MAZ z silnikiem okrętowym i 360-tonowym DMC – za ciężki, by się sprawdzić

Autor tekstu: Krystian Pyszczek

Silniki wysokoprężne, benzynowe, parowe, odrzutowe, rakietowe i turbinowe: na przestrzeni lat w pojazdach ciężarowych eksperymentowano niemal z każdym możliwym rodzajem napędu. Ostatnio zadałem sobie natomiast pytanie: czy kiedykolwiek w historii ktoś był na tyle szalony, aby w ciężarówce zamontować silnik okrętowy? Okazuje się, że tak, a dokonali tego Białorusini z zakładów MAZ.

Pocisk RT-23:

W latach 80-tych, na fali zwiększonej rywalizacji pomiędzy USA a ZSRR w dziedzinie broni atomowej, Rosjanie zaczęli wdrażać kompleks rakietowy o nazwie własnej Celina, którego podstawą miał być międzykontynentalny pocisk balistyczny RT-23 o masie ponad 100 ton. Ta masywna instalacja wymagała  równie ogromnych środków transportu i dlatego  w 1983 roku światło dzienne ujrzał MAZ-7904. Pod względem rozmiarów był to prawdziwy kolos, bowiem jego długość dochodziła do 32 metrów, szerokość do 6,8 metra, a wysokość do 3,45 metra, Oprócz tego pojazd mógł poszczycić się masą własną na poziomie 140 ton, natomiast jego ładowność określono na jeszcze bardziej imponujące 220 ton, co łącznie dawało DMC na poziomie aż 360 ton. Zwieńczeniem tego wszystkiego były dwie wąskie kabiny dla operatorów, wykonane z włókna szklanego. Za to cała pozostała przestrzeń miała służyć do transportu pocisków oraz innych elementów wspomnianego kompleksu rakietowego.

MAZ-a 7904:

Równie imponująco przedstawiał się układ jezdny białoruskiego giganta. Składa się on z trzech dwuosiowych wózków, co dawało nam łącznie 12 kół na hydropneumatycznym zawieszeniu, z oponami o średnicy 3 metrów. Sama historia tych opon jest dosyć ciekawa. Jako że radziecki przemysł nie potrafił samodzielnie wyprodukować ogumienia zdolnego do wytrzymania tak ogromnych obciążeń, o pomoc zwrócono się do japońskiej firmy Bridgestone tłumacząc, iż opony te będą użyte w cywilnych wywrotkach górniczych. Dzięki temu Białorusini pozyskali naprawdę solidny produkt, co w połączeniu z prześwitem na poziomie 4,8 metra miało zapewniać wyśmienite właściwości terenowe (przynajmniej na papierze, ale o tym później). Jedynie manewrowanie mogło być uciążliwe, wszak pomimo zastosowania aż czterech osi skrętnych (po dwie z przodu oraz z tyłu) promień zawracania nadal wynosił aż 50 metrów. To dokładnie cztery razy więcej niż promień zawracania typowego, europejskiego zestawu z naczepą.

Widok na kabiny:

Mówiąc krótko, MAZ-7904 był typowo radzieckim wynalazkiem, gdzie nad rozmiarami nikt się zbytnio nie przejmował. Znalazło to także odzwierciedlenie w kwestii napędu, bowiem za poruszanie całością odpowiadał widlasty 12-cylindrowy, 42-litrowy silnik okrętowy firmy Zvezda o mocy 1500 KM. Najprawdopodobniej była to jednostka serii ChN18/20, którą można było spotkać głównie w statkach handlowych. Sam motor potrafił przy tym ważyć około 2,2 tony, a jego zużycie paliwa osiągało poziom prawie 400 litrów na jedną godzinę pracy. W przypadku MAZ-a 7904 tą potężną jednostkę połączono z dwiema czterobiegowymi przekładniami hydromechanicznymi, które przekazywały moment obrotowy na trzy przednie i trzy tylne osie pojazdu. A jakby tego wszystkiego było mało, białoruski gigant otrzymał także drugi silnik, w postaci „V-ósemki” JaMZ-223F o mocy 330 KM. Napędzała ona między innymi pompę hydrauliczną układu kierowniczego oraz inne instalacje pomocnicze.

Podwozie bez zabudowy:

Podwozie z zabudową:

Pomimo tego, iż MAZ-7904 był bez wątpienia imponującym kawałkiem inżynierii, jego historia nie była zbyt długa. W drugiej połowie 1983 rozpoczęto pierwsze testy nowej konstrukcji, które odbywały się pod Mińskiem. Miały one bardzo specyficzny przebieg: jako że cały projekt był ściśle tajny, próby odbywały się tylko w nocy i to jedynie w porach, gdy nad ZSRR nie przelatywały amerykańskie satelity zwiadowcze. W 1984 roku natomiast ciągnik rozmontowano i w częściach przewieziono na teren słynnego kosmodromu Bajkonur. Tam też okazało się, iż MAZ-a 7904 trapią liczne wady, z czego największą był ogromny nacisk na podłoże, wynoszący nawet 60 ton na oś. Przez to białoruska konstrukcja słabo radziła sobie w terenie i rozwijała małą prędkość.

Niszczejący MAZ-7904 krótko przed złomowaniem:

Na podstawie doświadczeń zdobytych przy tym projekcie w 1985 roku zakłady MAZ, opracowały drugi z serii pojazdów, model 7907 który mogliście poznać w moim poprzednim artykule: „Ciągnik apokalipsy” z napędem 24×24 – z broni nuklearnej do przewozu gabarytów. Ten projekt ostatecznie jednak również nie zrobił wielkiej kariery. Wracając natomiast do opisywanego w tym tekście modelu 7904: po zakończeniu testów, 32-metrowy kolos został po prostu odstawiony do jednego z hangarów kosmodromu gdzie, przez lata niszczał. Mówi się, iż w 2010 roku został ostatecznie zezłomowany.