Powyżej: Klecza Dolna na mapie
O wiadukcie kolejowym w Kleczy Dolnej pod Wadowicami napisano w branży niejednego mema. Nie bez powodu, wszak to miejsce o bardzo złej sławie, mające na swoim koncie wiele uszkodzonych naczep i zabudów. Jest to też wymowny przykład wiaduktowego bałaganu, który od lat utrzymuje się w polskich wiaduktach. Zacznijmy od tego, że przez Kleczę Dolną prowadzi droga klasy krajowej, więc brak przejazdu dla normatywnego zestawu już sam w sobie pozostaje pewnym absurdem. Poza tym polskie przepisy nakazują, by znaki wysokościowe miały co najmniej 50 centymetrów zapasu, ale w praktyce bardzo różnie jednak z tym bywa i akurat w Kleszy Dolnej te pół metra nie do końca przechodzi. Choć więc na znakach mamy tam 3,5 metra, przejazd 4-metrowym zestawem może przynieść problemy.
Tak to wygląda na memach:
A tak niestety wygląda rzeczywistość:
Z tym przydługim wstępem przechodzimy do przestrogi z minionej środy, 13 sierpnia 2025 roku. Chorwacki zestaw przestrzenny na bazie Volva FH przejeżdżał wówczas drogą krajową nr 52 między Wadowicami a Krakowem i dotarł właśnie do wiaduktu kolejowego w Kleczy Dolnej. Tam stanął przed znakiem zakazu ruchu dla pojazdów wyższych niż 3,5 metra, a także przed bramownicami wyznaczającymi skrajnię. Na szczęście kierowca nie zignorował tych ostrzeżeń i nie doprowadził do uderzenia w wiadukt. Problemów nie udało się jednak uniknąć, gdyż kierujący podjął próbę zawracania, a jezdnia okazała się zbyt wąska dla zestawu z tandemem, mającego ograniczone możliwości łamania. W efekcie niskopodwoziowe Volvo utknęło w grząskim poboczu, blokując drogę krajową na około trzy godziny.
Lokalne media wyliczają, że to już 23 zderzenie drogowe związane z tym wiaduktem od początku bieżącego roku. Przypomniano też o apelach o poprawienie oznakowania na dojazdach do miejscowości oraz konieczności dostosowania drogi do ewentualnego zawracania ciężkich pojazdów. Tymczasem Generalna Dyrekcja Drogi Krajowych i Autostrad odpowiada, że trzeba uzbroić się w cierpliwość aż do pierwszej połowy lat 30-tych. Wtedy gotowa ma być droga ekspresowa S52, zwana też Beskidzką Drogą Integracyjną. Pozwoli ona całkowicie ominąć Kleczę Dolną, omijając także nieszczęsny wiadukt.












