Nielegalne przerzuty z Polski: po dwa dowody z różnymi DMC i 5,7 tony bez „bliźniaków”

Lepiej otrzymać karę za przeładowanie pojazdu o DMC do 3,5 tony czy też zmierzyć się z następstwami nierejestrowania czasu pracy, wykonywania przewozów bez odpowiednich formalności, a może nawet fałszerstwa? Z punktu widzenia większości krajów europejskich, odpowiedź wydaje się bardzo prosta. Na Ukrainie najwyraźniej wygląda to jednak inaczej, co pokazał wczorajszy komunikat WITD Opole.

W dniach 12 oraz 14 września opolscy inspektorzy zatrzymali na autostradzie A4 dwa busy należące do ukraińskich przewoźników. Pojazdy te były zarejestrowane na 5,5 oraz 5,7 tony dopuszczalnej masy całkowitej, ale pod względem formalnym nie spełniały wszystkich wymogów dla takiego tonażu, na czele z brakiem rejestracji czasu pracy. Co prawda wyposażono je w tachograf, ale pierwszy z kierowców zupełnie nie zalogował swojej karty, natomiast w ogóle takiej karty nie posiadał.

Na tym sprawa się nie skończyła, gdyż w centrum tego wszystkiego okazała się stać bardzo poważna, formalna manipulacja. Polskim inspektorom udało się potwierdzić, że oba pojazdy faktycznie powinny mieć w dokumentach wpisane 5,5 oraz 5,7 tony dopuszczalnej masy całkowitej. Takie informacje znajdowały się bowiem w ukraińskiej bazie danych. Problem jednak w tym, że u kierowców znaleziono też drugie, dodatkowe dowody rejestracyjne, wystawione na te same pojazdy, ale tym razem z 3,5-tonowym DMC. Co więcej, jak widać na zdjęciach wykonanych przy jednej z tych kontroli, sprawdzanym pojazdem było Renault Master na pojedynczym ogumieniu. Samochód ten nigdy nie występował w wersji o DMC 5,5 lub 5,7 tony, a jego parametry techniczne nigdy na coś takiego nie pozwalały. „Masterka” z pojedynczym ogumieniem ma bowiem techniczną nośność osi na poziomie 1,85 tony z przodu oraz 4,2 tony z tyłu. Mówiąc więc krótko – ukraińscy przewoźnicy musieli znaleźć jakiś nielegalny sposób na podwyższenie DMC swoich pojazdów, by móc legitymować się wyższą ładownością, a jednocześnie znaleźli jakiś sposób, zapewne też nielegalny, na posiadanie dodatkowych dowodów rejestracyjnych z niższym DMC, by umożliwić sobie wykonywanie przewozów z uproszczonymi formalnościami.

Jakby tego wszystkiego było mało, omawiane pojazdy nie wykonywały przewozów do lub z Ukrainy, lecz obsługiwały przerzuty z Polski. W obu przypadkach były to trasy z towarami załadowanymi w Polsce i przeznaczonymi do Niemiec. Można więc powiedzieć, że ten kompletnie „twory”, wręcz trudne do wyjaśnienia, psuły nasz rynek przewozowy.

Kary? Pierwszy z przewoźników, zatrzymany 12 września, musiał wpłacić 8850 złotych kaucji na poczet przyszłej kary. Jego kierowca, trzymający swoją kartę poza tachografem, otrzymał mandaty karne na łącznie 3850 złotych. Zatrzymano mu też prawo jazdy na okres trzech miesięcy. Drugi z przewoźników musiał wpłacić 5500 złotych kaucji. Jego kierowca, zupełnie nieposiadający karty, otrzymał mandaty na łącznie 2500 złotych i również musiał oddać prawo jazdy. Co natomiast z kwestią obecności dwóch dowodów rejestracyjnych? Wyjaśnieniem tej zagadki ma zając się policja, wezwana przez WITD Opole do obu omawianych kontroli.

Na koniec dodam, że to już nie pierwsza sytuacja, w której, w której ITD zatrzymało ukraińskie Renault Master z pojedynczymi kołami i ponad 5-tonowym DMC. Poprzedni taki przypadek miał miejsce w listopadzie 2024 roku i opisywałem go w tym artykule. Wówczas dodatkowego dowodu rejestracyjnego nie znaleziono, ale od strony technicznej problem był taki sam.

Oryginalna treść komunikatu WITD Opole:

W dniach 12 i 14 września 2025 r. inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Opolu, we współpracy z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej oraz Policji, przeprowadzili kontrole dwóch ukraińskich przewoźników na autostradzie A4. Podczas działań ujawniono poważne naruszenia przepisów dotyczących obowiązku rejestrowania aktywności kierowcy w tachografie.

W dniu 12 września br., do kontroli zatrzymano ciężarówkę (DMC 5,5 t) realizującą przewóz z Polski do Niemiec. W toku kontroli stwierdzono, że kierowca wykonując międzynarodowy transport drogowy rzeczy pojazdem powyżej 3,5 t DMC: nie rejestrował swojej aktywności, prędkości pojazdu ani przebytej drogi na karcie kierowcy, przekroczył dopuszczalne normy czasu pracy i nie okazał wymaganych dokumentów.

Oględziny wykazały, że pojazd był wyposażony w sprawny tachograf z ważną kalibracją, a kierowca posiadał własną kartę kierowcy – jednak jej nie używał. Za naruszenia pobrano od przewoźnika kaucję w wysokości 8 850 zł na poczet przyszłej ewentualnej kary, a na kierowcę nałożono mandaty karne na łączną kwotę 3 850 zł. Kierowcy zatrzymano także prawo jazdy.

Dwa dni później tj. 14 września br., zatrzymano do kontroli pojazd ciężarowy (DMC 5,7 t) również jadący z Polski do Niemiec. Również w tym przypadku kierowca nie rejestrował swojego czasu pracy w tachografie. Z jego oświadczenia wynikało, że nigdy nie posiadał karty kierowcy. Za stwierdzone naruszenia przewoźnik uiścił kaucję w wysokości 5 500 zł na poczet przyszłej ewentualnej kary, a na kierowcę nałożono dwa mandatami na łączną kwotę 2 500 zł. Także temu kierowcy zatrzymano prawo jazdy.

W obu przypadkach kierowcy okazali po dwa dowody rejestracyjne na ten sam pojazd – jeden wskazujący DMC do 3,5 t, drugi odpowiednio 5,5 t i 5,7 t. Weryfikacja w systemie ukraińskim jednoznacznie potwierdziła, że oba pojazdy są zarejestrowane na wyższą DMC (5,5 t i 5,7 t). W związku z posługiwaniem się dwoma dokumentami, Policja prowadzi postępowania wyjaśniające.