Powyżej: tak, spadający lód zagraża także ciężarówkom (zdjęcie ze zdarzenia opisywanego w tym artykule)
W ostatnich dniach wielokrotnie pojawiły się w Polsce doniesienia o lodzie spadającym z naczep oraz związanymi z nim wypadkach. To niewątpliwie poważny problem i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa, w którym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) naprawdę powinno pomyśleć o podpięciu odpowiednich środków. Problem jednak w tym, że urzędnicy zabrali się do tego tematu w nie do końca poważny sposób…
Jak wiadomo, lód zbierający się na dachach tworzy patową sytuację. Z jednej strony kierowca jest odpowiedzialny za przygotowanie ciężarówki do jazdy, upewniając się, że stan pojazdu nie będzie stwarzał zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Z drugiej strony przepisy prawa pracy, a i też troska o własne życie, uniemożliwiają wejście na wysokość 4 metrów bez profesjonalnego zabezpieczenia. Zwłaszcza gdy ma to być wejście na przykład po drabinie ustawionej na śliskiej nawierzchni, na nierówny dach z materiału.
W tej sytuacji MSWiA powinno pomyśleć nad sposobem jakiegoś wybrnięcia z tego prawnego impasu. Tym bardziej, że spośród kilkuset MOP-ów obecnych przy polskich drogach zaledwie kilkanaście posiada rampy do bezpiecznego usuwania lodu. Może warto byłoby pomyśleć o jakiejś akcji z doraźnym, tymczasowym rozstawianiem ramp, tylko na okres szczególnie trudnych warunków pogodowych? A może dobrze byłoby pomyśleć o stworzeniu obsługowych punktów usuwania lodu, na przykład ze specjalistami uprawnionymi oraz przygotowanymi do pracy na wysokości? Można by też pomyśleć o prawnym wyegzekwowaniu obecności ramp do odladzania przy dużych centrach logistycznych. Poza tym sprawę mogłaby wesprzeć na przykład policja, wykorzystując lustra na wysięgnikach oraz drony do pomagania kierowcom w oczyszczaniu dachu, a nie tylko do ich karania. Możliwości wydaje się naprawdę wiele, choć niestety wymagałyby one większego zastanowienia, zaangażowania, zrozumienia oraz partnerskiego podejścia.
Tymczasem obecna sytuacja wygląda następująco: MSWiA otrzymało sygnał o problemach z lodem na dachach ciężarówek, więc wydano polecenie przygotowania grafiki ostrzegawczej i wrzucono tę grafikę do mediów społecznościowych, licząc, że pomoże to rozwiązać problem…
Grafika opublikowana wczoraj przez MSWiA:
Teść postu dołączonego do grafiki:
Zimą odpowiedzialność zaczyna się jeszcze przed ruszeniem w drogę
Płaty śniegu i lodu spadające z dachów pojazdów, poruszają się z ogromną prędkością. Przy zderzeniu z innym autem lub pieszym działają jak twardy pocisk i mogą prowadzić do bardzo poważnych obrażeń, a nawet śmierci.
Dlatego tak ważne jest, aby kierowcy – szczególnie pojazdów ciężarowych – przed wyjazdem dokładnie oczyścili swoje pojazdy z zalegającego śniegu i lodu.
• To kwestia bezpieczeństwa życia i zdrowia
• To także obowiązek wynikający z przepisów
• Dostępne są specjalne rampy umożliwiające bezpieczne odśnieżanie pojazdów
Jeśli widzisz niebezpieczną sytuację lub pojazd stwarzający zagrożenie – reaguj. W nagłych przypadkach dzwoń pod numer 112.
Bezpieczne drogi to wspólna odpowiedzialność nas wszystkich.
Na koniec, dla przypomnienia, kilka konkretnych, uzupełniających temat faktów (o których MSWiA też mogłoby wspomnieć w oficjalnym przekaże, więc zachęcam urzędników do skopiowania sobie poniższej listy):
1. Warstwa lodu o grubości 5 centymetrów, zebrana na pełnowymiarowej, 13,6-metrowej naczepie, może ważyć ponad 50 kilogramów. To uświadamia jak dużym zagrożeniem jest upadek takiej tafli z rozpędzonego pojazdu.
2. Praca na poziomie ponad 1 metra nad ziemią, gdy nie jesteśmy otoczeni balustradami o wysokości co najmniej 1,1 metra, wymaga dodatkowych urządzeń zabezpieczających, uzupełniających szkoleń i szczególnych badań lekarskich. Przepisy tego typu obowiązują nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach europejskich.
3. Na początku bieżącego roku, dokładnie 4 stycznia, w Lesznie doszło do wypadku, w którym kierowca spadł z zabudowy pługosolarki. Upadek z wysokości około 3-metrów skutkował śmiertelnymi obrażeniami.













