
Miniony weekend stał pod znakiem tragedii na drodze ekspresowej S8 pod Oleśnicą. Bilans tego zdarzenia wzrósł już do trzech ofiar śmiertelnych, a jako sprawcę wskazuje się kierowcę ciężarówki.
58-letni Litwin prowadził zestaw przestrzenny na bazie Mercedesa Actrosa, należący do litewskiej firmy transportowej. W sobotę rano, około godziny 10, wjechał on na trasę S8 pod Wrocławiem, zmierzał w kierunku Warszawy i dojechał do remontowanego odcinka w okolicach Oleśnicy. Tam trafił na zator, na końcu którego zatrzymała się osobowa Skoda.
Niestety, kierowca Actrosa z jakiegoś powodu nie zauważył hamujących samochodów, a i automatyczny hamulec awaryjny nie zdołał zapobiec najechaniu. Ciężarówka uderzyła więc we wspomnianą Skodę, popchnęła ją na poprzedzającego Peugeota, a ten uderzył jeszcze w stojący przed nim autotransporter na bazie Scanii serii P. Tymczasem Mercedes odbił na prawą stronę i zatrzymał się już na wysokości autotransportera, zjeżdżając przy tym w kierunku rowu.
69-letni kierujący Skodą, a także jego 73-letni pasażer ponieśli śmierć na miejscu. Dwie pasażerki tego pojazdu, w wieku 63 oraz 60 lat, w ciężkim stanie trafiły do szpitala, a w niedzielę pojawiła się niestety informacja o śmierci jednej z nich. 25-letnia pasażerka Peugeota odniosła lekkie, niezagrażające życiu obrażenia. 25-letniemu kierowcy Peugeota nic się nie stało, podobnie jak 52-letniemu kierowcy Scanii.
Kierowca Actrosa również nie został w wypadku ranny. Jak jednak poinformowała rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy, 58-latek został zatrzymany jako osoba podejrzana o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Potwierdzono, że mężczyzna był trzeźwy i nie zażywał narkotyków. Dlaczego więc nie zatrzymał się przed zatorem? Jak sam wyjaśnił w trakcie przesłuchania, przyczyną tej sytuacji miało być przyśnięcie za kierownicą.
Policja ma teraz przeprowadzić dochodzenie, które zweryfikuje tę wersję wydarzeń. Może to objąć analizę zapisów tachografów, a także analizę telefonu, by upewnić się, że kierowca nie korzystał z niego tuż przed zdarzeniem. Jeśli natomiast chodzi o przyszłe następstwa, to zwykle w takich przypadkach stawia się zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Litwinowi groziłaby przy tym kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.













