Nadal na służbie: zabudowa i podwozie z epoki Stara 26, kabina i napęd ze Stara 200

Źródło zdjęć: OSP Kostrzyna – Kotary

Obie powyższe fotografie zostały wykonane w tym samym miejscu, 28 sierpnia 2025 roku, gdy dwie ochotnicze jednostki z województwa śląskiego – OSP Panki oraz OSP Kostrzyna-Kotary – zostały wezwane do pożaru zarośli. Na miejsce udały się wówczas dwa wozy z kompletnie różnych epok: niemal nowe Volvo FL Euro 6 4×4 z OSP Panki oraz Starojelcz z OSP Kostrzyna-Kotary, nadal korzystający z bardzo wiekowych rozwiązań. I właśnie tutaj na chwilę się zatrzymamy.

To określenie „Starojelcz”, choć oczywiście nieoficjalne, wydaje się najlepszym sposobem na nazwanie tej ciężarówki. Mamy tu bowiem do czynienia ze średnim wozem ratowniczo-gaśniczym, który powstał przez wymieszanie kilku różnych modeli. Oryginalnie był to Jelcz 003, jak nazywano zabudowywane w Jelczu wozy na podwoziach Stara 26. Podkreślam, Stara 26, czyli ciężarówki jeszcze benzynowej, nadal mającej drzwi otwierane pod wiatr i pod wieloma względami przypominającej pojazdy przedwojenne. Z tym tylko zastrzeżeniem, że epoka PRL-u zapewniła tej konstrukcji wyjątkowo długie życie i Jelcz 003 powstawał aż do 1975 roku.

Zbliżenie na „Starojelcza”:

Dla porównania, fabryczny Jelcz 003/Star 26:

Pibwl, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Omawiany wóz pozostaje zarejestrowany jest jako model 003, nadal mając przy tym czarne tablice. Nadal mamy tu też oryginalną, jelczańską zabudowę, z całkowicie oddzielnym przedziałem dla załogi i skrajnie przestarzałą konstrukcją szafek. Niemniej z przodu pojazdu zaszły bardzo poważne zmiany, gdyż założono tam bardziej nowoczesną kabinę. Jest to nadwozie pochodzące ze Stara 200, czyli z ciężarówki o dwie generacje nowszej, zapewniające kierowcy i pasażerowi znacznie wygodniejsze warunki pracy. Sama za sobie mówi przy tym różnica wymiarowa, wszak kabina Stara 26 była równa z zabudową, natomiast kabina Stara 200 znacznie ją przewyższa. Ponadto strażacy dokonali wymiany silnika, wszak oryginalny, 105-konny „benzyniak” nie tylko nie grzeszył trwałością, ale też zapewniał bardzo słabe osiągi. Dlatego przełożono tam silnik z Jelcza 080, a więc krótkiego autobusu podmiejskiego na podwoziu Stara 200. Podobnie jak ten ostatni, Jelcz 080 zwykle korzystał z jednostki S359, a więc 150-konnego diesla.

Jak widać, pomysłowość i zaradność strażaków zdołała dostosować wyjątkowo wiekowy sprzęt do dalszego użytku. Dla członków OSP należy się więc jak najwyższe uznanie. Jest też jednak druga strona tego medalu – to wymowne przypomnienie, że pomimo coraz liczniejszy doniesień o nowych pojazdach dla strażaków-ochotników, często w bardzo specjalistycznych i kosztownych konfiguracjach, nadal nie wszystkie remizy w naszym kraju mogą liczyć na jakkolwiek współczesny sprzęt do ratowania mienia i życia…