmy, poskarżyli się na zaległe wynagrodzenia, a w efekcie zostali też zwolnieni. Tylko w przypadku dwóch menadżerów, panów Waite’a oraz Kellera, te zaległe wypłaty miały sięgnąć łącznie 91 tys. dolarów (blisko 350 tys. złotych).
W ubiegły weekend cała sprawa znalazła swoją kontynuację na łamach amerykańskiego dziennika „The Wall Street Journal”. Renomowany tytuł, wyspecjalizowany w tematach ekonomicznych, dotarł do informacji o zaskakującym elemencie sporu między firmą oraz pracownikami. Otóż okazało się, że w marcu 2026 roku szef Windrose’a zwrócił uwagę na brak jednego z czterech ciągników siodłowych należących do demonstracyjnej, przedseryjnej floty na Stany Zjednoczone. Mowa tutaj o pojeździe wycenianym na 285 tys. dolarów (1,1 miliona złotych). W firmie rozpoczęły się więc wówczas poszukiwania ciągnika i prezes zgłosił się do dwóch zwolnionych krótko wcześniej menadżerów – Waite’a oraz Kellera – prosząc ich o pomoc w odnalezieniu pojazdu. Ci natomiast mieli odmówić udzielenia jakichkolwiek informacji o możliwym położeniu pojazdu tak długo, jak na ich konta nie wpłyną należne wypłaty.
W momencie publikowania tekstu w „The Wall Street Journal” – 5 lipca 2026 roku – wynagrodzenia nadal miały być niewypłacone, a spór z byłymi pracownikami niezażegnany. Jednocześnie ciągnik nadal miał przebywać w nieznanym dla prezesa miejscu, uszczuplając demonstracyjną flotę o dotkliwe 25 procent. Trzeba więc przyznać, że to nienajlepsza historia na rynkowy start nowej marki 😉
Od strony technicznej przypomnę, że Windrose to ciągnik siodłowy o napędzie elektrycznym, oferujący stosunkowo wysokie parametry. Ma to być około 600-700 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu, 1045 KM mocy maksymalnej. W napędzie mają być obecne podzespoły między innymi amerykańskiej marki BorgWarner, mającej duży zakład produkcyjny w Polsce. Wewnątrz kabiny znajdziemy natomiast centralnie umieszczone miejsce pracy kierowcy oraz dwa duże, dotykowe ekrany. To układ identyczny jak w Tesli Semi, o której skopiowanie Windrose bywa często oskarżany. Co jednak wyróżnia chiński ciągnik na tle amerykańskiego, to obecność pełnoprawnej sypialni, z miejscem na lodówkę oraz schowkami pod sufitem. Dzięki temu pojazd ma nadawać się także na trasy bardziej dalekobieżne.













