transfactor3665
Opublikowane 17 Styczeń, 2018

Co można zobaczyć w muzeum marki DAF w Eindhoven, czyli dawny warsztat i mnóstwo ciekawostek

muzeum_daf_eindhoven_2018_46

Jeśli kiedykolwiek będziecie w Eindhoven, mając przy tym kilka godzin wolnego czasu, wykorzystajcie tę okazję, aby zwiedzić muzeum marki DAF. Bo choć są w Europie muzea znacznie nowocześniejsze, bardziej interaktywne i mające lepiej opisane eksponaty, to mało która motoryzacyjna placówka ma tak świetny klimat, jak ta z Eindhoven.

Ja sam byłem w muzeum DAF-a bodajże sześć, czy siedem lat temu. Poniższy tekst nie będzie jednak bazował tylko na wspomnieniach, jako że w Eindhoven był ostatnio Czytelnik Michał Rywolt. Michał odwiedził DAF-owskie muzeum, wykonał sporo ciekawych fotografii i postanowił się z nimi podzielić, abym mógł zaprezentować je na stronie.

Co jest w tym miejscu tak wyjątkowego? Przede wszystkim fakt, że nie czujemy się tutaj jak w wielkim, korporacyjnym muzeum, przygotowanym przez grupę wysoko postawionych menadżerów. Wręcz przeciwnie, muzeum w Eindhoven przypomina tak naprawdę duży warsztat lub garaż oddanego miłośnika marki. Zresztą, tak naprawdę jest to właśnie duży garaż, co wynika z historii samego budynku.

Budynek zajmowany dzisiaj przez muzeum powstał przez rozbudowę dawnego warsztatu braci Van Doorne, założonego niemal 100 lat temu. To właśnie z tego warsztatu wywodzi się marka DAF, najpierw produkująca nieduże maszyny, następnie przekształcona w producenta, następnie produkująca auta osobowe i ciężarówki, a dzisiaj skupiając się tylko na tych ostatnich. Warto przy tym wyjaśnić, że DAF to skrót od Van Doorne’s Aanhangwagenfabriek, czyli z niderlandzkiego “Fabryki Przyczep Van Doornów”.

Trzeba też dodać, że przygotowanie muzeum marki DAF nie było projektem korporacyjnym. Zajęli się tym przede wszystkim miłośnicy marki, byli pracownicy fabryki, a także sponsorzy, przede wszystkim będący użytkownikami DAF-ów. Sam DAF był natomiast w tym czasie kompletnie bez pieniędzy, stojąc na krawędzi bankructwa. Muzeum przygotowywano bowiem w latach 1990-1992, natomiast w 1993 roku DAF oficjalnie ogłosił niewypłacalność, de facto przestając istnieć (opisywałem to tutaj).

Przejdźmy jednak do samych eksponatów. Rzecz pierwsza to ogromne ilości samochodów osobowych, od których właściwie rozpoczyna się zwiedzanie. Z naszego punktu widzenia to pojazdy kompletnie egzotyczne, jako że nigdy nie zrobiły one kariery poza Holandią. Trzeba też zauważyć bardzo krótki okres produkcji tych pojazdów – pierwsze osobowe DAF-y pokazano w 1958 roku, a w 1975 roku z taśmy zjechał ostatni osobowy DAF, model 66.

muzeum_daf_eindhoven_2018_21muzeum_daf_eindhoven_2018_25

Choć nie można tutaj powiedzieć, że DAF nie miał zasług dla osobowej motoryzacji. Bo miał, i to niemałe, w postaci wynalezienia bezstopniowej skrzyni biegów. Dzisiaj rozwiązanie to znane jest w szerokim świecie, nazywa się je CVT i jest stosowane w motoryzacji także do dzisiaj. Tymczasem w latach 70-tych zadebiutował ono właśnie w samochodach marki DAF, jako Variomatic. W dużym skrócie wyglądało to tak, że pas przenoszący napęd znajdował się na dwóch kołach, których średnica mogła się zwiększać lub zmniejszać. Na starcie napęd przekazywany był na koło o jak najmniejszej średnicy, aby łatwiej ruszyć samochód z miejsca. Następnie, w miarę przyspieszania, koło stało się coraz większe, aby podwyższając prędkość maksymalną.

