Następczyni Tatry 815 dla czeskiego OSP – nowa Tatra Force nadal z „V-ósemką”

Powyżej: ostatnia Tatra 815 wyjeżdża z fabryki

W ubiegłym tygodniu pisałem o ostatniej Tatrze 815, która opuściła fabryczne mury. Był to dokładnie 158 065. egzemplarz tego modelu, stanowiący zwieńczenie 42-letniej produkcji seryjnej i przeznaczony dla czeskich strażaków. Tymczasem w tej samej fabryce rozkręca się produkcja seryjna następcy, jak można określić nowy model Force trzeciej generacji. Dlatego w tym artykule przyjrzymy się jednemu z takich pojazdów, również w strażackim wydaniu.

Trzecia generacja Tatry Force, zaprezentowana na przełomie 2023 oraz 2024 roku, otrzymała najnowszy typ specjalistycznej kabiny, wyróżniający się maksymalnie obniżoną konstrukcją, a przy tym połączony z bardzo klasycznymi rozwiązaniami napędowymi. Nadwozie to przeznaczone jest głównie dla wojska lub służb ratunkowych i dlatego ostatnio zaczęło się pojawiać między innymi w czeskich remizach ochotniczej straży pożarnej. Przykładem na to może być egzemplarz przekazany ostatnio do jednostki z miejscowości Bernartice, położonej w południowej części Czech. Zastąpił on tam wiekowy wóz na podwoziu Skoda-Liaz 706 RT.

Dotychczasowy wóz z Bernartic:

Nowy wóz z Bernartic:

Z uwagi na strażackie przeznaczenie, nową kabinę dostarczono tutaj w załogowym, czterodrzwiowym wariancie. Z przodu oferuje ona dwa miejsca, z tyłu umieszczono cztery fotele z uchwytami do aparatów oddechowych, a na środku znajduje się wprost olbrzymi tunel silnika. Jest on aż tak duży, gdyż nowa Tatra Force wyposażona jest w silnik montowany dokładnie nad przednią osią, a jednocześnie nadal korzysta z ramy rurowej, uniemożliwiającej wpuszczenie jednostki napędowej między podłużnice. To właśnie ta rura, połączona z niezależnym zawieszeniem każdego koła, opartym na wahliwych półosiach, czyni z czeskiej ciężarówki terenowego potwora, zapewniając świetne właściwości trakcyjne.

Wewnątrz tunelu nadal znajdziemy klasyczną konstrukcję typu V8, chłodzoną powietrzem i rozwijaną przez Tatrę od dziesięcioleci. Ma ona 12,7 litra pojemności, osiąga moc maksymalną 460 KM i przekazuje napęd na cztery koła za pośrednictwem całkowicie automatycznej, hydraulicznej przekładni marki Allison. Układ ten nie spełnia norm Euro 6, ale Czesi dopuszczają rezygnację z tego wymogu przy zamawianiu nowych wozów strażackich, dla uzyskania prostszej konstrukcji i ograniczenia w ten sposób problemów eksploatacyjnych.

Pomimo tak klasycznego napędu, w miejscu pracy kierowcy nie brakuje elementów o nowoczesnym charakterze. Mowa tutaj nie tylko o kierownicy, kupowanej przez Tatrę od DAF-a, ale też o ekranie zastępującym wskaźniki oraz olbrzymim wyświetlaczu dotykowym. Ten ostatni odpowiada między innymi za sterowanie klimatyzacją i ogrzewaniem, a także za obsługę części specjalistycznego wyposażenia. Niemniej najważniejsze elementy, takie jak chociażby blokady mechanizmów różnicowych, nadal mają duże, fizyczne przełączniki, umieszczone na tunelu silnika.

Prezentowany samochód dostarczono wraz z zabudową czeskiej marki THT Polička, mieszczącą 4000 litrów wody oraz 240 litrów środka pianotwórczego. Gotowy pojazd kosztował 10,35 miliona koron czeskich, a więc około 1,7 miliona złotych. To naprawdę sporo jak za dwuosiowy wóz, ale z uwagi na swoją specjalistyczną konstrukcje Tatry należą obecnie do najdroższych ciężarówek w Europie.

Zdjęcia: JSDH a SDH Bernartice

Filmowa prezentacja ciężarówki: