Niemcy uwzięli się na oświetlenie ciężarówek, czyli jak zapłacić 120 euro za dodatkowe obrysy

SONY DSC

Holenderski związek transportowców TLN ostrzega o coraz popularniejszych kontrolach niemieckich funkcjonariuszy, którzy uwzięli się na dodatkowe oświetlenie pojazdów, nazywając je “rosnącym problemem”. Ich celem są oczywiście ciężarówki, które mają na sobie za dużo świecących dodatków, całe rzędy dodatkowych reflektorów oraz wszelkiego rodzaju wzroki ułożone ze świateł obrysowych. Co grozi nam w Niemczech za nieprzepisowe oświetlenie ciężarówki? Otrzymamy za to mandat 120 euro, który będzie musiał zapłacić sam przewoźnik. Kary dla kierowców w tym przypadku nie przewidziano, choć bywa, że kontrola kończy się dla nich godzinami dodatkowej pracy. Policja może nam bowiem nakazać odłączenie dodatkowych świateł przed ruszeniem w dalszą drogę.

Jakie światła możemy mieć w Niemczech na ciężarówce? Niemieckie przepisy pokrywają się z europejskim rozporządzeniem ECE 48, w którym jest mowa o maksymalnie sześciu lampach dalekosiężnych, z których maksymalnie cztery mogą się świecić jednocześnie. Dochodzi to tego także ograniczenie mocy światła, która może wynosić do 100 jednostek i którą wyczytamy na kloszu każdego reflektora. Co więcej, przepisy zabraniają także posiadania różnego rodzaju węży świetlnych, podświetlanych emblematów marki, tablic świetlnych z nazwami firm, krzyży i tabliczek imiennych za szybą, czy nawet klasycznych lalek Michelina. 120 euro dostaniemy też za nadmiar obrysów lub ich złe umiejscowienie.

Oczywiście jedynym sensownym rozwiązaniem jest w tej sytuacji podłączanie dodatkowego oświetlenia pod osobny włącznik.

Źródło: transportpers