Tak to wyglądało w DAF-ie 66:

A jaki był koniec historii osobowych DAF-ów? Część firmy wytwarzająca “osobówki” została wyodrębniona i sprzedana szwedzkiemu koncernowi Volvo. Wspomniany DAF 66 został więc przemianowany na Volvo 66, natomiast opracowywany wówczas przez DAF-a nowy model został dokończony już jako Volvo, otrzymując nazwę Volvo 340. Co też ważne, Volvo rozwinęło technologię bezstopniowych skrzyni biegów, później ją udoskonalając.

Dosyć jednak o autach osobowych, przejdźmy do ciężarówek. Tutaj można znaleźć na przykład liczne konstrukcje wojskowe, przez lata stanowiące podstawę floty holenderskiej armii. Szczególną legendą obrósł przy tym model YA-328, z lat 50-tych. Ciężarówka ta miała napęd 6×6, osiągała nawet 82 km/h (w latach 50-tych!) i wyróżniała się nietypowym wyglądem. To ten pojazd z mocno pochyłą przednią ścianą, połączoną z pochyłymi szybami, łatwy do rozpoznania na zdjęciach. A tak swoją drogą – niezłą ironią jest fakt, że dzisiaj to Scania, a nie DAF jest dostawą ciężarówek dla holenderskiej armii…

muzeum_daf_eindhoven_2018_38

Wśród kolejnych ciekawostek można wymienić pojazdy bardziej specjalistyczne. Jest to na przykład ciągnik terminalowy marki DAF, wyposażony w tylko jedno miejsce siedzące. Są dawne pojazdy komunalne i budowlane, czy dawne wozy strażackie. Wśród tych ostatnich, pochodzących z wczesnych lat 50-tych, można zauważyć bardzo różne kształty nadwozia. Wynikały one z faktu, że u początków produkcji samochodów ciężarowych, DAF nie dostarczał kabin. Ciężarówka składała się po prostu z podwozia, napędu i atrapy chłodnicy, a resztę nadwozia, włącznie z szoferką kierowcy, trzeba było zamówić u zewnętrznego dostawcy.

muzeum_daf_eindhoven_2018_06

Spośród pojazdów uprzywilejowanych możecie zauważyć także niewielki radiowóz. Jest to dostawczy DAF A10, pochodzący z 1955 roku. Jego historia jest natomiast o tyle ciekawa, że z fabryki A10 wyjeżdżało w bardzo różnych wersjach. W Europie model ten miał szoferkę nad silnikiem – oszczędzało to miejsce i pozwalało zabudować wewnątrz karetkę lub właśnie radiowóz. Do Ameryki, a do Gujany Holenderskiej, trafiały natomiast wersje z silnikiem przed kabiną. Miały one nadwozie przypominające amerykańskie pickupy i służyły tam pracownikom koncernu naftowego Shell. Dla wyjaśnienia dodam, że dzisiaj Gujana Holenderska nie jest już holenderską kolonią, nazywa się Surinam i leży nad Brazylią.

muzeum_daf_eindhoven_2018_35

W muzeum nie brakuje też pojazdów bardziej nowożytnych. Obok siebie możemy zobaczyć przede wszystkim te modele, które uczyniły z DAF-a specjalistę od transportu długodystansowego. Pierwszy z tych pojazdów to DAF 2600, tak bardzo znany ze swojej kabiny, że opisywałem go w artykule Historia kabin sypialnych w samochodach ciężarowych, czyli o tym jak już od wieku śpi się za fotelami. Obok niego stoi zaś DAF 3300 Space Cab, który w 1984 roku zachwycał ogromną, bardzo praktyczną kabiną.

