Naczepa z pociętymi ciągnikami jako przewóz odpadów – zatrzymany eksport do Jordanii

Zdjęcia: WIOŚ Kraków

Cięcie kabin powyżej linii deski rozdzielczej oraz cięcie ram tuż za skrzynią biegów okazało się skutecznym sposobem, by zmieścić do wnętrza naczepy typu mega dwie Scanie serii R. Problem jednak w tym, że taki sposób załadunku nie zyskał aprobaty Inspektorów Ochrony Środowiska, dla których ciągniki z „przeciętymi elementami konstrukcyjnymi” stanowiły po prostu odpady.

Jak już zapewne się domyślacie, powyższy wstęp prowadzi nas do kolejnego materiału o eksporcie samochodów ciężarowych z Europy. Tym razem był to eksport z Polski do Jordanii, a więc kraju położonego na Bliskim Wschodzie, gdzie miało dotrzeć używane Iveco Stralis z naczepą typu mega, dwie wspomniane Scanie serii R oraz lista luźnych podzespołów, włącznie z kompletnym silnikiem, fotelami, elementami zawieszenia i zbiornikami paliwa.

By uniknąć problemów z wysokością zestawu, kabiny wspomnianych Scanii zostały pocięte. Odcięto też od nich tylne części podwozi, włącznie z kompletnymi mostami. Inne elementy wrzucono natomiast do naczepy zupełnie luzem, na co najbardziej wymownym przykładem były dwa zbiorniki – jeden oparty na pozostałościach przedniej szyby w Scanii, a drugi leżący na bocznych deskach naczepy. Poza tym z przewożonych w ten sposób elementów wyciekały płyny eksploatacyjne.

Omawiany zestaw nie wyjechał daleko, gdyż jeszcze w Polsce, na bramkach autostrady A4 pod Krakowem, zatrzymali go funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej. Następnie sprawę przejęli funkcjonariusze Inspekcji Ochrony Środowiska, którzy stwierdzili nielegalny transport odpadów. Za taką klasyfikacją przemawiało właśnie przecięcie elementów konstrukcyjnych w Scaniach oraz brak jakiegokolwiek zabezpieczenia ładunku przed uszkodzeniami. Wszystko to miało sprawiać, że towar uznano za niezdatny do dalszego użytku, a więc właśnie za odpady. Co więcej, z uwagi na wspomniane wycieki stwierdzono tu też obecność odpadów niebezpiecznych.

Dalszy przejazd został zakazany, a dochodzenie w sprawie przejął Wydział Zwalczania Przestępczości Środowiskowej Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. Podmioty zaangażowane w transport mogą odpowiedzieć za próbę „nielegalnego transgranicznego przemieszczenia odpadów niebezpiecznych”, co zagrożone jest karą do 12 lat więzienia. Wstępnie też podano, że odpady będą musiały trafić do „uprawnionego, legalnego odbiorcy”, a więc do firmy mającej prawo zajmować się tego typu przedmiotami, w celu oddania ich do utylizacji. To z kolei pozwala się spodziewać, że obie Scanie nie zrobią już planowanej kariery na Bliskim Wschodzie.