MAN rozszerza akcję serwisową na D26 Euro 6C: nowy interwał i wymiany łożysk

Fot. straż pożarna z Cloppenburga

W nawiązaniu do wrześniowego tekstu: Płonące silniki w MAN-ach: państwowy reportaż oraz państwowe dochodzenie

Afera z płonącymi silnikami MAN D26, pochodzącymi z roczników 2016-2019, weszła ostatnio na nowy poziom. Po około półtora roku nagłaśniania tematu w branżowych mediach, sprawą zainteresowała się także niemiecka telewizja państwowa „NDR”, a także państwowi urzędnicy z Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego. W efekcie silnikowy problem znacznie zyskał na rozgłosie, a dzisiaj możemy zobaczyć tego wymierny efekt. Jest nim rozszerzenie producenckiej akcji serwisowej, mające na celu skuteczne rozwiązanie problemu.

Przypomnę, że jako pierwszy problem nagłośnił niemiecki magazyn branżowy „Fernfahrer”, jeszcze na początku 2024 roku. Wskazano wówczas na zagrożenie pożarowe występujące w 12,4-litrowych silnikach typu D26, zgodnych z normami Euro 6C i produkowanych między listopadem 2016 oraz sierpniem 2019 roku. Wyjaśniono też, że najprawdopodobniej jest to efekt wyposażenia tych silników w nowy typ łożysk, wytworzony bez ołowiu, by spełnić restrykcyjne wymagania ekologiczne. Niestety, ten ekologiczny charakter miał iść w parze z dużą wrażliwością na jakość i czystość oleju, a w przypadku pracy pod bardzo dużym obciążeniem zaczął grozić poważnymi uszkodzeniami mechanicznymi. Te z kolei okazały się zagrażać nagłym wydostaniem się rozgrzanego oleju i wybuchem pożaru. Już w 2024 roku wskazywano na blisko 200 pożarów, które można by przypisać temu problemowi. Później pojawiły się też inne dane, jak na przykład te z górzystego odcinku autostrady A7 w Niemczech, w okolicach Kassel, gdzie aż 27 procent pożarów ciężarówek miało dotyczyć właśnie MAN-ów. Jeśli natomiast chodzi o działania marki MAN, to firma miała uruchomić akcję serwisową, polegającą na inspekcjach silników w celu wykrycia jednostek z nadmiernym użyciem oraz ewentualnym wyeliminowaniu z nich problemów. Firma przestrzegła też właścicieli pojazdów przed zaniedbaniami eksploatacyjnymi, jak zbyt rzadkie wymiany olejów lub stosowanie niewłaściwych olejów, wskazując w tym główne przyczyny problemów.

Tyle dotychczasowych informacji. Co natomiast będzie z tą sprawą dalej? W obliczu zaostrzającej się krytyki oraz państwowego dochodzenia, MAN zdecydował się na rozszerzenie akcji serwisowej o dodatkowe środki. Jednym z nich ma być skrócenie interwałów wymiany oleju o 25 procent, obejmujące wszystkie silniki D26 Euro 6C. Postanowiono też wdrożyć masową akcję profilaktycznej wymiany łożysk wału korbowego na nowe. Ma ona objąć około 25 procent wszystkich pojazdów z silnikami D26 Euro 6C, kwalifikując je na podstawie danych eksploatacyjnych lub ewentualnej historii serwisowej. Jak określił to sam producent, te nowe środki powinny zwiększyć bezpieczeństwo operacyjne ciężarówek, zmniejszając szanse wystąpienia poważnych uszkodzeń.

Szacuje się, że na drogi wyjechało około 120 tys. ciężarówek wyposażonych w silniki D26 Euro 6C. Z tego około 10 tys. przeszło już wymiany łożysk w najbliższej przeszłości, w ramach wspomnianego, poprzedniego etapu akcji serwisowej, co pozostawia nam 110 tys. egzemplarzy. Jeśli około 25 procent z nich będzie miało zjechać do warsztatów w celu wymiany łożysk, przełoży się to na akcję dla około 27 tys. ciężarówek. Ich właściciele mają spodziewać się indywidualnych zaproszeń do udziału w akcji serwisowej, wysyłanych od połowy listopada bieżącego roku. Ponadto firma chce przypomnieć o akcji serwisowej tym przewoźnikom, którzy otrzymali zaproszenia do serwisów w przeszłości, ale z jakiegoś powodu je zignorowali lub też nie zgodzili się na operacje wymiany łożysk.

Oficjalny komunikat marki MAN na ten temat, w języku angielskim lub niemieckim, możecie znaleźć na stronie producenta.