daf_muzeum_eindhoven

Nie sposób też pominąć pojazdy sportowe. Tutaj mamy przede wszystkim ciężarówki z rajdu Paryż-Dakar, wyposażone w silniki TurboTwin. Pojazdy te miały po dwa turbodoładowane, 11-litrowe silniki naraz. W zależności od generacji gwarantował to łącznie 1000 lub 1200 KM, zapewniając niesamowite osiągi. Jeśli ktoś był w stanie zapanować nad taką ciężarówką, bez większego problemu przekroczył 200 km/h. Choć zaznaczam – musiał wcześniej tę maszynę opanować, a także mieć sporo szczęścia i uniknąć awarii przy wysokiej prędkości. Szczęście to miał Jan de Rooy, który ścigał się tymi pojazdami, już w 1987 roku wygrał w kategorii samochodów ciężarowych, nawiązał walkę z małymi samochodami terenowymi i zdołał przy tym przeżyć. Komu natomiast zabrakło szczęścia, to załodze kierowcy Theo van de Rijta. W jego DAF-ie TurboTwin X1 przy dużej prędkości uszkodził się amortyzator. Ciężarówka dachowała, a pilot Kees van Loevezijn odniósł śmiertelne obrażenia.

muzeum_daf_eindhoven_2018_23

A na koniec całego ciągu ciekawostek wspomnę o holenderskiej rodzinie królewskiej. Przed laty DAF dostarczał pojazdy również i dla niej, po czym pamiątką są dwa pojazdy. Pierwszy z nich to królewski autobus, wykorzystywany przy grupowych przejazdach. Drugi to natomiast łazik plażowy, wykonany częściowo z wikliny dla Willema Aleksandra – niegdyś księcia, a dzisiaj króla Holandii.

Dodatkowe zdjęcia od Michała:

muzeum_daf_eindhoven_2018_10 muzeum_daf_eindhoven_2018_12 muzeum_daf_eindhoven_2018_13 muzeum_daf_eindhoven_2018_11 muzeum_daf_eindhoven_2018_09 muzeum_daf_eindhoven_2018_07 muzeum_daf_eindhoven_2018_14 muzeum_daf_eindhoven_2018_16 muzeum_daf_eindhoven_2018_17 muzeum_daf_eindhoven_2018_19 muzeum_daf_eindhoven_2018_05 muzeum_daf_eindhoven_2018_26 muzeum_daf_eindhoven_2018_24 muzeum_daf_eindhoven_2018_31 muzeum_daf_eindhoven_2018_04 muzeum_daf_eindhoven_2018_02 muzeum_daf_eindhoven_2018_03 muzeum_daf_eindhoven_2018_01 muzeum_daf_eindhoven_2018_47 muzeum_daf_eindhoven_2018_36 muzeum_daf_eindhoven_2018_37 muzeum_daf_eindhoven_2018_38 muzeum_daf_eindhoven_2018_39 muzeum_daf_eindhoven_2018_41 muzeum_daf_eindhoven_2018_42 muzeum_daf_eindhoven_2018_44 muzeum_daf_eindhoven_2018_34 muzeum_daf_eindhoven_2018_33 muzeum_daf_eindhoven_2018_32 muzeum_daf_eindhoven_2018_27 muzeum_daf_eindhoven_2018_22 muzeum_daf_eindhoven_2018_20 muzeum_daf_eindhoven_2018_18 muzeum_daf_eindhoven_2018_15 muzeum_daf_eindhoven_2018_08

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 14 komentarzy

  1. Kier napisał(a):

    Takie artykuly czyta sie z sama przyjemnośćia.

  2. Kingofbelarus napisał(a):

    Drobne sprostowanie: w hybrydach nie stosuje się skrzyń bezstopniowych CVT, tylko e-CVT. Nazwa prawie ta sama, zasada działania zupełnie inna.

