Nagłe unieważnienie 17 tys. praw jazdy na ciężarówki – kolejne wielkie kontrole w USA

W nawiązaniu do tekstu: Tysiące kierowców ciężarówek dostają zakazy dalszej pracy – wielkie kontrole w USA

Od kilku miesięcy możemy śledzić bezprecedensowe doniesienia ze Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi na głośne wypadki, a także liczne kontrowersje pojawiające się w branży, rząd federalny znacząco zaostrzył nadzór nad imigracją kierowców ciężarówek. Po pierwsze, wprowadzono całkowity zakaz zawodowego prowadzenia ciężarówek przez osoby nieznające języka angielskiego w mowie lub w piśmie. Połączono to z testami językowymi prowadzonymi w ramach kontroli drogowych, tylko w ciągu pierwszych 3 miesięcy oblanymi przez około 3 tys. osób. Ponadto władze federalne postanowiły ścigać kierowców posiadających prawa jazdy na ciężarówki w sposób nielegalny, a nawet walczyć z władzami stanowymi, które takie prawa jazdy wydają. I tutaj też dochodzimy do najnowszych doniesień…

Departament Transportu właśnie przedstawił wyniki swojego dochodzenia dotyczącego wydawania praw jazdy w stanie Kalifornia. Wskazano przy tym na 17 tys. kalifornijskich praw jazdy typu CDL (odpowiedników naszego C+E), które zostały wydane bezprawnie, osobom niespełniającym federalnych przepisów. W większości mają to być osoby łamiące kluczowe wymaganie, jakim jest posiadanie amerykańskiego obywatelstwa lub stałej rezydencji w Stanach Zjednoczonych z prawem do legalnego wykonywania pracy.

Wszystkie 17 tys. praw jazdy ma teraz zostać unieważnionych. Wydarzy się to w ciągu 60 dni od momentu stwierdzenia nieprawidłowości, a w praktyce może to oznaczać nagłe wycofanie z rynku pracy około 17 tys. kierowców-imigrantów. Ponadto federalne władze zażądały od władz Kalifornii przeprowadzenia specjalnego audytu w tym zakresie, by uniknąć dalszego łamania wymogów w przyszłości. Jeśli kalifornijskie władze nie zastosują się do tych oczekiwań, grozi im utrata nawet 160 milionów dolarów z federalnego budżetu transportowego, rozdzielanego przez Waszyngton między poszczególnymi stanami.

Jak natomiast sprawa oceniana jest przez amerykańską branżę transportową? Tutaj można wskazać dwa główne głosy. Po jednej stronie barykady mamy amerykańskich kierowców, w tym zwłaszcza kierowców-właścicieli, którzy nie kryją swojej aprobaty. Już od kilku lat mówiło się bowiem o tym, że zalew tanich kierowców z Azji oraz Europy Wschodniej psuje sytuację na rynku przewozowym, napędzając rozwój firm świadczących wyjątkowo tanie usługi. Z drugiej strony mamy głosy przestrzegające przed załamaniem się krajowej logistyki. Tutaj przykładem może być niedawny wywiad z przewoźnikiem z północnej Kalifornii, który szerokim echem obił się w branżowych mediach. Przedsiębiorca ten stwierdził, że w okolicach San Francisco około 90 procent przyportowej logistyki obsługiwane jest przez kierowców-imigrantów. Osoby te stoją teraz przed widmem utraty uprawnień i wiele firm boi się nagłego braku rąk do pracy.