Najechanie czterech zestawów: dwie ofiary, wywrotka w powietrzu, kabina w rowie

Zdjęcia: Rijkswaterstaat

Holenderska autostrada A73 była wczoraj miejscem tragicznego wypadku. Uczestniczyły w nim aż cztery zestawy, trzy z nich uległy bardzo poważnemu uszkodzeniu, a dwóch kierowców odniosło niestety śmiertelne obrażenia.

Zdarzenie miało miejsce we wtorek rano, około godziny 9.30, pod miejscowością Belfeld, kilkanaście kilometrów na południe holendersko-niemieckiej granicy w Venlo. Na prawym pasie doszło tam wówczas do zatoru, samochody ciężarowe były zmuszone do gwałtownego hamowania, a między czterema z nich doszło wówczas do najechania.

Gdy ratownicy przybyli na miejsce, zastali naprawdę przerażający widok. Jako ostatni z wraków stał zestaw z niskopodwoziową naczepą oraz maszyną budowlaną, mający zmiażdżoną kabinę w ciągniku. Po jego prawej stronie, w poprzek jezdni, stał polski zestaw z naczepą-wywrotką, w którym ciągnik uległ wręcz odłączeniu. Co więcej, jego kabina oddzieliła się od podwozia, leżąc w przydrożnych zaroślach, kilkanaście metrów od jezdni. Dosłownie pod wywrotką znajdowały się pozostałości tandemowej przyczepy, podpiętej do Volva FH z przestrzenną zabudową, natomiast samo Volvo było rozbite na naczepie chłodniczej, którą ciągnął nowy DAF XF.

Zaraz po zdarzeniu pojawiły się informacje o co najmniej dwóch osobach zakleszczonych w swoich pojazdach. Następnie pojawiły się doniesienia o stwierdzeniu jednej ofiary śmiertelnej. To jednak nie był koniec złych wiadomości, gdyż dzisiaj rano holenderskie media poinformowały o śmierci kolejnej osoby, która zmarła w następstwie odniesionych obrażeń. Wiadomo, że co najmniej jedna ze zmarłych osób była 29-letnim obywatelem Holandii. Najprawdopodobniej chodzi tutaj o osobę jadącą zestawem z maszyną budowlaną. Kim była natomiast druga ofiara, tego niestety Holendrzy nie sprecyzowali.

Z uwagi na olbrzymią skalę zdarzenia, na miejscu pojawiło się aż 15 radiowozów policji, a na jezdni lądowały holenderskie oraz niemieckie helikoptery ratunkowe. Ponadto przed wyjątkowo trudną operacją stanęli pracownicy pomocy drogowej, przez co autostrada A73 w kierunku Venlo była zamknięta przez około 19 godzin. Ruch udało się przywrócić dopiero w środę nad ranem.

Jaki był natomiast dokładny przebieg tego zdarzenia, czy ciężarówki zostały wepchnięte na siebie przez pojedyncze uderzenie, czy może uderzeń było więcej? Na ten temat nie ma na razie oficjalnych informacji. Policja wszczęła swoje dochodzenie, a bardzo nietypowe ustawienie pojazdów zapewne skomplikuje całą sprawę. Jest jednak pewna sprawa, która już na pierwszy rzut oka może zwracać uwagę. Otóż wspomniany DAF z chłodnią wyglądał na pojazd należący do litewskiego giganta, znanego z jazdy znacznie wolniej niż większość ciężarówek poruszających się po autostradach. Za jego zestawami często ustawiają się całe kolejki do wyprzedzania, w których nietrudno o zachowanie zbyt małego odstępu. Może się więc okazać, że właśnie ten odstęp zaważył na tak tragicznych następstwach.

Materiał filmowy z miejsca zdarzenia: