Powyżej: reportaż z miejsca zdarzenia
Rozpoczyna się nowy tydzień, a wraz z nim kolejna seria korków, zatorów i kolejek. Dlatego, w ramach przestrogi, przyjrzymy się dramatycznym wydarzeniom z minionego piątku, z niemieckiej autostrady A6, gdzie rozpędzony zestaw najechał na pojazdy stojące w korku.
Scania z naczepą typu mega, przewożąca ciężki ładunek napojów energetycznych, poruszała się autostradą A6 między miastami Mannheim oraz Heilbronn. W popołudniowym szczycie, tuż przed godziną 16, pojazd dotarł do korka pod miejscowością Sinsheim, na końcu którego zatrzymywał się już Mercedes-Benz z kurtynową naczepą. Przed tym Mercedesem stanęła osobowa Dacia, natomiast jeszcze dalej z przodu znalazł się DAF z naczepą chłodniczą.
Kierowca Scanii z jakiegoś powodu nie zauważył stojących pojazdów. Hamowania nie wywołał też przedni radar, jak najbardziej obecny tutaj na pokładzie – być może system ten był akurat wyłączony. W efekcie Scania wbiła się w naczepę poprzedzającego Mercedesa, a ten został gwałtownie pchnięty do przodu, uderzył w Dacię i zmiażdżył ją o tył wspomnianej chłodni.
W wyniku tego uderzenia kabina oderwała się od podwozia Scanii, przesunęła się aż za przednią oś i wbiła do wnętrza własnej naczepy. 40-letni, rumuński kierowca został zakleszczony we wraku, a wydobycie go na zewnątrz zajęło strażakom około 45 minut. Następnie mężczyzna został przetransportowany helikopterem do szpitala, a lekarze stwierdzili u niego krytyczne obrażenia, stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla życia.
Najechany Mercedes uległ bardzo silnym przeciążeniom. Wskazywało na to wyraźne wygięcie ramy w ciągniku, a także naciągnięte poszycie w części sypialnej. Polski kierowca tego zestawu doznał jednak tylko lekkich obrażeń ręki, gdyż przed bezpośrednim uderzeniem w poprzedzającą chłodnię osłoniła go Dacia. Tutaj niestety dochodzimy też do śmiertelnej ofiary tego wypadku. Okazał się nią właśnie kierowca Dacii, mężczyzna w wieku 69 lat.
Wypadek skutkował zablokowaniem całej szerokości jezdni w kierunku wschodnim. Wyciekający z puszek napój energetyczny pokrył bowiem oba pasy ruchu, mogąc stanowić zagrożenie dla przejeżdżających pojazdów. Lewy pas udało się uprzątnąć i otworzyć po około dwóch godzinach od uderzenia, natomiast na prawym pasie akcja ratunkowa nadal trwała.











