MAN eTGX do pracy przy projektach drogowych – wyczyści kostkę i osłoni roboty

Gdy pierwszy raz zobaczyłem zdjęcie tego zestawu, spodziewałem się, że to najzwyklejszy MAN TGX podpięty do jakiejś nietypowej naczepy. W końcu ciągnik wygląda tutaj na typowo dalekobieżną konfigurację, na pierwszy rzut oka nie różniąc się od egzemplarzy spotykanych na co dzień na drogach. Gdy jednak przyjrzymy się oznaczeniu umieszczonemu na drzwiach bocznych, dostrzeżemy tam litery „eTGX”, wskazujące na pojazd z napędem elektrycznym.

To zupełnie pierwszy egzemplarz elektrycznego MAN-a TGX, który został przekazany na rynku holenderskim. Trafił on do firmy Van Doorn ze środkowej części kraju i ma przed sobą specjalistyczną pracę przy utrzymaniu infrastruktury drogowej. Spotkamy go między innymi z zabudową do osłaniania robót na jezdni, zwieńczoną tablicą świetlną oraz zderzakiem pochłaniającym energię. Zdarzy się też, że eTGX podepnie specjalistyczną naczepę, taką jak na przykład rama z tank kontenerem widoczna na dołączonych zdjęciach. Pojazd ten służy do usuwania chwastów spomiędzy kostki brukowej, robiąc to za pośrednictwem gorącej wody pod wysokim ciśnieniem, podawanej do ręcznie obsługiwanych dyszy.

Fot. Van Doorn

Pod względem parametrów technicznych mamy tutaj silnik elektryczny o mocy stałej 449 KM. Jest to słabsza z dostępnych jednostek, wszak eTGX przewiduje też wariant o mocy 544 KM. Do tego doszedł maksymalny zestaw baterii, liczący około 480 kWh pojemności użytecznej. Coś takiego powinno zapewnić 400-450 kilometrów kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu, w pełni wystarczająco dla zleceń realizowanych przez firmę Van Doorn. Zwykle ciężarówka będzie bowiem kursowała w promieniu 50-60 kilometrów od bazy, uczestnicząc w lokalnych projektach infrastrukturalnych.

Dlaczego natomiast zdecydowano się na największą kabinę sypialną? Nie wskazano ku temu żadnego konkretnego powodu. Niemniej warto pamiętać, że elektryki są około trzykrotnie droższe od diesli, więc dopłata za lepiej wyglądającą kabinę staje się naprawdę niewielką częścią całego wydatku. Przy takim napędzie trzeba być też pogodzonym z wysoką masą własną, w tym przypadku wynoszącą 10,6 tony, więc i dodatkowa masa dużej kabiny przestaje mieć większe znaczenie.