Najpierw niechęć, potem duże zadowolenie – badanie opinii o ciężarówkach na prąd

Niemiecka organizacja badawcza Öko-Institut opublikowała w ostatnich tygodniach dwa raporty na temat elektrycznych ciężarówek. Przedstawione w nich wyniki bardzo ciekawie się ze sobą zgrały, pokazując, jak postrzeganie elektryków zmienia się w miarę ich użytkowania.

Lutowy raport powstał na bazie rozmów z 200 losowo wybranymi przedsiębiorstwami z niemieckiej branży transportowej. Podkreślam, były to przedsiębiorstwa zupełnie losowe, w większości niemające jeszcze do czynienia z ciężarówkami elektrycznymi.

Przedstawiciele tych 200 firm zostali zapytani między innymi o to, jakiego poziomu akceptacji ciężarówek elektrycznych spodziewają się wśród swoich kierowców. Tutaj aż 59 procent ankietowanych stwierdziło, że ich kierowcy na pewno woleliby kontynuować jazdę dieslami niż przesiąść się do samochodów ciężarowych na prąd.

Odsetek firm, zdaniem których kierowcy chętniej wybraliby ciężarówki elektryczne, okazał się sześciokrotnie mniejszy. Wyniósł on w tym badaniu tylko 10 procent. Do tego doszło 23 procent firm, zdaniem których kierowcy nie mieliby wyraźnej preferencji, chętnie godząc się zarówno na diesle, jak i na elektryki. Wszystko zwieńczył zaś 8-procentowy odsetek przedsiębiorstw, które miały trudność ze wskazaniem konkretnej odpowiedzi na to pytanie.

Majowy raport podszedł do tematu z wyraźnie innej strony. Tym razem bazą były rozmowy z 57 firmami, które posiadają już ciężarówki zasilane prądem. Pytano je między innymi o zadowolenie z tej technologii, przyczyny tego zadowolenia, a także ewentualne obiekcje.

Spośród tych 57 firm aż 93 procent okazało się zadowolonych z eksploatacji ciężarówek elektrycznych. Wśród najczęściej wymienianych przyczyn tego zadowolenia znalazły się: dotychczasowa bezawaryjność, niskie koszty eksploatacji, a także wysoki poziom akceptacji wśród kierowców, wynikający między innymi z komfortu prowadzenia.

Jeśli chodzi o obiekcje wobec tej technologii, największa grupa firm – aż 60 procent – zwróciła uwagę na wysokie koszty pozyskania pojazdów. Szczególnie skarżono się też na biurokratyczne problemy odnotowywane przy stawianiu własnych stacji ładowania (44 procent). Za to ewentualne niezadowolenie kierowców zupełnie nie trafiło na tę listę.

Wszystko to razem prowadzi nas więc do sytuacji, w której elektryki ewidentnie spotykają się z powszechną niechęcią, rodząc obawy wśród firm i kierowców. Gdy już jednak trafią do eksploatacji, opinie mają bardzo wyraźnie się zmieniać, na korzyść tej nowej technologii. Tak przynamniej może wynikać z połączenia dwóch powyższych raportów.

By temat był kompletny, zwrócę jeszcze uwagę, że wśród firm posiadających już ciężarówki elektryczne wystąpiły głównie przedsiębiorstwa zajmujące się lokalnym transportem, w promieniu do 150 kilometrów od bazy. Jedynie 23 procent ankietowanych przyznało, że ich ciężarówka elektryczna ma już za sobą próbę na trasie bardziej dalekobieżnej. Ponadto większość ankietowanych właścicieli elektryków (ponad 82 procent) okazała się korzystać z własnych stacji ładowania, unikając kosztownych stacji publicznych.