OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 8 Kwiecień, 2015

Motocyklista-samobójca wjechał w ciężarówkę, wpędzając jej kierowcę i właściciela w wieloletnie długi

Zacznę od krótkiego filmu rodem z USA, na którym w 25. sekundzie widzimy jak SUV kierowany przez 49-letnią Michelle Mayenaux wjeżdża pod prąd na autostradę i wbija się pod ciężarówkę. Jak się później okazało, kierująca nim kobieta była pod wpływem narkotyków i zamierzała popełnić w ten sposób samobójstwo. Na szczęście dla kierowcy kobieta przeżyła. Dlaczego na szczęście? Poniższy tekst wszystko wytłumaczy…

Historia, którą teraz opiszę, to chyba najbardziej poruszająca rzecz związana z transportem drogowym jaką kiedykolwiek miałem okazję usłyszeć. Każda osoba, która z góry szufladkuje kierowców samochodów ciężarowych jako “morderców”, każda osoba, która na widok wypadku z samochodem ciężarowym od razu myśli “jechał pewnie 110 km/h, niewyspany, przeciążony”, powinna naprawdę wziąć ten tekst do serca.

Holenderski program dokumentalny “2Doc” przedstawił dwa dni temu historię kierowcy-przedsiębiorcy imieniem Jan Selie, który w 2008 roku brał udział w przerażającym wypadku drogowym. Wszystko działo w Niemczech na jednojezdniowej trasie, kiedy zza jadącej w przeciwnym kierunku ciężarówki nagle wyjechał z pełną prędkością motocykl i zaczął pędzić w kierunku Renault Magnum należącego do Jana. Motocyklista jechał pod prąd, prosto w kierunku ciężarówki, a dźwięk silnika wskazywał, że maszyna cały czas przyśpiesza. Kilka sekund później dźwięk ten całkowicie ucichł – motocykl z pełną siłą wbił się w przód ciężarówki, jego kierowca zginął na miejscu, a jego ciało pozbawione wszystkich kończyn i głowy leżało dopiero przy środkowej osi naczepy. Ucierpiała także potężna “Magnumka” – ciężarówka stanęła w płomieniach, z czasem ogień objął także naczepę, a o sile uderzenia świadczy fakt, że przednia belka podwozia została dosłownie zmiażdżona.

motocyklista_samobojca_wjechal_w_ciezarowke_2

Jak się krótko później okazało wypadek nie zdarzył się bez powodu. W domu motocyklisty znaleziono list pożegnalny, który potwierdził, że uderzenie w ciężarówkę było formą samobójstwa, samobójstwa wyjątkowo zresztą wyjątkowo okrutnego dla kierowcy ciężarówki. Jan Selie do dzisiaj ma w głowie obraz motocykla pędzącego prosto na niego i przerażającą ciszę, która nagle zastąpiła ryk silnika. Jak ze łzami w oczach wyznał w programie “2Doc”, do dzisiaj nie jest w stanie siedzieć samemu w ciszy, gdyż od razu przypomina mu się wypadek. Całe dnie musi wypełniać mu praca, a kiedy tylko ma wolną chwilę, włącza grę komputerową lub idzie popracować w garażu, gdyż inaczej po prostu by zwariował.

Na tym jednak tragedia Jana Selie się nie kończy. Starszy już dzisiaj mężczyzna nie tylko boryka się bowiem z przerażającymi wspomnieniami, lecz także do dzisiaj musiał spłacać dług związany z wypadkiem. Forma jego ubezpieczenia oraz po prostu zbieg niekorzystnych okoliczności sprawiły, że najechanie na motocyklistę kosztowało go około 100 tys. euro straty, co dla kierowcy-przedsiębiorcy jest kwotą niemalże nie do spłacenia. Za zniszczoną ciężarówkę, niemalże nowe Magnum DXi z naczepą warte w momencie zakupu 300 tys. guldenów, otrzymał on zaledwie tysiąc, do czego 26 tys. dorzuciła ubezpieczalnia. Co więcej, koszty związane z ciężarówką stanowiły tylko część strat. Dlaczego więc otrzymał on tak mało? Reszty pieniędzy Holender miał dochodzić od spadkobiercy samobójcy, którym okazał się być… trzyletni syn. Partnerka życiowa samobójcy zrzekła się bowiem u prawnika wszelkiego spadku, a tym samym też długów, przekazują je na ich syna. Tymczasem Jan Selie oraz jego żona Bea po całym tym wypadku po prostu nie wyobrażali sobie wytoczyć sprawy sądowej przeciwko trzyletniemu chłopcu.