  3. Tomasz napisał(a):

    Pamietam wypadek Dafa X1 w 1987r. Nie bazował on na DAfie 95 bo ten jeszcze nie był produkowany -wszedł do produkcji rok później. Był to po prostu koncepcyjny DaF X1.A powiedzmy kabina X1 pokazal jak wygladac będzie 95. Co do wypadku. Ktos z kierownictwa rajdu wpadl na pomysl by zrealizować odcinek ze startem wspólnym bardzo widowiskowe dla telewizji.A wiec cale stado przemiesznych ciezarowek osobowek i motocykli wystartowalo do etapu. W wielkim tumanie kurzu to zbiorowisko wyruszylo na trase etapu. Ciezarowka Daf jechala za bodajże osobowka . po bardzo wąskiej drodze. daf probowal ja wyprzedzić i wyjechal kolem poza droge .Ciezarwka uderzyla kolem w wystający glaz co doprowadzilo do dachowania z wielokrotnym kozolkowaniem . A poszkodowany wyleciał w trakcie koziołkowania przez przednia szybe.Zmarl bodajże w trakcie transportu w smiglowcu. To był ostatni przypadek ze startem wspólnym w tym rajdzie…..już nigdy go nie powtórzono.

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Dzięki za uwagę z tym 95, już zmieniam.

    • Tomek napisał(a):

      Daf X1 miał wypadek w rajdzie Paryż-Dakar 1988, a 95 ati wszedł do produkcji w 1987. W 1988 otrzymał tytuł “Truck of The Year”.

      • Tomasz napisał(a):

        owszem ze 95 była samochodem roku 88. ale o tym ,ze concept X powstaly jako koncepty jeszcze przed produkcja Dafa 95 dowiedziałem się gdzies ze strony o pojazdach daf przygotowywanych do rajdu paris -dakar. Zupelnie jak nasz polonez .polonez pojawil się w filmie 07 zglos się w zimie 76/77r. choć produkcje rozpoczęto bodajże w maju 78 r i ciekawostka nazwa polonez została mu przypisana dopiero w sierpniu 78r.wczesniej byl tytuowany 125PN (polski nowy).

    • Pawel napisał(a):

      Wypadek na trasie miał DAF X2 prowadzony przez Theo van de Rijta. DAFem X1 jechał Jan de Rooy. Ekipa DAFa X1 wycofała się z rajdu po tym jak dowiedzieli się o wypadku. Wypadek DAFa X2 zdarzył się przy prędkości ok. 160 km/h, zginął w nim pilot Kees van Loevezijn. DAF X1 miał dwa silniki i moc 1200 KM, X2 miał identyczną specyfikację jak X1, ale moc silników była obniżona i wynosiła ok. 1000 KM (niektóre źródła podają, że miał taką samą moc jak X1).
      http://autobezsens.blogspot.com/2014/01/motohistoria-kiedy-jeden-silnik-to-za.html

  4. Tomasz napisał(a):

    jak to była sila tych dafow wyposażonych w 2 silniki o poj 11,6 l z 3 turbo sprężarkami kazdy wystarczy ten filmik
    https://www.youtube.com/watch?v=L2Xar-CD6MM

    • Madmike napisał(a):

      Turbiny były dwie,a w tym rajdzie de rooy walczył o podium w generalne,ale po wypadku drugiego data się wycofał.Do momentu wycofania się z rajdu zajmował 3 miejsce w generalne a rok wcześniej był 11,ten daf to był niezły wariat de rooy zresztą też.

  5. Majer napisał(a):

    Pamiętam jak byłem młody i jeździłem z ojcem dafem 95.400 to było auto na tamte czasy. Fajny artykuł

  6. Karol napisał(a):

    W jednym miejscu wkradła się literówka – powinien być ciągnik terminalowy, a nie terminowy

Odpowiedz