Elektryczny ciągnik w dosyć słabej wersji, obniżone podwozie typu low deck, naczepa typu mega, a za nią jeszcze dwuosiowa przyczepa – tak nietypowe zestawy zaczęły ostatnio wyjeżdżać na holenderskie oraz niemieckie drogi, w barwach firmy Jan de Rijk Logistics.
Zacznijmy od ciągnika. Flota firmy Jan de Rijk, jeżdżąca także na polskich rejestracjach, od lat znana jest z wybierania stosunkowo słabych wersji silnikowych. Dla przykładu, firma przez długi czas odbierała DAF-y z mniejszymi 11-litrowymi jednostkami, tworząc tak niespotykane konfiguracje, jak na przykład DAF-y XG 430. Gdy natomiast przyszło do odbiorów scaniowskich elektryków, firma ewidentnie postanowiła trzymać się swojego podejścia. Bo choć elektryczne ciągniki marki Scania zwykle spotyka się w wersjach o mocy 540 KM lub 610 KM, tutaj wybrano stosunkowo słabą i rzadko spotykaną wersję o mocy 440 KM, mającą oznaczenie 33R (od 330 kW).
Te nowe, elektryczne ciągniki mają jeździć w transporcie objętościowych, ale stosunkowo lekkich ładunków, obsługując trasy po Holandii oraz zachodnich Niemczech. Przewiozą między innymi podzespoły dla branży motoryzacyjnej, w tym między innymi dla fabryki marki Scania w holenderskim mieście Zwolle. By natomiast wpisać się w ten charakter, zdecydowano się na kolejną, podwójną ciekawostkę. Po pierwsze, elektryczne ciągniki zamówiono w obniżonej wersji typu low deck. Scania od niedawna oferuje taką konfigurację, jak jedna z nielicznych marek na rynku. Trzeba bowiem pamiętać, że w elektryku obok ramy mamy baterie trakcyjne, a tych nie da się po prostu obniżyć, tak jak robi się to ze zbiornikami paliwa w niskopodwoziowych dieslach. Po drugie, zdecydowano się na ciągniki z dopuszczeniem do obsługi 25-metrowych zestawów i połączono je z naczepami typu mega wyposażonymi w dodatkowe sprzęgi. Dzięki temu z tyłu podepnie się dwuosiowe przyczepy, osiągając 25 metrów długości całkowitej i zabierając o 40 procent więcej ładunku.
Jak natomiast będzie wyglądała sprawa zasięgu? Jan de Rijk zdecydował się na największe pakiety baterii, jakie były dotychczas oferowane przez markę Scania. Mają one pojemność 624 kWh, co w zestawie ważącym około 40 ton – a takich parametrów można spodziewać się w omawianym przypadku – powinno zapewnić około 450 kilometrów zasięgu. Oczywiście będzie się to też wiązało z odpowiednim planowaniem tras, gdyż 25-metrowy zestaw może mieć poważny problem z podstawianiem się pod publiczne ładowarki. Dlatego wspomina się tutaj głównie o własnej stacji ładowania, którą firma Jan de Rijk przygotowała na bazie w Roosendaalu.
Cała ta historia wpisuje się w statystyki, które prezentowałem w dniu wczorajszym. Można było się z nich dowiedzieć, że Holendrzy mają najszybciej elektryfikującą się flotę ciężarówek w Europie. Według danych z trzech kwartałów 2025 roku, już co szósty nowo zarejestrowany samochód ciężarowy o DMC powyżej 3,5 tony jest tam zasilany właśnie prądem. Więcej na ten temat: Kto kupuje ciężarówki elektryczne – rynek z 2025 roku w poszczególnych krajach