motocyklista_samobojca_wjechal_w_ciezarowke_1

I tak oto długi spłacają oni do dzisiaj, bo przecież po wypadku Jan musiał kupić nową ciężarówkę oraz naczepę, jako że były to podstawowe narzędzia jego pracy. W momencie emisji programu ich dług związany z wypadkiem wynosił jeszcze 25 tys. euro, co oznaczało, że wyglądający na dobre ponad 60 lat kierowca-przedsiębiorca jeszcze przez długi czas pozostanie zadłużony. Co więcej, w związku z kończącą się licencją na transport, Jan stanął przed widmem konieczności zaciągnięcia kolejnych kredytów. I tutaj niespodziewanie z pomocą przyszli mu widzowie programu “2Doc”. Po obejrzeniu dokumentu postanowili oni zorganizować w internecie zbiórkę pieniędzy, która miała pomóc w spłaceniu długów. I wiecie co? Choć od emisji programu minęły niecałe 2 dni, niemal 2 tys. osób przesłało na ten szczytny cel ponad 35 tys. euro, czyli więcej, niż Jan potrzebował! I tym wspaniałym akcentem zakończę.

Akcja w internecie wygląda tak. Jej tytuł to “Selie-Transport musi przetrwać”.

motocyklista_samobojca_wjechal_w_ciezarowke_3

TimoCom – Łączymy ładunki z pojazdami.

To może Cię zainteresować:

Ten wpis ma 5 komentarzy

  1. andrzej napisał(a):

    Co to za ubezpieczenie ze tylko tyle dostal? firmy ubezpieczeniowe to jedna wielka mafia, w Irlandii np o winie w kolizji drogowej nie rozstrzyga policja tylko wlasnie firmy ubezpieczeniowe!

    • dinth napisał(a):

      Nie wiem jak jest w irlandii, ale rzut beretem – w Anglii, firmy ubezpieczeniowe nie tylko nie decyduja o winie, ale rowniez o wysokosci odszkodowania – o wszystkim decyduje sad i nawet po najmniejszej stluczce sad rozpatruje wszystkie sprawy odnosnie odszkodowania

  2. pete379 napisał(a):

    Cóż samobójca trzeźwo nie myśli. Nie tak dawno (może 2 lata temu) pod Piłą w wielkopolsce też był taki jeden gigant terrorysta-samobójca. Poszedł na czołowe Peugeotem 106 albo “Cytryną” Saxo w cysternę gazową…na szczęście nie wycelował zbyt dobrze, cysterna była pusta i kierowca zestawu miał refleks, bo inaczej jadąc 10tką z Bydgoszczy w kierunku Szczecina przejeżdżalibyśmy wszyscy przez krater jak w Arizonie, albo krajobraz jak w Tungusce na Syberii.

  3. D napisał(a):

    Straszna historia i okropny pech. Jak widać system prawny kuleje nie tylko w Polsce.

  4. k111 napisał(a):

    Podobna tragedia wydarzyła się w Polsce. http://tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl/artykul/tragedia-w-popielawach-weronika-rzucila-sie-pod-tira,3395554,artgal,t,id,tm.html#plus
    http://tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl/artykul/smiertelny-wypadek-w-popielawach-zginela-15-latka,3384783,art,t,id,tm.html#plus
    Mieszkam niedaleko i często przejeżdżam obok tej szkoły nigdy nawet bym nie pomyślał ,że coś takiego może się wydarzyć. Współczuje rodzinie tej dziewczyny i temu kierowcy, po takim zdarzeniu pewnie długo nie wsiadłbym za kierownice.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.